Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Nie trzeba mnie zabijać - Piotr Głuchowski , Marcin Kowalski

Nie trzeba mnie zabijać – Piotr Głuchowski , Marcin Kowalski
Wydawnictwo Agora , 2008 , 283 strony
Seria Biblioteka Gazety Wyborczej
Literatura polska


   Książka-wywiad. Trudny wywiad, bo przywołujący obrazy ludobójstwa Żydów na Białorusi w czasie drugiej wojny światowej. Dwóch dziennikarzy Gazety Wyborczej, autorów książki, zaprasza do Polski Aleksa Kurzema, starszego już obecnie człowieka, byłego żołnierza batalionu Łotewskiego Legionu SS, walczącego u boku wojsk niemieckich z bolszewikami o niepodległą Łotwę, ale metodami ideologii hitlerowskiej. Oddział ten służył przede wszystkim do eksterminacji ludności żydowskiej i komunistów. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że świadkiem tych drastycznych wydarzeń był sześcioletni, żydowski chłopiec - Ilia Galperin, któremu dowódca tego oddziału darował podczas egzekucji życie. Chłopiec otrzymał nowe imię i nazwisko – Uldis Kurzemnieks, malutki mundur, mały karabin i pistolet, stając się maskotką żołnierzy.
    Ta książka to uzupełnienie biograficznej książki Maskotka, napisanej przez jego syna Marka Kurzema i jednocześnie o tyle ciekawa, że na swój sposób interaktywna. Poprzez dialog dziennikarzy z Aleksem mogłam uzyskać odpowiedzi na wiele pytań pojawiających się w trakcie rozmowy. Dzięki temu opowieść była bardziej żywa, namacalna i pokazująca proces rozumowania, zapamiętywania i wypierania z pamięci małego dziecka makabrycznych scen, ale i wydobywająca emocje temu towarzyszące w zawahaniach, niedopowiedzeniach, zamyśleniach i w wycofaniach się z rozpoczętych wątków.
   Przyglądałam się temu człowiekowi w filmie Wszystko, by żyć dołączonym do książki, analizowałam fotografie zamieszczone w książce i mimo, że znam już jego historię życia i wiem jakim cudem ocalał, to mimo wszystko zadaję sobie pytanie, nie mogąc wciąż uwierzyć w oczywiste fakty i dowody: jak to możliwe, że to piekło przetrwał sześciolatek? I nie mam na myśli przetrwania fizycznego, ale jego aspekt psychiczny, skoro mnie, osobę dorosłą, samo opowiadanie potrafiło tak bardzo przytłoczyć, obciążyć, rozkleić, rozstroić. Ja rozumiem, że zadziałał instynkt i jak sam Aleks podkreśla: dziecko nie myśli rozsądnie, logicznie, ono przyjmuje wszystko wokół, takim jakim jest, bo liczy się jedynie chęć życia, nieważne jak, byleby przeżyć. Ale mimo wszystko...  Przecież to było małe dziecko...

niedziela, 23 sierpnia 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi