Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
7 kolorów tęczy - Monika Sawicka

7 kolorów tęczy – Monika Sawicka
Wydawnictwo Magia Słów , 2009 , 458 stron
Literatura polska


   Przyciągająca wielobarwnością uwagę okładka, tęczowy tytuł i zapewnienie autorki na skrzydełku, że po przeczytaniu tej książki ujrzę świat w kolorach tęczy – od miłosnej czerwieni po magiczne indygo, było jak syreni śpiew z podtekstem: kup mnie, kup proszę. Brzmiało to też jak zachwalanie towaru przez dilera narkotyków, z tym, że w bezpieczniejszej formie (guzik prawda! jak się okazało później). Skusiłam się, zwłaszcza po ostatnim zdaniu (które okazało się gwoździem do prawie trumny): Przytulam Cię mocno. Monika. No dobrze, jeśli sama Pisarka chce mnie rozpieszczać, to dam się przytulić. Kupiłam książkę mamrocząc pod nosem: weź mnie i tul, aż zobaczę te wszystkie kolory od jakiejś tam czerwieni do jakiegoś tam indygo.
   Zaczęła od pięknej historii zakochania się przypominającej nastoletnie zadurzenie z ochami i achami jakiż to ON wyjątkowy, boski i grecki w swoich kształtach, by na następnych stronach stwierdzić, że wszyscy mężczyźni to świnie nawet w powieściach, a następnie rozłożyć romantyczną miłość na składniki chemiczne i procesy biochemiczne zachodzące w fizjologii człowieczego organizmu. Marchewka i kijek, domek z piernika i czarownica jak w bajce o Jasiu i Małgosi. Autorka najpierw karmiła mnie przepięknymi wizjami i cudownymi przypadkami w życiu, wręcz jego sielskością, po to by zaraz zalać mnie oceanem minusów tego życia.
   A po co?
   Po to, by tak mnie podtopionej (w domyśle przestraszonej życiem) kobiecie pomóc, a sobie dać pole do popisu i upust nagromadzonym informacjom i wiadomościom na temat afirmacji życia, a to w postaci błyskotliwej rady typu: Zrób pierwszy krok: MOŻESZ WSZYSTKO (mogę być Bogiem?) lub Każde twoje słowo to ŻYCZENIE. Wypowiadasz je, a cały Wszechświat natychmiast się do twego życzenia dostosowuje. (to nie potrzeba złotej rybki albo kwiatu paproci?) albo w postaci aforyzmów płynących szerokim strumieniem od Williama Whartona począwszy na źródłach internetowych skończywszy. Oprzytomniałam, gdy w szale pomocy zahaczającej o rady epistolograficzne, znalazło się kilka stron przedruku listów Jana Sobieskiego do Marysieńki, a ja już zaczęłam w myślach układać list zaczynający się od słów: „Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejszy dobrodzieju...”
Poczułam, że to już nie powieść, a poradnik napisany przez dwunastoletnią dziewczynkę (podmianki są wśród nas sic!) z przypadłością ADHD i manią ratowania jak największej ilości nieszczęśliwych (znalazłyby się dobrowolnie aż tak zdesperowane?) kobiet. A skoro takich kobiet brak to trzeba je stworzyć, bo w końcu taki talent uzdrowicielski w ciele czarownicy, jak sama bohaterka książki się określa: Jestem wielką czarownicą. (Już się boję!) Mam dostęp do ogromnych możliwości, duże zdolności, duże wyczucie, skutecznie uruchomioną intuicję, i wiem doskonale, co jest w życiu ważne i wartościowe. Posiadam dostęp do źródła prawdy. Do źródła uniwersalnej mądrości, nie może się zmarnować. Toż sam duch „biegnącej z wilkami” przez nią przemawia!
   A miało być tak pięknie, szczęśliwie, przyjemnie i kolorowo.
   Z kolorów zobaczyłam tylko wściekłą czerwień, czarne dno rozpaczy i mroczki przed oczyma w kolorze indygo, kiedy ledwo żywa zdołałam dobrnąć do końca książki, zagłaskana prawie na śmierć. Prawie, bo były dwa momenty, w których mogłam z przyjemnością zaczerpnąć dwa łyki powietrza. Dwa opowiadania spośród innych wydrukowanych gościnnie na końcu książki jako pokłosie literackiego konkursu: „W parku” Elżbiety Koziołkiewicz i „Serwetka dla Boga” Julianny Zofii Jonek.
   Zastanawiam się tylko czy warto było dostać tęczową kulą między oczy po to tylko by zobaczyć dwie małe gwiazdki?

7 kolorów tęczy [Monika Sawicka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Żeby zobaczyć tęczę niekoniecznie trzeba zaraz czytać książkę jak przekonuje projekt Masashi Kawamura.
środa, 23 września 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/23 21:23:51
Ufff, więc nie tylko ja ledwo przez to przebrnęłam... Koszmar jakiś! I niech ktoś mi powie, po co to wielostronne kpiuj-wklej (z podaniem źródeł, a jakże!) z książek, stron internetowych i gazet? Żeby objętość książki wyszła większa?
Poprzednio przeczytałam dwie książki Sawickiej - żadna wielka literatura, ale lekko, miło napisane, dość dowcipne. Po "Siedmiu kolorach tęczy" nie tknę już żadnej jej powieści nawet rozwidlonym kijem. Nie lubię spaecjalnie określenia, jakiego za chwilę użyję, ale inne nie przychodzi mi do głowy: BEŁKOT.
-
2009/09/24 11:41:38
O kurde, no to pojechałaś ;) Czyli omijać z daleka jak najszerszym łukiem.
Za to 'rainbow in your hand' bardzo pozytywna ;)
-
2009/09/24 17:29:12
the_dzidka - dokładnie miałam takie odczucia, gdyby autorka odrzuciła zbieraninę "dobrych rad" i zostawiła tę część napisana od siebie to mogłaby być dobra książka.

ju.k - nie polecam dojrzałemu czytelnikowi, ale może znajdzie się kobieta, która nie czyta książek i nie korzysta z Internetu, której taki "instant" będzie jej odpowiadał.
Blogi