Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Traktat o łuskaniu fasoli – Wiesław Myśliwski

Traktat o łuskaniu fasoli – Wiesław Myśliwski
Wydawnictwo Znak , 2007 , 399 stron
Seria Proza
Literatura polska


   Będąc małą dziewczynką, jeszcze bez prawa głosu w dyskusji dorosłych, uwielbiałam te chwile, kiedy do domu przychodził ktoś z zewnątrz, najlepiej zupełnie obcy człowiek, bo też i zupełnie nowe historie ze sobą przynosił. Wsłuchiwałam się w nie z niesamowitą wręcz chciwością dziecka ciekawego świata, mając za nic czasami ich grozę, bo czując za sobą domowe bezpieczeństwo. Ta książka przywołała te dawne, przyjemne i ekscytujące wspomnienia.
   Do drzwi głównego bohatera zapukał młody mężczyzna z chęcią kupna fasoli. Była, ale należało ją wyłuskać. Zajęcie takie jak darcie pierza, wspólne haftowanie czy dawniej przędzenie wełny, jest wręcz wymarzone do snucia opowieści. Przysiadłam się więc do tych dwóch mężczyzn i z dziecięcą ciekawością otwierającą szeroko oczy i uchylającą buzię, zanurzyłam się w obrazy kreślone bardziej w monologu starszego mężczyzny niż w dyskusji obu. I tylko doświadczenie człowieka dorosłego, pozwoliło mi się w nich odnaleźć, rozwinąć obrazy sugerowane, dopowiedzieć przemilczane, od czasu do czasu pokiwać głową i powiedzieć w duchu: tak, tak, tak było, tak to czuję, dobrze to rozumiem.
   Utonęłam w opowieści jak życie ludzkie, mniej czy więcej potrzaskane, często i rozrzucone.
   Opowieści nieśpiesznej, powolnej, sięgającej najdalszych zakątków pamięci, która jest jak studnia, im głębiej tym ciemniej.
Opowieści pełnej dygresji, wtrąceń, zaskakujących zwrotów i nawrotów do rozpoczętych wątków, bez chronologii, z której wyskakiwały historie ludzkie jak ziarna fasoli wyłuskiwanej ze strąków, z łańcucha najprzeróżniejszych zdarzeń. Przytrzymane w ręku dla dokładniejszego przyjrzenia się im, dla zatrzymania się nad jedną sytuacją, nad jednym przedmiotem czy nad jednym ludzkim zachowaniem. A każde zdarzenie wywoływało następne, a każda postać zaraz prowadzi do innego znajomego, tamten do jeszcze innego, ten znów do innego.
   Opowieści do ostatniego ziarna fasoli, do odnalezienia swojego miejsca w sobie, do szarej godziny, do wzywających obowiązków, do senności, do ostatniej kartki, do zamknięcia książki...

A tutaj mogłam posłuchać fragmentów powieści czytanej przez Piotra Adamczyka.
niedziela, 27 września 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/09/29 15:52:12
Mnie ta książka zachwyciła sposobem prowadzenia narracji, niedomówieniami, oczekiwaniem, iż czytelnik zna kontekst historyczny niektórych wspomnień. "Widnokrąg" obejmuje zbliżone doświadczenia, też wart uwagi.
-
2009/09/29 16:58:38
Tak, taka niespieszna ta narracja, do zadumania się. "Widnokrąg" też bardzo mi się podobał, lubię dobrze opowiedziane historie rodzin. Chcę jeszcze przeczytać "Kamień na kamieniu", a właściwie dokończyć go.:))
-
2009/10/04 16:23:21
nie czytałam jeszcze ale recenzja super.. i okładka zachęcająca mnie bardzo :)
-
2009/10/04 22:38:08
2lewastrona - spróbuj, może ukoi twoje skołatane nerwy;), ale z 2prawejstrony zastanawiam się czy przy twoim temperamencie nie zasnęłabyś przy niej ;) Jestem bardzo ciekawa :)))
Blogi