Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Skradzione dziecko – Keith Donohue

Skradzione dziecko – Keith Donohue
Przełożyła Adriana Sokołowska
Wydawnictwo Otwarte , 2008 , 407 stron
Literatura amerykańska


   Leśne duszki, skrzaty, chochliki, elfy zawsze przywoływały z mojej pamięci obrazy z dzieciństwa, gdy leżąc pod kołdrą przykładnie podciągniętą pod brodę, z napięciem wpatrywałam się w czytającą mi baśnie nianię. Bardzo czekałam na ten moment i chociaż też bardzo szybko zasypiałam, zawsze coś jednak zdążyło zapaść w moją pamięć. Przyjemne i miłe wspomnienia aż do teraz.
   Autor książki odarł z magii moje leśne skrzaty. Przypominają bardziej strzygi, zwłaszcza, gdy się uśmiechają, pokazując drobne, mleczne zęby. W dziecięcym ciele tkwią stuletni starcy, kierujący się takimi samymi emocjami jak ludzie dorośli, również tymi negatywnymi: żądzą władzy, egoizmem czy nieopanowanym popędem seksualnym. Są bezwzględne, również dla siebie nawzajem, w dążeniu do przeniknięcia do świata ludzi. Podmieniają w tym celu nie tylko dzieci, by zająć ich miejsce, ale również kradną, by przeżyć. Nareszcie wiem dlaczego giną mi skarpetki do pary podczas prania ( wcale nie wpadają za pralkę), gdzie znika towar ze sklepowych półek (to nie pracownicy czy klienci), dlaczego rano w kuchni zastaję pobojowisko, mimo, że wieczorem wszystko leżało na swoim miejscu ( nie wierzyłam, gdy tłumaczono mi, że to skrzaty), dlaczego w bibliotece w prozie znajduję poezję (to nie panie bibliotekarki w roztargnieniu czy niedbały czytelnik) i nie „diabeł ogonem nakrywa rzecz”, która mi się gdzieś zawieruszyła. Nawet, uwaga!, homoseksualizm wśród ludzi to też ich sprawka. Właściwie całe zło tego świata to ich robota. Nie polubiłam ich.
   Jednocześnie było mi ich żal. Coraz trudniej było im znaleźć bezpieczne schronienie, bo lasy w jakich przyszło im żyć w naszych czasach są coraz bardziej zaśmiecone, pełne plączących się po nich ludzi, hałasu przelatujących nad nimi samolotów. Wspomnienia z dzieciństwa sprzed porwania, tęsknota za ludzkim życiem, posiadaniem własnych dzieci czy nieograniczonym dostępem do ludzkiego jedzenia wywoływały smutek i żal.
   To wszystko wzbudziło we mnie niechęć, współczucie, ale i czujność. Podejrzliwie patrzę na zachwyconą mamę, której dziecko nagle objawiło niezwykłe zdolności czy na ciocię dziwującą się nad blond włosami siostrzeńca w rodzinie brunetów. I tylko ja wiem, że to nie wina listonosza czy sąsiada. Podmianki są wśród nas!

Wolę jednak poczciwego Żwirka i Muchomorka, też skrzaty, a nie kradną cudzych dzieci.
poniedziałek, 05 października 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/06 07:55:53
:)))) podoba mi się strasznie Twoja recenzja - choć czytałam książkę nie zwróciłam uwagi, że np. bałagan w kuchni to sprawka skrzatów :) bardzo podoba mi się szczególnie właśnie fragment, w którym zwracasz na to uwagę :))) fantastycznie - wywołałaś uśmiech i sprawiłaś, że się zastanowię dwa razy nim stwierdzę, że diabeł ogonem .... :))))
-
2009/10/06 09:08:10
moni-libri - to znaczy, że obie mamy w domu skrzaty, zastanawiam się tylko czy mam się zacząć bać? Cieszę sie, że zaczęłaś dzień od uśmiechu i oby żadne skrzaty go nie zepsuły tobie.;)
-
2009/10/06 13:42:02
:))) dziękuję, faktycznie dzień mam dobry :))) Tobie też życzę udanej współpracy z nimi:))
-
2009/10/06 20:02:13
Nie wiem jak to odbierzesz, ale na jednym spotkaniu animatorek ksiądz mówił, że popęd seksualny nie jest negatywny, złą rzeczą, bo jest naturalną i pochodzi od Boga, natomiast czy ludzi potrafią nad nim panować to to można oceniż za pozytyw czy negatyw.
-
2009/10/06 21:11:22
ktrya - Zgadzam się z tobą, że popęd seksualny sam w sobie jest jak najbardziej pozytywną rzeczą, dzięki temu mamy dzieci, a umiejętność panowania nad nim jest pozytywny, brak tej umiejętności jest negatywny. Jeśli czytałaś książkę to pamiętasz scenę kiedy główny bohater jest świadkiem przymusu seksualnego na swojej przyjaciółce w tunelu podziemnym - to miałam na myśli pisząc o żądzy seksualnej.:))
-
2009/10/07 09:04:27
Książka b.fajna, recenzja też:)
-
2009/10/07 09:07:55
anaman - tak, książkę czytało mi się z dużą przyjemnością.
-
2009/10/07 09:27:56
czy ta książka nie była adaptacją jakiejś legendy? miałem to sprawdzić po przeczytaniu (dobry rok temu), ale jakoś się zapomniało. książka ok, choć u mnie pozostawiła pewien niedosyt.
-
2009/10/07 13:13:54
polecam i zapraszam na naszkosz.blox.pl - pozdrawiam!
-
2009/10/07 21:17:08
ojciec.karmiacy - również nie dotarłam do takiej informacji, ale jest to możliwe, zwłaszcza, że podań i legend o skrzatach leśnych jest sporo.:)
-
2009/10/07 21:27:25
udało mi się coś znaleźć:) Inspiracji jest sporo:)
Wywiad z Keithem Donohue: otwarte.eu/index.php/strona/pokaz/11

pozdrawiam:)
-
2009/10/07 21:43:30
ojciec.karmiacy - dziękuje za link, świetne uzupełnienie wiedzy.:))
-
2009/10/13 13:58:08
ja tę książkę czytałem rok temu. Nawet chciałem coś o niej napisać na swoim blogu, jako że baśń ma w sobie wiele wspólnego z horrorem, ale jakoś tak mineło i nie napisałem, a szkoda, bo uważam, że to jedna z najciekawszych książek jakie ostatnio czytałem. Bardzo ciekawa gatunkowo zkrzyżowanie lit. młodzieżowo-dziecięcej z baśnią i powieścią psychologiczną dla dorosłych.
Idealna na jesienne wieczory, jak teraz :-)

nie pomyślałem o tym obrązowieniu legendy, ale to takie... "w stylu naszych czasów" :)
-
2009/10/13 15:10:58
cedroo - bardzo ładnie określiłeś ją gatunkowo i może dlatego czyta się ją dobrze każdemu.:))
Blogi