Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Ulica tysiąca kwiatów – Gail Tsukiyama

Ulica tysiąca kwiatów – Gail Tsukiyama
Przełożyła Małgorzata Grabowska
Wydawnictwo Świat Książki , 2009 , 463 strony
Literatura amerykańska

   Przepiękna okładka jak wierne odbicie zasad japońskiej poezji haiku. Piękno, które chciałam dotykać, wodząc palcem po delikatnej wypukłości faktury kwiatów, za każdym razem biorąc książkę do ręki. Piękno jak zachęcający szyld nad wejściem, pozwalającym zajrzeć mi do świata tak zupełnie różnego kulturowo od mojego. Piękno ascetyczne w kolorach i jednocześnie głębokie w symbolice.
   I taka jest też ta powieść.
   Z pozoru o niczym, bo o życiu dwóch spokrewnionych ze sobą rodzin Wada i Tanaka, jakich mnóstwo w Japonii, żyjących w tokijskiej dzielnicy Yanaka przy ulicy tysiąca kwiatów. Przyjmujących ze spokojem wyznaczony im unme - los, o którego determinacji w przeznaczeniu i w kierunku dalszego życia są przekonani i z tym pogodzeni. Starsi wychowują młode pokolenie w poszanowaniu wartości rodzinnych i tradycji, pomagając im jednocześnie w osiąganiu stawianych sobie celów. W chwilach radości czy nieszczęść rodzina jest tą, która jako pierwsza cieszy się z sukcesów członków rodziny lub niesie im pomoc w potrzebie. Po prostu jest. Zawsze.
   I wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt toczenia się tego „prostego” życia w czasach drugiej wojny światowej i siedmioletniej okupacji amerykańskiej. W czasach wyjątkowej próby dla obu rodzin. W czasach głodu, poświęcenia dla rodziny i ojczyzny swojej kariery, marzeń, zdrowia, również życia. W czasach, gdy spadły bomby atomowe, zniżające głos opowiadających o tym do szeptu: Możecie sobie wyobrazić wiatr tak silny, że zrywa człowiekowi twarz? Możecie sobie wyobrazić eksplodujące organy wewnętrzne, ubrania i ciała buchające płomieniem i rozpadające się w oka mgnieniu? A ja dodaję szeptem: czy mogę wyobrazić sobie w tym wszystkim dzieci? Po takich doświadczeniach przemawia do mnie zdanie: Ci którzy zginęli, byli szczęściarzami (...) Ci, którzy przeżyli nigdy nie będą tacy sami.
   I nie byli.
   6 sierpnia 1945 roku ich świat został przysypany szarym pyłem z drobinami białych kości wszystkich tych, którzy nigdy nie wstaną, a ich życie od tego momentu będzie polegało na ustawicznym domyślaniu się, wyszukiwaniu i wygrzebywaniu spod tego pyłu na przekór wszystkiemu, kolorów życia sprzed wojny. Z uporem będą chcieli żyć tak, by osiągając sukcesy, realizując swoje marzenia nie mieć poczucia, że życie ich ominęło, bez narzekania, bez epatowania cierpieniem, bez szukania rozgłosu i litości, bez nienawiści wobec agresora.
   Czy to możliwe?
   Wbrew pozorom, ta myśl kończąca powieść, jak haiku, dostarczyła mi materiału na cały wieczór rozmyślań nad jednym zdaniem: żyć tak, by osiągając sukcesy, mieć poczucie harmonii wszystkich aspektów życia.
Mam ułatwione zadanie. Żyję w świecie pokoju, bez traumatycznych doświadczeń wojennych. Czy uda mi się? Tego nie wiem, ale jednego jestem pewna: mam tego świadomość.

niedziela, 25 października 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/25 12:20:56
OO. A szukałam tej okładki w jakiś normalnych rozmiarach (nie miniaturki), potrzebna mi do notki ;). Dziękiiiiiii.
-
2009/10/25 12:35:05
Proszę sobie wziąć. Też szukałam, ale książka jest za "świeża" na rynku polskim więc musiałam sama sobie ją "zrobić".:)))
-
2009/10/25 14:55:16
Jak pięknie napisałaś! :))) Choć przy czytaniu pierwszego akapitu towarzyszyła mi obawa, że po pięknej okładce, środek aż tak nie zachwycił ... nie wiem dlaczego :] Dobrze, że jest inaczej :)
-
2009/10/25 15:36:12
mhhhmmm.... piekna ta okładka to fakt.

Dzieki - tak ładnie napisalas...
-
2009/10/25 16:25:48
net.a.a - ja mam takie wrażenie za każdym razem gdy biorę kolejną książkę z tamtego krańca świata, boję się, że trafię na taką , która mnie nie zachwyci, albo nie zaciekawi lub nie potrząśnie, bo ileż można czytać o tym "wschodzie" i być stale zauroczoną ;))

2lewastrona - ech, dziewczyno, co ja bym bez ciebie zrobiła? :*
-
2009/10/25 19:13:27
hehe.. oj tam ;)

a u isbn jakos mniej pozytywnie o tej książce.

hmm.
-
2009/10/25 22:40:42
Sprawdziłam u Isbn i faktycznie, nie jest zachwycona. Ale to tak z jak z haiku, zachwyca albo nie. Najlepiej przekonać się samemu.:))
-
2009/10/25 23:09:47
Dla równowagi zachęcam do recenzji germini.
Się już nie nazywa isbn się okazało.:))
Blogi