Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Zupa z trawy: dziennik z chińskiego gułagu – Zhang Xianliang

Zupa z trawy: dziennik z chińskiego gułagu – Zhang Xianliang
Przełożyła Magdalena Słysz
Wydawnictwo Iskry , 1999 , 247 strony
Literatura chińska


   Zupa z trawy to nie przenośnia. Nic tajemniczego nie kryje się pod tym wyrażeniem. To posiłek gotowany z różnego rodzaju chwastów z pól ryżowych, głównie traw, więźniom obozów resocjalizacji przez pracę. Chiny komunistyczne pod rządami Mao Tse-Tunga posiadały dużą sieć takich obozów, w których przebywali głównie więźniowie polityczni określani mianem prawicowców lub nieprzystosowanych społecznie wrogów ludu, a ich „wartość” zależała od tego czy ich dalsze losy będą mogły potwierdzić „mądrość i słuszność” polityki resocjalizacyjnej poprzez pracę, by w przyszłości mogli sprawować jakąś pożyteczną funkcję w organach Partii i rządu.
   Autor dziennika trafił do takiego obozu mając 21 lat za napisanie „nieprawomyślnego” wiersza czyli niezgodnego z myślą światopoglądową państwa. Łącznie spędził w maoistowskich obozach 22 lata, ale w tej książce opisuje tylko dwa miesiące walki o życie w obozie: od 11 lipca do 8 września 1960 roku. Jego egzystencja w nim, poza przymusową pracą jako czynnika wychowawczego, ograniczała się do dwóch rzeczy: zupy z trawy i oddychania. Pierwsza dawała mu nadzieję na przeżycie kolejnego dnia. O drugiej musiał pamiętać, aby ją wykonywać, ponieważ wycieńczony głodem organizm zapominał o tym podstawowym odruchu. Takich obozów na świecie istniało bardzo dużo, ale cechą charakterystyczną chińskich było zastąpienie przepisów prawnych, murów czy drutów ścisłą kontrolą myśli, indoktrynacją, stałym „przeczesywaniem myśli”, sesjami samokrytyki, codziennymi raportami, systemem kontroli opartym na wzajemnej obserwacji i denuncjacji, systemem „kar i nagród” degradującym lub promującym więźnia w hierarchii społecznej. To stałe, światopoglądowe bombardowanie umysłu więźnia nakładało na jego świadomość więzy silniejsze niż kajdanki czy żelazne kraty, bo w postaci umysłowego cenzora.
   Być może to ta metoda zmieniania świadomości narodu, by jego członkowie mogli stać się Nowymi Ludźmi okazała się tak dalece skuteczna, że komunizm w Chinach trwa do dziś.
  Ale i do dzisiaj w Chinach nadal żyją ludzie, którzy przeciwstawiają się temu ustrojowi i którzy niestety, nadal umierają za prawo do własnych, niezależnych myśli i do życia w zgodzie z nimi.

 

Amnesty International

Amnesty International jest jedną z organizacji walczących o prawa człowieka na świecie w tym również w Chinach.

czwartek, 29 października 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/10/29 15:59:17
Choc nie przepadam za literaturą chińską czy też japońską to jednak obozy pracy i książki z tym tematem związane ciekawią mnie zawsze. Brzmisz zachęcająco :)!
-
2009/10/29 16:15:37
Chyba wszystkie obozy "resocjalizujące" nieprawomyślnych obywateli funkcjonują podobnie. Temat ciekawy do porównań.
-
2009/10/29 18:26:03
nutta - dokładnie tak, ciekawy do porównań, to zupełnie inne obozy niż łagry czy koncentracyjne

moni-libri - ciekawe dlatego, że nadal istnieją pomimo kampanii przeciw nim różnych organizacji
-
2009/10/31 10:53:15
ciezki kraj te Chiny...

plakat przepiękny
-
2009/10/31 15:49:45
2lewastrona - plakat jeden z niewielu niedrastycznych, organizacja zaczyna tworzyć bardziej agresywna reklamę, tak jakby ludzkość zaczynała być mniej czuła na tego typu informacje.
Blogi