Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Siewca Wiatru – Maja Lidia Kossakowska
Siewca Wiatru



Siewca Wiatru – Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo Fabryka Słów , 2004 , 650 strony
Literatura polska



Od dawna miałam na tę książkę apetyt, rosnący w miarę upływu czasu i licznych zachęt. Pani w bibliotece była zadowolona, że udało jej się ten tytuł dla mnie przechwycić, zachęcający mnie, że przeczytałam, tylko mój apetyt nie został w pełni zaspokojony. Może tak już jest ze zbyt narosłymi oczekiwaniami w zderzeniu z faktami. A fakty są takie, że pomysł na fabułę mi się spodobał. Nawet bardzo mi się spodobał. Któż nie chciałby być w raju z aniołami? Całymi zastępami aniołów!? Różnego autoramentu, maści i charakterów. Taaaak, tych Świetlistych i tych Mrocznych, bo to byli na wskroś ludzcy aniołowie pomimo swoich mocy, darów i innych zdolności nadprzyrodzonych. Mający swoje zalety, ale i wady, które rządziły ich namiętnościami, wyborami, zachowaniami, kreującymi z kolei historie światów, w których żyli. Była więc walka o władzę w Królestwie opuszczonym przez Pana, była walka z tytułowym Siewcą Wiatru, przeciwko któremu jednoczyły się wszystkie istoty z wszystkich krain, była pięknie i dynamicznie opisana ostateczna bitwa dobra ze złem, no i była również tragiczna miłość.
Czegóż chcieć więcej?
Ano, czegoś mi zabrakło. Zabrakło mi w tej opowieści zachowania proporcji między jej składnikami.
Za dużo bohaterów. Jestem pod wrażeniem wiedzy zdobytej na temat aniołów i demonów, ale nadmiar postaci przy kolejnym pojawiającym się bohaterze implikował pytanie: who is who? Efekt ten potęgowało nadawanie wielości imion, funkcji, tytułów jednemu bohaterowi. Sama główna postać Daimona Freya nazywana była również Rycerzem Miecza, Aniołem Miecza, Abbaddonem, Aniołem Zagłady, Niszczycielem, Tańczącym na zgliszczach. Brakowało tylko Tańczącego z Wilkami.
Za dużo bocznych i ślepych wątków przygodowych, osłabiających siłę głównego nurtu powieści.
Za dużo zdrobnień typu Misiu czy Gabrysiu infantylizujących i odbierających męskość aniołom i demoniczność demonom. Tego nie robi się dorosłym facetom ratującym świat!
Za dużo komizmu w grozie jak w tym zdaniu, opisującym krew zamordowanego skrzydlatego: Kapa na łóżku i ściana poweselały od czerwonych bryzgów. Ja nie poweselałam, ja osłupiałam.
Za mało z kolei, pomimo zapewnień autorki w przedmowie, że się o to starała, wyrazistości wąskiej grupy głównych bohaterów, niestety lekko rozmytych w plejadzie pozostałych istot.
No i za mało, mnie kobiecie, rozbudowanej historii miłości łączącej Daimona z Hiją. Nawiązana zbyt późno i potraktowana zbyt płytko, zbyt powierzchownie i zbyt szybko. W takich sprawach nie wolno, pod karą śmierci, się spieszyć!
Na dodatek ta niespójność między nazwami używanymi w powieści, w przedmowie autorki i na okładce książki jak: Siewca Wiatru – Siewca wiatru albo Daimon-Diamon.
Ale pierwsze koty za płoty, bo to pierwsza powieść tej autorki. „Następna będzie lepsza”, jak mówi Krzysztof Hołowczyc w samochodowym nawigatorze.
Przynajmniej mam taka nadzieję. Bo potencjał jest. Oj, jest.

Siewca Wiatru [Maja Lidia Kossakowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Jak można do takiego KOGOŚ mówić Gabrysiu!?

czwartek, 05 listopada 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/13 18:26:43
Mnie trochę bardziej podobały się niektóre z opowiadań zamieszczonych w zbiorze "Obrońcy królestwa".
-
2009/11/13 19:53:46
impressje - Nie czytałam. Raczej uniikam opowiadań, ale może skuszę się skoro piszesz o nich pozytywnie.:)
Blogi