Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Trzynasta opowieść – Diane Setterfield

Trzynasta opowieść – Diane Setterfield
Przełożyła Barbara Przybyłowska
Wydawnictwo Amber , 2006 , 342 strony
Literatura angielska


W tej książce było wszystko co lubię: format B5 w twardej oprawie, trochę mniejszy od A4, ale większy od zeszytu, sprawiający, że otwierałam księgę, a nie książkę; główna bohaterka Margaret, miłośniczka słowa drukowanego; snuta historia pełna tajemnic i atmosfery powieści z XIX wieku; nawiązania do takiej klasyki literatury pięknej jak „Wichrowe Wzgórza” czy „Dziwne losy Jane Eyre”.
Dzięki temu przeżyłam z Margaret fascynującą przygodę. Dałyśmy się namówić, z racji jej zajęcia, do napisania biografii Vidy Winter, najpopularniejszej, najbardziej poczytnej pisarki, która w każdym wywiadzie podawała inną historię swojego życia. Wśród ludzi krążyły setki wersji jej życiorysu, ale żadna nie była prawdziwa, bo kierowała nią jedna zasada: Dobre zmyślenie zawsze bardziej olśniewa niż odłamek prawdy.
Początkowo byłyśmy sceptycznie nastawione do propozycji tej apodyktycznej, ekscentrycznej i tajemniczej kobiety. Nie ufałyśmy jej, mając wrażenie, że po skończeniu pisania Margaret, a mojego czytania tej biografii, okaże się tak samo nieprawdziwa jak wiele podawanych przedtem. Jednak w miarę upływu czasu wpadłyśmy obie w pułapkę magii słów pisarki. Uwiodła nas. Trzeba przyznać, że miała do tego talent. Na kolejne spotkanie z opowiadającą zrobiłam sobie tak jak Margaret, zamiast herbaty, kakao. Od tej chwili piłyśmy je wspólnie będąc poirytowane, kiedy Vida Winter przerywała opowieść w najciekawszym momencie albo czynił to dzwonek mojego telefonu. Wtedy Margaret udawała się na miejsce opisywanych zdarzeń szukając potwierdzenia ich prawdziwości na miejscu, w obecnych ruinach spalonego domu jej dzieciństwa, dawnej posiadłości rodu Angelfieldów, a ja wynurzałam się z pomiędzy kartek do świata ludzi realnych, próbując ogarnąć rzeczywistość.
Z tą książką tak nie mogło być!
Przeznaczyłam na jej dokończenie, na ostatnie kilkadziesiąt stron, jeden wieczór. Tylko dla mnie i Margaret, bez przerywników, bez niespodziewanych, rozpraszających uwagę gości, bez gubienia wątków, bez obawy przeoczenia szczegółów, bo wszystkie okazywały się ważne, miały znaczenie. Te dawno zaczęte i nieśmiało zarysowane wątki okazywały się strategiczne. Zachowania bohaterów, wypowiadane słowa czy przedmioty należące do nich stanowiły klucze do rozwiązywania zagadek, by wszystkie drobne historie stały się jedną. O godzinie 22 opowieść zatoczyła koło. Jeszcze ostatni łyk kakao i ostatnia myśl przed zaśnięciem: to jak tak naprawdę nazywała się Vida Winter?

 

Kakao

 

Tę powieść czytałam popijając kakao. Nie wytrzymywałam, kiedy Margaret albo o nim wspominała, albo szperała za nim po szafkach, albo je zaczynała robić, albo już popijała z kubka. Nie miałam wyjścia, musiałam sobie również je przygotowywać, żeby potem nie chodziło za mną przez cały dzień.
niedziela, 27 grudnia 2009, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/12/27 14:45:56
Jako że powieść XIX-wieczna jest tym, co tygryski lubią najbardziej, myślę, że poszperam w poszukiwaniu tej pozycji:) Teraz właśnie zawieram bliższą znajomość z Jane Eyre i mam problem, żeby oderwać się choć na chwilę...

Pozdrawiam
-
2009/12/27 15:09:28
Świetne zdjęcie.
Mnie ta książka też zauroczyła, trudno było się od niej oderwać. Tylko to kakao na co drugiej stronie mnie akurat irytowało, ale może dlatego, że czytałam latem ;)
-
2009/12/27 15:12:14
Mam ją na półce, kupiłam z przeczuciem, że będzie mi się podobać wybitnie, ale zaraz potem się wystraszyłam, że się zawiodę po pierwszych dwóch rozdziałach i tak czaję się do niej odwlekając ten moment. Wiem, porąbana jestem, ale tak czasem mam. Skoro piszesz o niej tak zachęcająco, sięgnę do niej w najbliższej przyszłości. Ale najpierw muszę lecieć zakupic kakao.
Podoba mi się twój stoliczek, też go chciałam kupić w Argosie, ale wypadł z katalogu, zanim podjełam decyzję
-
2009/12/27 18:43:02
ine-zzz - to dobry moment, żeby płynnie przejść w podobny klimat.

lilithin - to prawda, lepiej czytać ją w zimniejsze dni, gdy za oknem śnieg, kubek w choinki, a gorące kakao smakuje bardziej.

kasia.eire - nie zwlekaj, zacznij, a pożałujesz, że tak szybko się skończyła, a stolik pokochałam od pierwszego spojrzenia i jego zakup był najszybszą decyzją w moim życiu, często wprowadza w błąd udając za stertę starych ksiąg. :)))
-
2009/12/27 19:42:21
Pamiętam jak czytałam tę książkę gdzieś rok temu, byłam chora, za oknem buro - idealna atmosfera. Mnie także urzekła i trudno było się oderwac, za jakiś czas z pewnością do niej wrócę i zawsze polecam ją każdemu, cieszę się, że cieibe również porwała!
-
2009/12/27 22:30:21
Brzmi smakowicie. A kakao mam, smakowe, mnóstwo smaków :)
-
2009/12/28 13:29:24
paper-lanterns - to są te książki, które chowa się w zakamarkach pamięci i na pytanie: co mi polecasz, wyjmuję stamtąd właśnie takie tytuły.:)

agnes_plus - ciekawe rzeczy piszesz, dużo mówi się o różnorodności herbat i kaw, a o smakach kakao prawie w ogóle, chociaż, kiedyś piłam o smaku migdałowym, było pyszne:)
-
2009/12/28 19:04:17
Mam tę książkę na swojej liście "oczekujących", więc cieszę się, że akurat trafiłam na recenzję tej pozycji i co za tym idzie jestem do niej coraz pozytywniej nastawiona :)
Kakao strasznie nie lubię, ale kawa to już inna bajka, takie latte macchiato mogłabym pić wiadrami :)
-
2009/12/28 21:51:12
Przywiozłam sobie z wycieczki po Londynie takie pudło, w którym były mniejsze pudełeczka - smaki: chili, wanilia, gorzka czekolada, biała czekolada...
-
2009/12/28 22:02:13
No dobra, dałam plamę, to czekolada smakowa, nie kakao :)
Stąd: www.whittard.pl/asortyment/kawy/czekolada/
-
2009/12/28 22:34:58
odcien-purpury - jeśli sobie wmówić to kawa tez może być, ważne żeby też coś pić, a pozytywne wrażenia o książce są nie tylko moje, więc warto po nią sięgnąć.:)

agnes_plus - czekolada w dużej mierze składa się z kakao i właściwie gdzie jest granica, że to już nie kakao a czekolada? O, a strona bardzo zachęcająca.:)
-
2009/12/29 12:50:31
czytałam, Bardzo mi sie podobała.. :)
-
2009/12/29 21:21:56
No nie, załatwiłaś mnie. Nie dość, ze kakao, to jeszcze książka zapowiada się bajecznie. Mówiac szczerze, patrząc na okładkę to nie wiem, czy wzięłabym ją ze sobą.Wiem, głupie i irracjonalne :-)
-
2009/12/30 06:13:30
Kubek mam z Mikołajem, a w nim... czekolada i czytam " Dziewczynę z zapałkami ", a w kolejce czeka " Trzynasta opowieść ". Pozdrawiam prawie sylwestrowo :)
-
2009/12/30 11:37:19
2lewastrona - ;*

joanna_czytelnik - nie tylko ja, zobacz ilu również podobała się ta powieść, rekomendacja stała się zbiorowym zachwytem:)

annastrzelec - bardzo ciekawa jestem wrażeń, bardzo.:)
-
2009/12/30 20:45:23
Nie omieszkam przekazać :)
-
2010/02/03 16:40:48
Moje naczynia czekały na zmywanie, kurze tańczyły jak w zamku Vidy Winter, a mnie magnetyczną siłą wciagnęła historia, od której trudno było się oderwać. Na jej kanwie Roman Polański mógłby kręcić, oj kręcić :))
-
2010/02/04 13:49:37
annastrzelec - to byłby bardzo dobry film, dobry thriller, przynajmniej w takim gatunku go widzę.:)
-
2010/06/11 07:03:50
Zapadła mi w serce ta książka, oj zapadła, a szczególnie jedno zdanie: " człowiek tak się przyzwyczaja do własnych okropności, że zapomina jakie wrażenie muszą zrobić na innych". Pozdrawiam :)
-
2010/06/11 08:22:36
annastrzelec - Oj, widzę, że zapadła. Ciężko będzie zauroczyć się nową.:)
-
2010/09/29 15:51:49
Nie wiem czy do zauroczenia, ale " Już wieczór " - też wciągająca :)
-
2010/09/29 20:52:31
annastrzelec - Muszę więc zapamiętać ten tytuł, lubię podobne nastroje.:)
Blogi