Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Hańba – John Maxwell Coetzee

Hańba – John Maxwell Coetzee
Przełożył Michał Kłobukowski
Wydawnictwo Znak , 2003 , 250 stron
Seria Proza
Literatura południowoafrykańska (RPA)


   Istnieją ludzie, którzy dla mnie w pewnym sensie są emocjonalnymi kalekami, a to za sprawą niskiego stopnia empatii. Nie potrafią wczuć się w położenie drugiej osoby i tym samym jej zrozumieć, jeśli sami nie przeżyli identycznych lub podobnych doświadczeń.
   Taki jest właśnie David Lurie, główny bohater powieści, profesor akademicki, którego zdecydowanie i od początku nie polubiłam. Antypatyczny, cyniczny, sceptyczny, logicznie chłodny egoista, krzywdzący innych i nie widzący w tym swojej hańby. Żyjący sobie w miarę szczęśliwie w granicach wytyczonych przez zarobki, temperament, możliwości emocjonalne, które nie są imponujące.
   Miałam więc wręcz dziką satysfakcję (taki ze mnie zimny obserwator!), gdy los postawił go po drugiej stronie, stronie ofiary, doświadczył, w łaskawości i dobrodziejstwie, okrucieństwem ze strony innych ludzi. To wystarczyło, by w nim powoli zaczęło budzić się sumienie, pozwalające na zrozumienie i skruchę, na budzenie się nowych emocji, walkę z naturą człowieczą, pokonywanie własnych emocjonalnych ograniczeń i wreszcie na zbudowanie nowego spojrzenia na swoje postępowanie, w którym wcześniej nie widział niczego złego. Ba, obudziło się w nim nawet współczucie (a może miłość?) dla zwierząt, które wcześniej lubił o tyle o ile były jadalne i smaczne.
   Ludzi z takim ukrytym kalectwem obserwuję dookoła siebie. Żal mi ich, bo wiem, że tłumaczenie, wyjaśnianie żadnej struny w ich sercach nie poruszy i w rozumach żadnych drzwi nie otworzy. Jedynie doświadczenia z ich udziałem wyposaża te osoby we wrażliwość tak bardzo potrzebną w kontaktach międzyludzkich. Żal mi ich też dlatego, że nie potrafią się uczyć na doświadczeniach innych, zwłaszcza tych bolesnych, że życie z nimi jest bardzo trudne, ale i życie samo w sobie jest dla nich przez to dużo boleśniejsze, bo musi stać się najpierw ich namacalnym udziałem, by mogło być przez nich zrozumiane, odczute.
Zrozumienie tej przypadłości bardzo ułatwia mi życie z nimi, a jednocześnie daje okazję obserwowania fascynujących zmian psychicznych i emocjonalnych w człowieku.
   Autor ten proces pokazał w mistrzowski sposób.

sobota, 16 stycznia 2010, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/01/16 14:52:47
A jakich typków, jak prof. Lurie, uwielbiam. Dlatego "Hańbę" dobrze wspominam. Wciąż nie obejrzałam filmu, ale kiedyś to nadrobię.
-
2010/01/16 16:14:39
Nie czytałam książki, ale wygląda na to, że musze to nadrobić. Dzięki Clevera.
-
2010/01/16 16:44:22
Lurie nie wzbudził we mnie takich negatywnych emocji, ale podzielam zdanie, że książka jest świetna.
-
2010/01/16 21:44:59
matylda_ab - z takimi typami wolę żyć obok, wtedy też uwielbiam ich prosty świat emocji :)
viki_on_line - cała przyjemność po mojej stronie :)

lilithin - w tej ocenie nie jesteśmy same, autor godzien Nobla :)
-
2010/01/17 12:43:44
To chyba jednak z najbardziej brutalnych i okrutnych książek, jakie czytałam. Cholernie poruszająca, pokazująca dziką, zwierzęcą stronę człowieka. "Hańba" została mi wepchnięta trochę na siłę, ale po skończonej lekturze byłam wdzięczna za tę książkę. Choć wcale nie było mi miło. Ani fajnie. Nic z tych rzeczy.
-
2010/01/18 17:54:00
Przygotowałam tę książkę w związku z wyzwaniem - nagrody literackie. Mam nadzieję, ze nie zawiedzie moich uczuć, bo wszyscy ją zachwalają, dlatego poprzeczka ustawiona jest dosć wysoko. :-)
-
2010/01/18 17:59:35
joanna-czytelnik - określiłabym ją jako niosącą ważne treści społeczne i cieszę się, że przeczytałam ją po "Kochankowie mojej matki" ponieważ w dużym stopniu pomogła zrozumieć tło wydarzeń w "Hańbie" i postępowanie jednej z bohaterek.:)
-
2010/01/18 21:33:28
paczkapinesek - i takie książki pamięta się długo.:)
Blogi