|
Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Epigram na Stalina – Robert Littell
![]()
Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi, Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy, [Słyszymy jeno górala kremlowskiego, Mordercę, oprawcę chłopskiego.] Palce tłuste jak czerwie w grubą pięść układa, Słowo mu z ust pudowym ciężarem upada. Śmieją się karalusze wąsiska I cholewa jak słońce rozbłyska. Wokół niego hałastra cienkoszyich wodzów: Bawi go tych usłużnych półludzików mozół. Jeden łka, drugi czka, trzeci skrzeczy, A on sam szturcha ich i złorzeczy. I ukaz za ukazem kuje jak podkowę – Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę. Miodem kapie każda nowa śmierć Na szeroka osetyńską pierś. Te kilkanaście wersów okazały się bardzo niebezpiecznym materiałem wybuchowym, siejącym niepoprawną myśl, niezgodną z przyjętą linią światopoglądową partii, która reagowała natychmiast likwidacją winnych zdrady osób. Osipa nie zamordowano w potocznym tego słowa rozumieniu. Zrobiono to pośrednio zsyłając go na wygnanie do Czerdynia, potem do Woroneża, by niszczony głodem, depresją, chorobą serca, arteriosklerozą i psychopatią schizoidalną, umrzeć w obozie przejściowym pod Władywostokiem. Powieść czytałam jak dobry thriller, w którym elementy układanki opowiadane przez kilku narratorów, w tym fikcyjnych i istniejących historycznie, jak przyjaciele poety Borys Pasternak i Anna Achmatowa, zaskakiwały, zazębiały się o siebie ukazując powoli system wyrafinowanego, represyjnego, sprawnie działającego mechanizmu sterowania społeczeństwem. Procedurę tak dobrze znaną mi z „Archipelagu Gułag” Michaiła Szołochowa: denuncjacja, aresztowanie, przesłuchanie, proces lub jego brak, wyrok, podróż, obóz, najczęściej śmierć. Przez każdy z tych etapów przeszedł Osip Mandelsztam, którego słowa-pociski były dla Stalina równie niebezpieczne jak zbrojny zamach, zdrada, spisek czy szpiegostwo. Autor postawił piękny pomnik poecie, który marzył o końcu rządów Stalina i nie bał się tego urzeczywistnić, mając świadomość braku jakiejkolwiek ochrony, wsparcia i szansy przeżycia. Czy mógł wtedy powiedzieć, jak sugeruje Robert Littell: nie o nią chodzi; celem jest ratowanie Rosji, a nie mnie? Nawet jeśli nie wypowiedział tego zdania, jego niepokorna twórczość i postawa mówi o tym wyraźnie i jednoznacznie.
![]()
![]() Powieść bierze udział w plebiscycie Książka na lato 2010 organizowanym przez portal Przy Kominku oraz zaprzyjaźnione blogi, w tym i mój. niedziela, 18 lipca 2010, clevera
TrackBack
Komentarze
2010/07/18 11:06:00
Nawet teraz, gdy czytam ten wiersz czuję delikatny dreszczyk strachu, że robię coś niedozwolonego, zakazanego... Jakbym widziała spadającą na mnie pięść Stalina. Pełny podziw dla Mandelsztama.
Pozdrawiam 2010/07/18 11:40:52
imantra - Nareszcie urlop i mnóstwo czasu na to co lubię, stąd tempo czytania. Gdybym jeszcze w tym tempie spisywała wrażenia to nowa książka byłaby codziennie.
ine-zzz - Najbardziej osobista i obraźliwa uwaga zawarta jest w ostatnim wersie "osetyńska pierś". Stalin zwalczał plotkę jakoby nie był czystej krwi Gruzinem, a jego ojcem miał być Osetyńczyk. Sam poeta twierdził, że aby napisać ten wiersz musiał ukryć się za niepoczytalnością. Wielki człowiek. |
|
Książek historycznych niestety nie lubię, a może trafniej będzie powiedzieć: nudzą mnie. I choć napisałaś, że czyta się tą pozycję jak dobry thriller tak chyba pozostane tylko na Twojej świetnej recenzji. :)