Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Tak daleko jak nogi poniosą - Josef Martin Bauer



Tak daleko jak nogi poniosą - Josef Martin Bauer
Przełożył Wojciech Szreniawski
Wydawnictwo Sprzedaż Dobrej Książki , 2010 , 344 strony
Literatura niemiecka


O jej istnieniu dowiedziałam się od Matylda_ab, która zostawiła mi informację o ekranizacji tej powieści w komentarzu do mojego wpisu o podobnej tematyce - ucieczka więźnia z łagru opisanego przez Sławomira Rawicza w powieści Długi marsz. Kiedy więc zobaczyłam jej tytuł w katalogu Klubu Dla Ciebie, wybór był szybki i zdecydowany. Musiałam ją mieć!
Sama książka okazała się być nietypową. Autor napisał właściwie powieść opartą na faktach z narratorem opowiadającym o losie głównego bohatera, a nie bezpośrednią relację uczestnika ucieczki w postaci wspomnień czy dziennika. Główny bohater ma zmienione nazwisko zgodnie z życzeniem pierwowzoru. Do połowy opowieści nie wiedziałam też, który z pojmanych niemieckich jeńców wojennych w 1945 roku i wiezionych do łagru na Przylądek Dnieżniewa Półwyspu Czukockiego na wschodnim krańcu Azji, zostanie tym, któremu uda się uciec. Zwłaszcza, że nie był jedynym próbującym zbiec. Sam łagier odbiegał od znanych mi z opisów w literaturze. Mieścił się w górze z rudą ołowiu. To w niej mieszkali jeńcy. Tania siła robocza żyjąca jak krety w wydrążonych kawernach i ręcznie pracująca w niżej położonych sztolniach, wydobywając na powierzchnię rudę. Sami więźniowie wychodzili rzadko. Czasami miesiącami nie widywali słońca, nieba i horyzontu cierpiąc na klaustrofobię i ołowicę. Jedyną drogą do dłuższego pobytu na świeżym powietrzu, oprócz śmierci, była choroba i pobyt w szpitalnym budynku położonym w pobliżu góry. Tam pracował niemiecki lekarz, również jeniec i to on pomógł uciec z obozu głównemu bohaterowi. To on wybrał go do roli zbiega uznając, że miłość do żony i dzieci kandydata będzie wystarczająco silnym motywem gwarantującym powodzenie ucieczki. Nie mylił się, chociaż nie przewidział, że potrwa ona aż trzy lata i dwa miesiące, od końca 1949 do 1952 roku, obejmując dystans 14 tysięcy kilometrów.
Dlaczego tak długo, skoro niemiecki lekarz w najgorszej wersji przewidywał dwa lata?
Nie przewidział jednego. Nie mógł, bo nie znał Syberii i jej niebezpiecznego wpływu na psychikę człowieka, który się w niej zatracił. Po skrajnie trudnym i ciężkim okresie balansowania na granicy śmierci i życia w ekstremalnych warunkach takiego zimnego pustkowia:

tak dobrze przystosował się do dyktowanych przez naturę warunków, tak rozsmakował się w poszukiwaniu złota, w polowaniu na dzikie zwierzęta, że zapomniał dokąd i po co szedł. Odkrył w sobie ochotę do zyskownej przygody polowania i im większy staje się stos niegarbowanych skór na saniach z poczwórnym zaprzęgiem, tym mniej czuje ziąb, obcość, zagrożenie i beznadziejność. Bo Syberia zatrzymuje ludzi dla siebie. Zabiega o nich, zachwyca straszliwą surowością, a nienawiść i strach przemienia w dziwaczną miłość. Pochwyceni zapominają o swej tęsknocie. Od tego momentu powieść nabrała cech bardzo dobrej sensacji: ciągłej ucieczki nie tylko przed funkcjonariuszami MWD, ale i innymi zbiegami, układów z ludźmi wyjętymi spod prawa, ukrywania się wśród ludów Jakutów i Korjaków, stałej niepewności okazywanej przyjaźni i życzliwości, konieczności walki o życie i byt. Nauczył się żyć jak zbój. Kłamać jak Ormianin. Kraść jak łajdak na warunkowym. i zabijać za bryłkę złota. Żył jak motłoch, z odpadów porządku i nadużywając dobroci innych. Tak wyglądał człowiek, nadporucznik, mężczyzna z dobrego domu, żonaty, ojciec dwojga dzieci, wychowany w uczciwości, gotów niegdyś zrobić wszystko dla rodziny i powrotu do ojczyzny, po ponad dwóch latach tułaczki.
Do Niemiec wrócił przedostając się przez granicę z Iranem i tam, w najbliższym miasteczku, zgłaszając się na policyjną komendę, poprosił o azyl błagając, by władze nie wydały go Rosjanom. Był wolny, ale nie wrócił taki, jakim był przedtem. Po latach życia w ołowiu stracił zdolność rozróżniania kolorów. A długie miesiące spędzone w samotności i wśród dzikich zwierząt zmieniły jego sposób odbierania świata. Ciągła obawa, lęk i strach, odczuwany do dziś, nadal nie pozwalają mu na ujawnianie swojego prawdziwego nazwiska.
Fascynująca ucieczka ku wolności okupionej dalszym życiem w ukryciu, z ranami na duszy i bliznami na ciele.


Tutaj zobaczyłam fragmenty wspomnianej wcześniej ekranizacji tej powieści.
sobota, 21 sierpnia 2010, clevera

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/08/21 18:32:24
Słyszałam o filmie, nie słyszałam o książce. Koniecznie muszę ją przeczytać. Pozdrawiam, Monika
-
2010/08/21 21:03:08
Mnie pozostaje jeszcze obejrzeć film, ale podejrzewam, że w książce więcej się dzieje niż w książce. Muszę to sprawdzić.:)
-
2010/08/22 00:07:59
Nie słyszałam o filmie, książka wydaje się być bardzo interesująca. Lubię takie mroźne klimaty.
-
2010/08/22 12:01:03
agnes_plus - Książka pochłania, zmagania bohatera zmuszają do kibicowania mu, a napięcie rośnie, jest obecne nawet, gdy już ucieknie, zagrożenie jest stałe, do końca.

A w poprzednim moim komentarzu miało być, że "w książce jest więcej niż w filmie".
-
2011/08/23 18:16:19
Książka świetna - ale w oryginale. W Polsce ukazała się w tragicznym tłumaczeniu....
-
Gość: tuhajbej111, host-92-20-18-34.as13285.net
2011/12/11 22:12:49
szkoda że nie ma audiobooku, chyba że się mylę....
-
2011/12/11 22:59:19
aniamak55 - Nie czytałam w oryginale, więc nie mam porównania, ale skoro tak uważasz.:)

tuhajbej - Chyba nie ma, ale poszperaj, może do tej pory ukazał się. Ja nie sprawdzałam.:)
-
2011/12/16 20:23:50
Wcale nie trzeba czytać w oryginale, żęby zobaczyć, jak tragiczne jest to tłumaczenie. Nawet są błędy ortograficzne... a niektóre zdania - wręcz straszne, utrudniajace zrozumienie.
-
2011/12/16 21:58:34
aniamak55 - Albo zła praca korekty.:(
-
Gość: forest, host-193-203-56-8.polnet.tv
2012/02/24 21:46:39
Już myślałem, że ze mną jest coś nie tak, że nie potrafię zrozumieć tego co czytam - przekład rzeczywiście fatalny. Z reguły to książka jest lepsza od filmu, w tym przypadku film znacznie lepszy (od polskiej wersji książki)
-
Gość: KryKo, adpz148.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/12/30 21:59:52
Właśnie skończyłam oglądać drugi raz ten film i nabrałam ochoty na kupno książki. Po przeczytaniu Waszych uwag odnośnie tłumaczenia zrezygnuję z tego zamiaru. Lubię starannie przetłumaczone książki.
Clewero, a kto teraz przejmuje się korektą. W wielu wydawnictwach zlikwidowano etaty korektorów i skutkiem tego można spotkać takie kwiatki " ...wśród pola niebiesko kwitnącej kukurydzy..."
-
2013/12/30 22:19:09
KryKo - Są jeszcze wydawnictwa, które się tym przejmują, ale to rzadkość. Błędy ortograficzne zdarzają się na mniejszą skalę, ale interpunkcja woła o pomstę do nieba. Sama nie jestem wolna od niej, bo sama siebie też po jakimś czasie poprawiam, ale w książkach dotyczy to elementarnych zasad. Przestałam się nią przejmować, bo musiałabym przestać w ramach protestu ograniczyć czytanie, a książka czasami jest lepsza niż film. "Tak daleko jak nogi..." przeczytałam i obejrzałam i jest wiele informacji i zdarzeń, których film nie pokazał, więc namawiam do czytania, niekoniecznie kupna, można popytać w bibliotece, bo książka ukazała się już jakiś czas temu. :)