Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Mistrz – Andy Andrews

Mistrz – Andy Andrews
Przełożyła Adriana Sokołowska-Ostapko
Wydawnictwo Otwarte , 2010 , 186 stron
Literatura amerykańska


Zgodziłam się na udział w bardzo ciekawej akcji, której ideą jest dzielenie się otrzymanymi książkami. Bardzo chętnie przystałam na to, bo lubię otrzymywać, a jeszcze bardziej dawać innym. Nawet książki! Chociaż częściej je pożyczam niż daję. Poza tytułem nie wiedziałam o wyczekiwanych pozycjach nic. Nie przeszkadzało mi to, bo równie chętnie zgodziłabym się, gdyby tytuł brzmiał Silniki czterosuwowe wczoraj i dziś, ale tytuł Mistrz wiele obiecywał. Kiedy wiec otworzyłam kopertę, niespodzianką były dla mnie nie tyle dwa identyczne egzemplarze w treści, co różnorodna kolorystycznie obwoluta: czerwona i niebieska. Dodatkowo z dołączoną, odręcznie zapisaną karteczką z taką oto myślą:

 

 

 

Mądre, mądre – pomyślałam i zabrałam się do czytania, cały czas zastanawiając się, komu mogłabym sprezentować drugą. Na początek wiedziałam tylko, że na pewno musi to być osoba czytająca, która nie odłoży cennego daru serca z jej jeszcze cenniejszym przesłaniem na pastwę kurzu i roztoczy.
Sama książka okazała się być ukrytym poradnikiem psychologicznym pod postacią opowieści, której głównym bohaterem był nastolatek Andy, a potem dorosły już mężczyzna oraz Jones. Tajemniczy staruszek, którego wygląd było bardzo trudno opisać, scharakteryzować. Każdy widział w nim to, co chciał zobaczyć, nadając mu odmienne imię od tego znanego Andiemu. Pojawiający się w życiu wielu mieszkańców miasteczka nagle, niespodziewanie, z nieodłączną walizką, zawsze w sytuacji bez wyjścia, kryzysowej, trudnej, by w trakcie przyjacielskiej rozmowy, za pomocą prostych rad ukazujących inną perspektywę przeżywanego, na pozór nierozwiązywalnego problemu, zmienić kierunek myślenia rozmówcy, a tym samym jego nastawienie i w konsekwencji dalsze, odmienne już postępowanie. Same rady, bardzo proste, znane mi już. Czytając o nich przypominałam sobie ludzi, tytuły książek, obejrzane filmy, szkolenia i wreszcie własne i cudze doświadczenia, lekcje życia, dzięki którym tę wiedzę zdobyłam. Nic nowego – myślałam czytając tę książkę – ale dla mnie. Rozglądając się dookoła widziałam jednak bardzo dużo osób, dla których ten poradnik mógłby być odkrywczy z różnych względów. Nieumiejętności uczenia się na własnych lub błędach innych, braku przewodników wśród najbliższych po krętych ścieżkach życia, niechęć do czerpania wiedzy z książek i wiele, wiele innych. Na dodatek wyposażony w zestaw pytań przyporządkowanych każdemu rozdziałowi, ułatwiających rozmyślanie, medytację, poznawanie siebie, swoich słabych i mocnych stron. Do nauczenia się patrzenia na życie z odmiennej perspektywy, która to myśl jest ideą przewodnią tej książki.
I nagle mnie olśniło!
Nie bez powodu otrzymałam drugą książkę, by się nią podzielić, przekazać jej poniższe przesłanie:

 

 

 

Skoro ja już wiem, to najwyższy czas, aby zacząć się tą wiedzą dzielić z innymi. To jedna z niewielu rzeczy, którą dzieląc mnożymy. Ta moja dotychczasowa postawa nie wynikała jednak z egoizmu, ale raczej z nieświadomości jej posiadania (myślenie, że każdy ją gromadzi ucząc się wyciągać wnioski, okazało się błędne) i niepewności czy jestem do tego gotowa w odpowiedzialny sposób. Ale jeśli mogę to robić podsuwając takim zagubionym osobom odpowiednie książki? Dopiero teraz dotarł do mnie sens końcowych słów z dołączonej do książki karteczki – wiedzą też można się dzielić, również w postaci książki, jeśli nie potrafię inaczej. Nie posiadam daru Jonesa otwierającego serce i umysł KAŻDEGO człowieka, zwłaszcza na życiowym zakręcie. Wiedziałam jednak komu podaruję tę drugą, niebieską wersję:

 

 

 

Zaprzyjaźnionemu osiemnastolatkowi, by poczuć się zupełnie jak Jones podsuwający książki Andiemu, w których znalazł mnóstwo odpowiedzi na pytania zadawane w wieku dorastania. Mam nadzieję, że i on znajdzie odpowiedzi na nurtującego go pytania i postawi na swojej półce obok Josepha Gaardera, Anthoniego de Mello czy Paulo Coelho, mając nadzieję, że przekaże zdobytą wiedzę dalej.
P.S.
Przyjął ją z zaskoczeniem, ale i z zachłannością w oczach, którą widzę u pożeraczy książek. Uwielbiam ten widok. Jest tak piękny i nieuchwytny, że bardzo trudno ogarnąć go słowami. To trzeba widzieć i podzielać pasję, by poczuć. Czekam teraz cierpliwie na moment, w którym mi o niej opowie.

niedziela, 14 listopada 2010, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/14 01:30:21
Bardzo interesująca akcja - to po pierwsze.

Po drugie - zaskoczyłam się, bo wczoraj widziałam okładkę niebieską, a tu nagle pomarańczowa. Myślę sobie: czy to ta sama książka? Okazuje się, że tak.

Dodałam ją do listy koniecznych - ma w sobie coś przyciągającego.
-
2010/11/14 05:51:45
Dowody ciepła i sympatii, które otrzymujemy, często z niespodziewanej strony pozwalają uwierzyć - może faktycznie najlepsze jeszcze przed nami ? A dzielić się dobrem, cóż może być wartościowszego :)
-
2010/11/14 08:45:18
Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki, zwłaszcza, że słowa na zdjęciu napisali moi uczniowie na książce, którą dostałam od nich w pożegnalnym prezencie. Jeśli to podobne klimaty, to sięgnę, chociaż nie lubię populistycznej filozofii. ale może to będzie dobre?
-
2010/11/14 11:11:23
Koniecznie muszę ją przeczytać. Jednak podoba mi się bardziej ta niebieska okładka niż pomarańczowa. ;)
-
2010/11/14 16:06:58
Książka mnie zaciekawiła, jednak najbardziej spodobało mi się jak pięknie ubrałaś w słowa przesłanie :D

patsy-books.blogspot.com
-
2010/11/14 16:56:45
Recenzja jak zwykle świetna, a ja teraz z innej beczki ;) - podziel się jak to zrobiłaś, że po boku tak zachęcająco wyświetlasz co czytasz, co planujesz, polecasz... Pozdrawiam
-
2010/11/14 20:58:34
Futbolowa - Ta książka przynajmniej ma ten sam tytuł i człowieka już to zastanowi, ale co zrobić, gdy w trakcie czytania okazuje się, że to ta sama tylko pod innym tytułem?:)

annastrzelec - Dokładnie, ale zauważyłam, że są tacy, którzy nie potrafią brać. To tez jest ciekawe zjawisko.:)

joanna_golaszewska - To raczej populistyczna psychologia, ale spróbuj, może spodoba się tobie.:)

rockfree - Dlatego tę niebieską, bardziej lubiany kolor przez większość, oddałam.:)

Patsy - Bo i przesłanie piękne, więc inaczej nie było można.:)

ninetaj - Dziękuję.:) A jeśli chodzi o boczna szpaltę, to tutaj działa program szablonu, możliwości jakie daje blox, znajomość HTML, a banery wyjaśniła mi Padma. To tak w dużym skrócie.:)
-
Gość: Pia, *.radom.vectranet.pl
2010/12/03 22:24:16
Trochę już słyszałam na temat tej książki i moja ciekawość ciągle rośnie. Bardzo chętnie po nią sięgnę przy najbliższej okazji.
Z drugiej strony dobrze wiedzieć, że są jeszcze nastolatkowie, którzy czytają. Martwiłam się, że to już ginący gatunek...
-
2010/12/03 22:31:50
Pia - Na szczęście jeszcze są. Tych czytających takie książki niewiele, ale nie wymagajmy, żeby wszyscy zachwycali się psychologią czy filozofią w książkach. Ja cieszę się, że w ogóle czytają.:)
-
Gość: Pia, *.radom.vectranet.pl
2010/12/04 21:45:09
Oj cieszmy się i byle ich było jak najwięcej :) Bo niestety po moich uczniach widzę, że książki im do szczęścia nie są potrzebne, wręcz brzydzą niektórych, a czytanie "nie jest trendy" :/ Szkoda, bo dla mnie w dzieciństwie (i później) książka była bramą do innego świata, odskocznią od rzeczywistości. Nadal jest i może uda mi się trochę dzieciaki "zarazić" czytaniem :)
-
2010/12/05 12:05:50
Pia - Zarażaj, tego nigdy dosyć i nie zrażaj się niepowodzeniami, to musi trwać zanim zobaczysz efekt.:)
Blogi