Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Nie potrafię schudnąć – Dr Pierre Dukan

Nie potrafię schudnąć – Dr Pierre Dukan
Przełożyła Catherine Walewicz-Bekka
Wydawnictwo Otwarte , 2008 , 212 stron
Literatura francuska


Z zaciekawieniem podeszłam do żywo rozdyskutowanej grupy nastolatek ze starszym mężczyzną. Dla mnie dwudziestoośmioletni chłopak, ale dla nich nie, z ich perspektywy wieku. I jakież było moje zdumienie, gdy okazało się , że wspólnym tematem niwelującym tę różnicę wieku było... odchudzanie! No tak, nastały czasy, kiedy i mężczyźni zaczęli dbać o linię, a właściwie o muskulaturę. A kiedy padło słowo Dukan, mogłam włączyć się do dyskusji, bo przecież ta dieta-cud została spisana i wydana w formie książki (na to słowo robię się czujna jak czujka), zajmująca od kilku miesięcy najwyższe miejsca na top listach najlepiej sprzedających się tytułów w sieci Matras i Empik. Podejrzewam, że w innych jest podobnie. Cieszyłam się z tej integracji, ale i trochę się zaniepokoiłam zachwytami, peanami i opowieściami o gwałtownych, dużych spadkach wagi po jej zastosowaniu, a szczególnie jej jednoskładnikową bazą.
Zaufanie zaufaniem, ale kontrola musi być! – jak mawia moja znajoma, wielodzietna mama i poprosiłam o pożyczenie mi tej książki. Chciałam uzyskać odpowiedzi na kilka pytań podyktowanych przez podejrzliwość:
- kim jest autor?
- na czym dokładnie polega dieta?
- czy jest bezpieczna dla zdrowia?
- czy uwzględnia specyfikę okresu dojrzewania nastolatków?
- czy rozwiązuje problem jo-jo?
Przyznam się, że podchodziłam do niej sceptycznie. Na świecie pojawiło się już tyle diet, a jak sam autor podaje około 210 licząc od początku lat 50., że jedna więcej czy mniej nie czyniła mi różnicy. Początek zaskoczył mnie przede wszystkim przebojowością, bo świat osób odchudzających się to nieustanna walka i zagrzewanie do niej, pełnej uderzających faz, piorunujących etapów, restrykcyjnych okresów i... pokuta do końca życia! To jaaa teeeraz kojaaaarzę, dlaczego w przypływie modnej diety szpinakowej zabrakło go w Biedronce i musiałam biegać na drugi koniec miasta do najdroższego sklepu w okolicy, bo tylko tam jeszcze był. Odchudzający robili zapasy wojenne i człowiek w pokojowy sposób nie mógł zjeść ulubionego makaronu ze szpinakiem. W dalszej części poradnika autor się przedstawił. Bardzo ładnie z jego strony. Ja nie musiałam i tak wiedział, że wsuwam słodycze podczas czytania, grożąc mi z dezaprobatą palcem. Jasnowidz jeden wypominający! A co mi może zrobić takie jedno ciasteczko!? No dobrze, więcej niż jedno. Mimo wszystko zyskał u mnie duży plus, bo okazał się być lekarzem z wykształcenia, a nie tylko ze skrótu dr przed nazwiskiem, które widnieje na okładce, a jego dieta to efekt kilkudziesięciu lat pracy z pacjentami. Oparta przede wszystkim na proteinach (w znacznej części na mięsie), którym poświecił sporo stron oraz warzywach dopuszczonych do spożywania w dalszych etapach kuracji, a co najważniejsze dla puszystych, rozwiązująca problem jo-jo. Po modyfikacji może ją stosować każdy w zależności od wieku (jest wersja dla dzieci i młodzieży), płci, wielkości nadwagi, chorób, ciąży, a nawet defektów kosmetycznych ciała u osób z prawidłową normą wagową. Można na przykład pozbyć się cellulitu w dolnych częściach ciała! I po tej zaskakującej informacji popatrzyłam krytycznym okiem na moje lewe biodro, potem na prawe, po czym stwierdziłam, że aż tak zdesperowana nie jestem.
Myślę, że gdybym miała nadwagę, a do książki dołączonoby gratis kucharza, najlepiej Włocha, podjęłabym to wyzwanie. Skusiłabym się, zwłaszcza że potrawy przyrządzane na bazie tej diety są bardzo apetyczne. Obejrzałam je sobie dokładnie w blogach specjalizujących się w diecie Dukana: Przepisy w diecie proteinowej - Dukana, Dukan ze smakiem, Przepisy dla diety dr Dukana. Poza tym poradnik jest bardzo przystępnie napisany i skonstruowany. Począwszy od odniesień do nauki poprzez własną praktykę, przykłady konkretnych problemów z pacjentami do dokładnego, szczegółowego wytłumaczenia samej idei diety, jej przebiegu i to co mnie podobało się najbardziej, rozpisania na poszczególne dni i posiłki wraz z podaniem wykazu przepisów na konkretne dania i potrawy. Podkreślając przy tym rolę ruchu, a przede wszystkim znaczenie najważniejszego składnika kuracji – konsekwencji w ograniczeniach żywieniowych do końca życia, której tak bardzo brakuje kuracjuszom.
Rozwiałam wszystkie wątpliwości. Odpowiedziałam sobie na wszystkie postawione pytania, ale... gdzieś z tyłu głowy zaczęło migać nowe.
Co na to wegetarianie?!
Na tym nie koniec literatury poświęconej diecie tak chwalonej przez 400 000 szczuplejszych kobiet i mężczyzn, jak głosi napis na przedniej okładce, bo na tylnej wydawnictwo poleca dwie kolejne pozycje:

 

 

A ostatnio na rynku ukazała się wersja diety przeznaczona specjalnie dla Polaków! Tacy jesteśmy wyjątkowi! Pozostaje więc tylko odchudzać się, a jeśli nie ma z czego, to z kości na ości.

 

czwartek, 18 listopada 2010, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/18 06:01:24
Prywatnie ten temat w ręce biorąc, problemów nie widzę :) szpinak też bardzo lubię, ale jeśli poradnik tak wyczerpująco napisany, może mógłby być gwiazdkowym prezentem dla kogoś, o kim wiemy, że walczy bezskutecznie?
-
2010/11/18 07:19:48
Pytanie o dopasowanie diety dla wegetarian też mi się kołatało;))) Jako, że raczej się nie da, więc ja nie dołączę do rzeszy coraz szczuplejszych;)))
-
2010/11/18 08:39:13
Znam osoby, które stosują tę dietę - naprawdę działa. U mnie w pracy odchudza się kilka osób - chociaż prawdę mówiąc one już są szczupłe. :) Mnie to na razie nie wychodzi, mam dużo obowiązków, chyba dołączę do sfrustrowanych typów Bridget Jones... :)
Ale na poważnie, to słyszałam też krytyczne uwagi o tym, że jedzenie głównie białka ma swoje konsekwencje. Sama nie wiem.
-
2010/11/18 08:44:10
Ja jestem wegetarianką, więc nie wypróbuję z pewnością, zresztą nie mam potrzeby, nigdy nie miałam problemów z nadwagą. Wierzę, że taka dieta może pomóc schudnąć, zastanawiam się tylko, jakie są tego konsekwencje zdrowotne. Czy w książce było coś na ten temat? Robili np. badania krwi przed i po, czy coś w tym stylu? Mam wrażenie, że to dieta bardzo uboga w witaminy.
-
2010/11/18 08:54:01
Trafiłam na tą dietę od tego, ze dziewczyna mojego taty właśnie ją wykonywała. Chudła może i powoli, ale dawało to efekty i nie głodziła się. Co było dla mnie najważniejsze. Potem weszłam na stronę poświęconej tej diecie, poczytałam i znalazłam tyle cudownych przepisów! Tylko że trzeba mieć do tego zapał, ja na razie nie mam. Z prostej przyczyny, nie umiem gotować. Jak na razie jadę szóstkę Weidera. Zobaczymy co dalej. :]
-
2010/11/18 10:34:18
Ja co prawda odchudzać się nie muszę, raczej odwrotnie, ale o diecie proteinowej wspominano nam na zajęciach z fizjologii. Książki nie czytałam, więc nie wiem, co w niej jest, ale nasza pani profesor ostrzegała, żeby do tej rewelacji podchodzić z rezerwą: dieta co prawda bardzo skuteczna, ale mocno obciąża nerki i przy długotrwałym stosowaniu może doprowadzić do ich uszkodzenia. Kiedyś w programie tej diecie poświęconym przeprowadzano nawet wywiady z tak poszkodowanymi osobami... Jednak najważniejszy jest umiar, więc odchudzać się można wszystkim, byle bez przesady.;)
-
2010/11/18 11:51:53
No to ja się przyznam... to właśnie mój szósty dzień diety ;) Mama odchudza się od 2 miesięcy. Z rozmiaru 46 spadła do 42. A co najważniejsze - ta dieta ma bardzo małe ryzyko jojo (wahania wagi są oczywiście możliwe, rzędu 2-3 kilo)
Ja muszę przyznać, że dzisiaj odetchnęłam z ulgą - po 5 dniach jedzenia samego mięsa, jajek i beztłuszczowych produktów mlecznych, dzisiaj w końcu mogłam się rzucić na warzywa!
Po tych 6 dniach zauważyłam, że moje rysy twarzy się trochę wyostrzyły, mam mniejsze "boczki", ale najwięcej schudłam.... w piersiach. To mnie bardzo zdenerwowało, bo chociaż jestem okrągła, piersi mam małe. A teraz jeszcze mniejsze. No nic, nie poddam się i zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
-
2010/11/18 13:31:56
Dieta ciekawa i skuteczna, mimo ograniczeń przyjemna, bo trzymając się pewnych zasad można jeść do syta, nawet pyszne smakołyki. Książka bardzo dobra pod względem merytorycznym, jednak niezbyt ciekawa, no i brak przepisów, zdjęć itp, co natomiast jest dużym walorem omawianej przeze mnie "Metody doktora Dukana" :)

madzikowo.blogspot.com/2010/11/metoda-doktora-dukana.html
-
2010/11/18 14:48:08
Po książkę nie sięgnę, bo o odchudzaniu nie myślę ;)

patsy-books.blogspot.com
-
2010/11/18 21:15:16
Dawno u Ciebie nie pisałam co nie zmienia faktu, że tu regularnie zaglądam. :) Dziś jednak mnie zaskoczyłaś recenzją książki na temat... odchudzania. Sama jestem na tej diecie już 2 miesiące, jeszcze miesiąc mi został. Zrzuciłam ponad 8 kg a zmierzam do około 10 lub 11. Cóż mogę napisać? Polecam tą dietę jeśli ktoś z Twoich znajomych będzie szukał zdrowej 'diety cud'. Działa szybko, skutecznie, jest względnie zdrowa (o ile przestrzegasz zasad) i całkiem smaczna o ile ma się czas na gotowanie/pieczenie (ja go ostatnio nie mam no ale i tak staram się to nadrabiać w weekendy).

Jedynie przeczytałam zielono-różową książke Dukana, którą zresztą umieściłaś na dole swojej notki. A tą z przepisami dla Polaków - chyba się na nią skuszę pomimo, że kończe niedługo diete. ;) na przyszłość będę miała.


Pozdrawiam Cię gorąco!
I chyba coś niedługo naskrobie na swoim blogu, gdyż właśnie kończe czytać książke "Opowieść ojca", która jest nieziemsko ciekawa i niesamowicie zaskakująca.
-
2010/11/18 21:45:45
annastrzelec - Książka na prezent jest mało efektowna, bo malutka i niepozorna, ale razem z innymi wydaniami, których zdjęcia pokazałam u dołu postu, może być takim dobrym prezentem właśnie dla osób, które poniosły wcześniej porażki w odchudzaniu.

mbmm - Wegetarianie z reguły są szczupli, więc niczego im więcej nie potrzeba, zwłaszcza mięsa.:)

beatrix - Ma skutki uboczne i o tym też pisze autor oraz o przeciwdziałaniu im.

lylibeth - Autor przeprowadzał badania przez kilkadziesiąt lat przed i w trakcie kuracji również badając krew, która nie wykazywała odchyleń. Witamin faktycznie nie ma w początkowej fazie diety, która trwa do tygodnia maksymalnie, potem są warzywa i dalej owoce (nie wszystkie). O witaminach generalnie wyraża się bez entuzjazmu mówiąc, że świat nauki przywiązuje do nich zbyt dużą wagę niż na to zasługują.

rockfree - Faktycznie niektóre przepisy są ciekawe, jeden wypróbowałam - wołowinę duszoną w jarzynach. Była przepyszna. :)

Moreni - Wspomina o tym autor. Dieta wytwarza nadmiar kwasy moczowego, co wymaga wypijania około 2 litrów płynów i trzeba tego ostro pilnować, żeby nie uszkodzić nerek.

vampire,nyks - Gratulacje! No i życzę konsekwencji. Poza tym zawsze ja można zmodyfikować tak, aby chudnąć przede wszystkim w dolnych partiach ciała.:)

maagdusia - Nie wiem jakie ty miałaś wydanie, ale w moim zdjęć nie ma, ale przepisy na potrawy są i rozkład na poszczególne pory dnia, dni i tygodnie są. Dziękuję za uzupełnienie linkiem.:)

Patsy - I oby tak zostało na zawsze, czego życzę z całego serca.:)

imantra - A tak się zastanawiałam ostatnio, gdzie zniknęłaś:D Życzę wytrwałości i oczywiście czekam na wpis, bo zaintrygowałaś mnie tą informacją.:)





-
2010/11/19 23:52:49
Mam tę książeczkę i nawet kiedyś podjęłam próbę, ale jak pierwszego dnia zjadłam na śniadanie jajecznicę bez dodatków, mało nie padłam. Zniechęciłam się. Poza tym... Wciąż tli się we mnie obawa o moje chore nerki.
Ale kto wie... Może część z jej przepisów wprowadzę w życie - w końcu są zdrowe.
-
2010/11/20 12:24:28
Futbolowa - Jeśli masz chore nerki to bądź ostrożna, autor właśnie wspomina o nerkach jako najbardziej obciążonych przy tej diecie. Jednak niektóre przepisy można włączyć jako urozmaicenie dotychczasowego jadłospisu. Wypróbowałam już dwa i smakowało.:)
-
2013/01/15 15:39:23
Z tym chudnięciem to jest jakaś obsesja u kobiet. A potem łażą takie suche kościotrupy i myślą, że są piękne. Wydają kupę kasy na przeróżne zabiegi, które są tak samo zbędne i bezsensowne jak oglądanie gwiazd na niebie za pomocą lupy czy inwestowanie w baterie solarne. Drogie panie, aby być piękne, musicie mieć trochę ciała!
-
2013/01/15 16:06:23
bloodysnowman - Nareszcie głos rozsądku, szkoda tylko, że tak mało jest myślących tak, jak ty. Może wtedy kobiety byłyby kobietami bez kompleksów. :) :(
Blogi