Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Jak ryba w wodzie - Mario Vargas Llosa

Jak ryba w wodzie: wspomnienia - Mario Vargas Llosa
Przełożyła Danuta Rycerz
Wydawnictwo Znak , 2010 , 624 strony
Literatura peruwiańska


Miałam kiedyś znajomego zafascynowanego prozą Mario Vargasa Llosy, jeszcze przed jej zwiększoną popularnością w Polsce, do tego stopnia, że wszelkie dyskusje na temat literatury kończyły się bardzo często zachwytami nad jego powieściami, a te z kolei zawsze na jednym zdaniu wypowiadanym z głębokim przekonaniem i pasją w tonie głosu – Powinien dostać Nobla! Pod wpływem tej niezmiennej, żarliwej fascynacji sięgnęłam po Ciotkę Julię i skrybę i... NIC. Cisza! Żadnego oddźwięku gdzieś we mnie, w moim umyśle lub uczuciach, poza jednym, zdziwionym, cichym westchnieniem - Nobla? Za co Nobla!? Od tamtej pory patrzyłam na niego podejrzliwie, z przymrużeniem oka tolerując wyrozumiale jego lekką fiksację i słabość, bo każdy jakąś ma włącznie ze mną, aż do momentu, kiedy spełniło się jego marzenie – Mario Vargas Llosa otrzymał Nobla!
Tym razem to ja na siebie popatrzyłam podejrzliwie. Wiem, że nie przepadam za literaturą iberoamerykańską, bo nawet Sto lat samotności Gabriela Garcii Márqueza mnie nie przekonało do niej, ale może w tym przypadku coś przeoczyłam? Może jedna pozycja to za mało? Może akurat trafiłam na jego słabszą powieść? I pytanie, które najbardziej nie dawało mi spokoju – Co dostrzegli inni, a nie dostrzegłam ja? A ponieważ dorobek tegorocznego noblisty jest dosyć duży, postanowiłam zastosować metodę jednej z moich polonistek – poznaj losy i czasy, w których żył artysta, a zrozumiesz jego twórczość.
Zaczęłam więc od jego wspomnień. Właśnie tej książki.
Czułam się trochę jakbym po raz pierwszy założyła na nogi narty, masochistycznie zasłoniła oczy szalikiem i wystartowała w dół po stoku z muldami. Jazda na oślep, wśród zupełnie nieznanych mi faktów, raz szybka i równa, by zaraz wybić mnie z rytmu napotkaną przeszkodą spowalniającą tempo i wytrącającą z równowagi rozumienia, po której zadawałam sobie pytanie – Dziewczyno, co ty wiesz o polityce w Peru lat osiemdziesiątych? Co ty w ogóle wiesz o Peru?! Nie szkodzi – czułam, jak przekonywał mnie sam autor – czytaj, a dowiesz się, daj mi tylko szansę opowiedzenia jej tobie. I dowiedziałam się. Ta książka dokładnie przenicowała moje myślenie i wiedzę na temat mentalności narodów państw latynoamerykańskich, zwłaszcza Peru.
Ale po kolei.
Wspomnienia pisane są dwutorowo. Jedne dotyczą osobistych doświadczeń autora związanych z okresem dorastania, aż do pełnoletności i wyjazdu z Peru w 1958 roku, a drugie rozpoczynają się powrotem do ojczyzny i trzyletnim okresem prezydenckiej kampanii wyborczej w końcowych latach osiemdziesiątych. Oba dawkowane naprzemiennie rozdziałami. Jak się później przekonałam układ ten był bardzo uzasadniony i doskonale przemyślany, żeby nie zakrzyknąć – sprytny!
Początkowo z większą uwagą śledziłam losy małego Mario od momentu, kiedy w wieku dziesięciu lat poznał swojego biologicznego ojca, a który okazał się autokratycznym, nieprzewidywalnym, porywczym tyranem znęcającym się psychicznie i fizycznie nad synem i żoną. Jego dojrzewanie emocjonalne i społeczne. Rozwijającą się fascynację literaturą, poetami i pisarzami, a także nurtami filozoficznymi i ich twórcami. Budzenie się literackiej pasji i predyspozycji sprawnego operowania słowem. Poszukiwanie własnej drogi życiowej. Pojawianie się marzeń, krótkoterminowych celów i dalekosiężnych planów.
Był przy tym niezwykle szczery.
Nie ukrywał swoich początkowych sympatii do ruchu socjalistów i komunistów, swoich pierwszych doświadczeń seksualnych z prostytutką, korzystania z usług domów publicznych, prób z narkotykami, romansu ze starszą od niego o kilkanaście lat ciotką Julią, a późniejszą żoną, samemu skończywszy zaledwie lat dziewiętnaście.
W tych opowieściach nie ukrywał niczego.
Ale nie czynił tego bezinteresownie.
Ta osobista, miejscami intymna i do bólu prawdziwa spowiedź, stanowiła bazę gwarantującą wiarygodność wersji starań o prezydenturę Peru zakończoną wyborami w 1990 roku, ukazującą bagno ówczesnej sceny politycznej.
Autor wiedział, że jego biografię będą czytać tacy zupełnie niezorientowani w życiu politycznym Peru jak ja. Rozdziały temu poświęcone, z retrospekcjami politycznymi nawiązującymi do historii Peru, początkowo były dla mnie zupełnie niezrozumiałe, a przez to mało interesujące. Dawkował więc tę wiedzę powoli, szczegółowo, logicznie i co najważniejsze, naprzemiennie z ciekawą dla osłody opowieścią o sobie. Dzięki temu osiągnął efekt przesunięcia mojej uwagi z coraz bardziej pikantnych lub dramatycznych odsłon ze swojego życia, na rozpaczliwą sytuację polityczno-społeczno-gospodarczą dalekiego i obcego mi kraju, a dla niego ukochanej, ale chorej ojczyzny. Po doczytaniu ostatniej strony i zamknięciu książki, usiadłam (czytam na leżąco) trzymając przed sobą te kilkaset stron rozbieganych myśli, uporządkowanych poglądów, oswojonej nowej wiedzy, a przede wszystkim emocji, czując w dłoniach jej ciężar dosłownie i w przenośni, mając w pamięci łzy wyborców po przegranej, rozżalenie i bezsilność. Klęskę i zaprzepaszczoną szansę narodu peruwiańskiego na demokrację.
Geniusz autora polegał na tym, aby wykorzystując popularność własnej osoby jako cenionego pisarza, pokazać światu patową sytuację pogłębiającej się regresji we wszystkich dziedzinach życia własnego kraju. Zwrócić uwagę na beznadziejność położenia ubogiej ludności rządzonej przez elity, ukazać mechanizmy tej sytuacji i przyczyny niemożności wydobycia się z niej. Bezsilność jednostki wobec systemu władzy politycznej uzależnionej od nacisków i manipulacji przedsiębiorców, wojskowych i kapłanów różnych religii.
Teraz, kiedy pisarz otrzymał nagrodę Nobla, książka będzie pełnić rolę ambasadora Peru, bo jak sam autor pisze, żył w wielu krajach, w których zdołał poczuć się jak w domu i mógł żyć w nich dostatnio do końca swoich dni, ale mimo wszystko to, co dzieje się w Peru, bardziej mnie obchodzi, bardziej irytuje niż to, co zdarzyło się gdzie indziej.(...) Czuję, że między mną a Peruwiańczykami istnieje pewne poczucie wspólnoty na dobre i na złe – zwłaszcza na złe.(...) W domu moich dziadków i mojej matki zawsze ż y ł o s i ę w Peru, zawsze byliśmy Peruwiańczykami i to był najcenniejszy dar, jaki otrzymała moja rodzina.
Dlaczego więc przegrał wybory człowiek prawy?
Przyczyn, które tak dobrze przedstawił i zanalizował pisarz, nie wolno mi ująć w jednym zdaniu czy nawet w kilku. Uproszczenie zamazałoby złożoność zjawiska. Żeby zrozumieć dlaczego Peru to kraj dobrych ludzi, którzy wybierają na swoich politycznych przywódców nieuczciwe miernoty, trzeba przeczytać tę książkę.
A mnie pozostało zacząć czytać powieści Mario Vargasa Llosy, zawierające, jak sam wskazywał wielokrotnie, wiele wątków biograficznych, zwłaszcza, że kreślone w nich tło polityczne nie jest już dla mnie niezrozumiałe. Jako pierwszą postanowiłam przeczytać Miasto i psy, ponieważ wątek zaczerpnięty z młodości zaciekawił mnie najbardziej.
Czy dobrze robię?

 



 

Wydawnictwo Znak powieści noblisty wydało w przepięknej szacie graficznej. Powyżej umieściłam tylko kilka okładek. Tym bardziej żałuję, że do wspomnień nie dołączono żadnych fotografii.

 

 

W tej samej tonacji graficznej wydawnictwo stworzyło autorską stronę internetową pisarza.

czwartek, 16 grudnia 2010, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/12/16 01:24:42
Ja kiedyś, bardzo dawno temu, zaczęłam "Miasto i psy", bo wydała to Gazeta Wyborcza w tej swojej pierwszej sławetnej kolekcji. I jakoś nie mogłam tego przejść... Ale kiedyś moje gusta były trochę inne. Więc może powinnam wygrzebać skądś tę książkę i podejść do niej jeszcze raz.

A dzisiaj kupiłam sobie "Ciotkę Julię..." i jestem bardzo ciekawa tej powieści!
-
2010/12/16 11:05:52
Myslę, że na pierwszy rzut może lepiej przeczytać "Szelmostwa...", w każdym razie późniejsze pozycję, ta pierwsza może zniechęcić :) Jestem pełna podziwu do Twojego podejścia: "poznaj losy i czasy, w których żył artysta, a zrozumiesz jego twórczość" :) Sniegowe pozdrowienia :)
-
2010/12/16 13:20:50
Ależ śliczne te okładki!
Recenzją czuję się nieco przytłoczona, uach. :)

A "Miasto i psy" bardzo dobre, przeczytałam bez przygotowania, w sensie bez zagłębiania się w autora i jego otoczenie (nawiasem, metoda wydaje się być bardzo sensowna) i podobało mi się.
-
2010/12/16 15:04:23
Bardzo podobała mi się recenzja. W tej chwili mam ochotę rzucić wszystko i zacząć czytać Llosę :-)
-
2010/12/16 15:33:58
"Miasto i psy" to jedna z moich ulubionych książek Llosy.
-
2010/12/16 16:35:07
Llosa jest bardzo zróżnicowanym autorem, każdy znajdzie coś dla siebie:).
Mi chyba najbardziej podobał się Bildungsroman z polityką w tle "Rozmowy w Katedrze", ale to było lata temu.
Teraz jadę przez Zielony dom i jest to jazda bez trzymanki, że tez coś takiego napisał dwudziestoparolatek:)
-
2010/12/16 19:54:00
Kurczę, zaintrygowałaś mnie. Też nie przepadam za literaturą iberoamerykańską, Llosę zaczynałam nawet czytać, ale jakoś mi nie szło. A czytałam właśnie "Szelmostwa..", ktore wszyscy polecają na początek przygody z tym autorem.
Może zacznę od tej strony, co Ty...?
-
2010/12/16 20:06:51
Ja kilka lat temu czytałam "Szelmostwa..." i bardzo mi się podobały. Polecam. A "Jak ryba w wodzie" dostałam ostatnio na Mikołajki, po Twojej recenzji jeszcze bardziej nie mogę się doczekać momentu, kiedy po nią sięgnę :-)
-
2010/12/16 20:13:02
Z początku książka mnie nie interesowała, jednak już w połowie Twojej recenzji, wiedziałam, że to musi być coś wartego przeczytania :D
-
2010/12/16 21:03:36
pani Katarzyna - Jestem ciekawa czy spodoba się tobie, bo mnie nie zachwyciła, chociaż teraz znam jej szerszy kontekst i ludzi, zdarzenia przeniesionych do powieści.:)

the-book , kot_kreskowy - O "Szelmostwach..." myślałam jako drugiej, ale wasze skrajne opinie trochę mnie przystopowały.:)

beatrix75 , agnes_plus - Oj, aż tak przytłaczać nie chciałam. ;) Wasza opinia o powieści "Miasto i psy" utwierdza mnie w planach.:)

Elina , kot_kreskowy - Może uda mi się tutaj stworzyć listę, z której będziecie mogły również skorzystać.:)

izabella_g - To powieść z tych bardziej upolitycznionych, a ze wspomnień dowiedziałam się, że Katedra to nazwa kawiarni a nie świątyni.:D O "Zielonym domu" też wspominał, napisał kilka takich powieści po swojej podróży w głąb Peru, do serca jej przyrody.:)

karolina_kozłowska - Nie zrażaj się początkowym natłokiem polityki, potem zaczyna byc bardzo ciekawie i otwiera oczy na wiele spraw, zawartych w jego powieściach. To jeden z tych autorów, który wątki autobiograficzne eksploatuje nagminnie.:)

Patsy - Jest wart przeczytania. Bez powodu Nobla mu nie przyznano.:)





-
2010/12/16 21:21:41
ja przeczytalam niedawno "Kto zabiła Palomina Molero" - kryminał!! faaaaaaaajny Teraz czytam "Wojne konca swiata" łooohhh alez doobra jest.
A na ta ksiazke o ktorej piszesz mam ochote straszna szczegolnie po przeczytaniu mowy noblowskiej Llosy, ktora gdzies na stronie gazety.pl widzialam.
-
2010/12/16 21:45:35
mary - Właśnie przeczytałam u ciebie o niej i narobiłaś mi ochoty. :)
-
2010/12/16 22:04:59
Czy ja bym mogła mieć prośbę - odstąp mi trochę Twojego czasu na czytanie bo skręcam się z zazdrości za każdym razem jak u Ciebie pojawia się nowa recenzja :) Którą oczywiście czytam z przyjemnością :) Pozdrawiam
-
2010/12/16 23:38:51
ninetaj - Odstąpić się nie da, choćbym bardzo chciała, ale mogę zdradzić tajemnicę jego gospodarowania - czytaj wszędzie gdzie można i noś książkę zawsze ze sobą. Nagle się okaże, że w ciągu dnia, zanim przyjdziesz do domu, przeczytałaś pół książki, a potem pozostaje tylko napisać parę słów. Chociaż ta metoda sprawdza się u osób potrafiących skupić się w każdych warunkach, niestety.:)
-
2010/12/17 08:57:31
Przepiękne wydania, to fakt. Wyglądają cudnie na półce, od razu przyciągają wzrok. Moi znajomi sięgają po nie niemal intuicyjnie. Przeczytałam parę Jego książek, natomiast reszta musi poczekać :) na Vargasa musze miec odpowiedni nastrój :)
-
2010/12/17 20:14:43
tajemnica33 - Zwróciłaś uwagę na istotną rzecz - trzeba mieć nastrój do czytania jego książek. Coś w tym może być.:)
-
2010/12/17 21:12:19
Nie potrafiłabym przeczytać Jego dwóch książek jedna za druga, to byłoby ponad moje siły ;)
-
2010/12/20 23:57:04
Bardzo lubię tego autora - mam parę jego książek, ale powstrzymuję się przed zakupem kolejnych. Nie lubię brać udziału w jakimś szale na noblistów...
-
2010/12/21 00:15:10
Futbolowa - To uzbroję się w cierpliwość w oczekiwaniu na twoje wrażenia. Chciałabym zobaczyć jak ty go odbierasz, osobę lubiącą jego powieści.:)
Blogi