Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Więzień – Jesús Sánchez Adalid


Więzień – Jesús Sánchez Adalid
Przełożyła Magdalena Adamczyk
Wydawnictwo Bellona , 2011 , 671 stron
Literatura hiszpańska


Gdybym miała zapoznać kogoś z historią szesnastowiecznej Hiszpanii w sposób przystępny, przyjemny, wyczerpujący wszechstronnie tematykę i przede wszystkim wiarygodny, podsunęłabym mu tę książkę zamiast podręcznika czy przewodnika turystycznego. Pod postacią niewinnie brzmiącego gatunku literackiego kryje się niemalże encyklopedyczna wiedza o tym kraju pod panowaniem Karola V i jego następcy Filipa II.
Jak sam autor wspomniał, chciał napisać tylko o powszechnym zjawisku mauretańskiej niewoli w wyniku wojen (stąd nawiązujący tytuł książki), jakie miało miejsce właśnie w tym okresie hiszpańskiej historii, ale temat był tak rozległy, złożony i powiązany ściśle z ówczesna polityką państwa, że w efekcie powstała opowieść o tamtych czasach z oprowadzającym po nich przewodnikiem Luisem Marią Monroyem de Villalobosem. To jego postać była świadkiem, a zarazem uczestnikiem wydarzeń historycznych opisywanych przez autora. To jego los stał się ilustracją życia dobrze urodzonego mężczyzny na tle dziejów państwa. To dzięki jego osobie mogłam wejść do domu szlacheckiego. Przyjrzeć się ideałom towarzyszącym wychowywaniu dzieci i planowaniu ich przyszłości, tak różnej dla chłopca i dla dziewczynki, poprzez aranżowanie małżeństw, oddanie na służbę do zamożnego szlachcica lub króla czy wysłanie do zakonu. Prawu dziedziczenia nie tylko majątku, ale i ideałów, których próbę osiągania młody Luis obserwował u dziadka, a potem u ojca, by móc nareszcie samemu pójść w ich ślady. Przyjrzeć się strojom kobiet i mężczyzn nie tylko w Hiszpanii, ale i cudzoziemskiej szlachty we Francji, Włoszech czy na egzotycznych wyspach Afryki zamieszkanych przez Saracenów, szczodrym w klejnoty, bogate materie, jedwab, (...) wysadzane złotogłowia, kunsztowne fryzury i dodatki zdobiące pełne przepychu (...); płaszcze, gorsety wysadzane szlachetnymi kamieniami, krynoliny, wykrochmalone białe kołnierze, jaskrawe wstęgi, kapelusze z piórami, berety, aksamitne czepce oraz ozdobne łańcuchy i odznaki zakonów rycerskich. Zbliżyć się do świty króla Karola V, by przyjrzeć się jego osobie, zajrzeć mu do prywatnych komnat, dowiedzieć się na co chorował, dokąd jeździł, w co się ubierał, jak i co jadał. Wreszcie poznać istotę jego polityki, opartej na dwóch filarach, sformułowanych przez biskupa Mota: oddalić wielkie choroby naszej chrześcijańskiej religii; rozpocząć działania przeciwko niewiernym wrogom naszej świętej katolickiej wiary! i zrozumieć dlaczego ówczesna Hiszpania pełna była błędnych rycerzy walczących z wiatrakami, których uosabiał w ówczesnej literaturze Don Kichot z La Manczy Miguela de Cervantesa, rzucających się w wir bitew, gdzie ludzie paleni żywcem, wrzucani do kotłów z wrząca oliwą, nabijani na pal, zamurowywani, obcięte głowy, języki i uszy, wyłupione oczy byli dla rycerzy normalnym i powszechnym widokiem, a dla biednych ludzi przejście wojska, niegodziwe czyny żołnierzy i egoizm władców oznaczały jedynie nędzę i poniżenie. To też pierwsza dla mnie powieść historyczna, w której autor ucząc Luisa gry na vihueli, zapoznał mnie tak szczegółowo z muzyką i instrumentami tamtych czasów, tworząc swoistą ścieżkę dźwiękową tej powieści.
Moje początkowe rozczarowanie, że nie jest to przede wszystkim powieść przygodowa, powoli, w miarę czytania, zamieniała się w zainteresowanie panoramą tego okresu historycznego i w podziw dla pomysłu pisarza, który by móc opisać Hiszpanię tak szczegółowo i wszechstronnie od strony polityki, kultury, demografii i gospodarki, wykorzystał powolne dorastanie głównego bohatera najpierw w domu rodzinnym, potem na zamku wysoko postawionych krewnych, poprzez służbę jako królewski rycerz i karierę w wojsku zaciężnym jako dobosz, by w wieku lat dziewiętnastu zaprowadzić go do niewoli mauretańskiej na Dżerbie, z której wcześniej wrócił chory psychicznie jego dziadek i gdzie zginął w walce, za wiarę i królewskie ideały, jego ojciec. Pokusiłam się nawet o prześledzenie na mapie tej wędrówki wokół basenu Morza Śródziemnego, otrzymując taki oto obraz:

Autor bogactwo wiedzy o tej epoce czerpał ze źródeł historycznych. Ich wybór, a także autentyczność opisywanych wydarzeń i postaci potwierdził w dopełniającym dodatku umieszczonym na końcu książki. Tę wiarygodność zapewniła książce również osoba redaktora merytorycznego, wymieniona ma odwrocie karty tytułowej.

Na okładkowym skrzydełku wydawca zapowiedział wydanie kolejnych pozycji kontynuujących losy Luisa, a tym samym opowieść o historii Hiszpanii, tak innej od tej podręcznikowej, stawiającej mnie w samym środku rozgrywanych wydarzeń przepełnionych ideałami, ale również i tych realnych, okrutnych, związanych z wojną. Jestem bardzo ciekawa jak Luis skonfrontuje własną niewolę u Saracenów z tą z opowieści ludzi uwolnionych, o jakiej słyszał będąc małym chłopcem.
środa, 16 lutego 2011, clevera

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/02/16 00:44:53
Nie umiem wytlumaczyc wlasnej niecheci do ksiazek i powiesci historycznych. Mysle, ze zawdzieczam to czesciowo sienkiewiczowskiej trylogii z ktora sie kiedys niemlosiernie mordowalam. Fajnie, ze sa inni, ktorzy czytaja tego typu literature i jeszcze im sie ona podoba. ;)
-
Gość: ktrya, brl178.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/16 08:12:01
Jestem ciekawa jak mi się spodoba (książka grzecznie czeka na swoją kolej) i czy dorówna talentowi Philippy Gregory.

I do bookfy
Też miałam uraz do powieści historycznych do momentu, kiedy postanowiłam się przekonać do przeczytania Kochanic króla (która objętościowo straszy) i od tego momentu powieści historyczne należą do moich ulubionych gatunków. Spróbuj! :)
-
2011/02/16 20:43:28
bookfa - Potop H.Sienkiewicza w szkole musiałam więc zmęczyłam go, ale "Ogniem i mieczem" czytałam bez przymusu i z zachwytem. Powieści historyczne są dla mnie alternatywnym i przyjemniejszym źródłem historii.:)

ktrya - Ja również jestem ciekawa, wiec czekam.:)
-
2011/02/16 21:41:28
**ktyra** objetosci sa mi niestraszne. Zawsze w ksiegarniach przygladam sie najpierw ceglom. Moze sie skusze na te Kochanice ;) Filmu tez do tej pory nie obejrzalam choc jest na liscie koniecznych do obejrzenia :)
**clevero** Cala trylogia byla dla mnie zupelnie niestrawna. Z ksiazek "pseudo" historycznych, ktore czytalam, podobal mi sie najbardziej Faraon ;D
-
2011/02/19 11:58:57
Ja w sumie historycznych też czytam stosunkowo mało, chociaż lubię. Ciekawa rzecz, swoją drogą... Dużo częściej sięgam po klasykę, której akcja, owszem, dzieje się w czasach dawniejszych, ale współczesnych autorowi. Z takich typowych kostiumowych bardzo podobał mi się cykl o kapitanie Alatriste Pereza Reverte i jego "Fechtmistrz", a to w sumie też Hiszpania...

"Więźnia" mam już wynotowanego, a Twoja recenzja potwierdziła, że warto się za nim rozglądać.
-
2011/02/19 21:02:39
ysabellmoebius - Też czytałam te książkę, ale po więcej nie sięgnęłam tego autora. To przede wszystkim przygoda, "Więzień" to przede wszystkim życie ludzi z wyższych sfer na tle historii.:)