Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
3096 dni - Natascha Kampusch


3096 dni - Natascha Kampusch ; współpraca Heike Gronemeier i Corinna Milborn
Przełożył Viktor Grotowicz
Wydawnictwo Sonia Draga , 2011 , 277 stron
Literatura austriacka


Niezwykła dziewczyna o wyjątkowej osobowości! – pomyślałam po przeczytaniu jej wspomnień, a właściwie po przejściu krok w krok jej drogi cierpienia. Nie tylko zwykłego dziennika odtwarzającego początkowo dzień po dniu, a potem rok po roku niewolę w piwnicy porywacza Wolfganga Priklopila i zawierającego, jak sądziłam wcześniej, tylko fakty z tych długich 8 lat uwięzienia. To również psychologiczne studium uwięzionej dziewczynki oderwanej od rodziny, izolowanej od świata zewnętrznego, a potem nastolatki, z dokładnie i drobiazgowo przemyślaną analizą procesów i mechanizmów psychologicznych w zachowaniach zarówno porywacza jak i ofiary, a po uwolnieniu również społeczeństwa. Tak, właśnie społeczeństwa, które nie mogło pogodzić się z profilem ofiary jaki prezentowała Natascha i w którym stopniowo współczucie zaczęło się przemieniać w zawiść i zazdrość – a niekiedy nawet w otwartą nienawiść. Ta dziewczyna, wbrew opinii publicznej i jej oczekiwaniom, pomimo lat znęcania się psychicznego i fizycznego nad nią, wybaczyła swojemu oprawcy. Wybaczyła wszystko, co jej uczynił jeszcze w trakcie niewoli. Nawet po takim dniu, jednym z wielu, zanotowanym w prowadzonym dzienniku:

24.08.2005 Brutalne kopniaki kolanem w brzuch i genitalia (chciał mnie zmusić do klęczenia), a także w dolną część kręgosłupa. Uderzenia otwartą dłonią w twarz, brutalny cios pięścią w prawe ucho (granatowy siniak). Potem ciemność bez powietrza i jedzenia.

Jak to możliwe?
Natascha to wyjaśnia bardzo dokładnie i logicznie, podpierając się wiedzą psychologiczną. Widziałam w tym co pisała efekty pracy psychoterapeutycznej z psychologami i lekarzami, którzy opiekowali się nią tuż po ucieczce z miejsca przetrzymywania. Zanim napisała książkę o tym, co ją spotkało i czego doświadczyła, najpierw odpowiedziała sobie na pytania, nad którymi zastanawiała się cały czas: dlaczego akurat ją to spotkało, dlaczego nikt jej nie pomógł i dlaczego była w stanie przeżyć ten koszmar? Nie epatuje przy tym cierpieniem, łzami, żalem. Przytacza konkretne fakty, zdarzenia, zachowania, emocje, a potem je analizuje, odpierając zarzuty opinii publicznej pod swoim adresem i coraz bardziej rozczarowanych ludzi, że nie jest uległą, zahukaną, załamaną, nienawidzącą swojego kata ofiarą, którą trzeba pokierować co ma robić dalej. Że ma śmiałość tworzyć własne, samodzielne życie od nowa. Planować przyszłość. Chcieć być złotnikiem, o czym mówi w wywiadzie Czysta dziewczynka. Że nie daje społeczeństwu szansy na tworzenie wyrazistego podziału na dobro i zło, ofiara i kat, na nadanie złu twarzy Wolfganga Priklopila, by go móc potępić i odseparować od siebie, by oczyścić wreszcie własne sumienie, aby nie musieć patrzeć na sporą liczbę mieszkań i przydomowych ogródków, w których przemoc pokazuje swoje kołtuńskie, drobnomieszczańskie oblicze. Społeczeństwo wykorzystuje ofiary spektakularnych przypadków, takich jak mój, aby zrzucić z siebie odpowiedzialność za wiele bezimiennych ofiar codziennych przestępstw, którym nikt nie pomaga – nawet kiedy proszą o pomoc.
Nataschy też nie pomogli, kiedy uciekając poprosiła pierwszych napotkanych mężczyzn o komórkę i zadzwonienie na policję. Usłyszała, że to niemożliwe. A od następnej napotkanej kobiety groteskowe zdania – Co pani robi w moim ogrodzie? Czego pani tutaj chce? Dlaczego przychodzi pani z tym właśnie do mnie? To właśnie tacy ludzie tworzący takie społeczeństwo, stwarza takich ludzi jak Wolfgang Priklopil, Josef Fritzl i wielu, wielu innych. Spokojnych sąsiadów, którzy w swoich domach za żywopłotem, planują własny, chory świat, a potem realizują jego wizję.
Ilu ja mam takich sąsiadów?
O ilu dziewczynach więzionych w piwnicy nigdy się nie dowiem?
W moim egzemplarzu, tuż pod mottem widnieje oryginalny autograf autorki:

Pisząc „oryginalny” mam na myśli zarówno jego autentyczność jak i wyjątkowość symboliki. Litera N od imienia , będąca jednocześnie połamaną łodygą w kolorze czarnym, symbolizująca bolesną przeszłość, z której wyrastają, mimo wszystko, zielone (nadzieja) listki i różowy (optymizm) kwiat symbolizujące przyszłość. Tak samo precyzyjny w przesłaniu, jak cała książka, która stała się dla autorki jedną z form terapii, zakończonej takim zdaniem: Dopiero teraz , pisząc te ostatnie zdania, mogę zakończyć tę sprawę i powiedzieć z całym przekonaniem jestem wolna.
Bądź dziewczyno wolna i tak niezłomna jak w niewoli, bo społeczeństwo potrafi równie zniewolić jak Priklopil.


Na stronie TVN mogłam obejrzeć wywiad Ewy Drzyzgi z Nataschą Kampusch.
środa, 02 marca 2011, clevera

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/03/02 20:41:35
Już od dawna chodzi za mną ta książka... Niesamowita historia. Po przeczytaniu Twojej recenzji na pewno się na nią skuszę :)
-
2011/03/02 21:13:24
Słyszałam o tej książce same pozytywne opinie i chętnie ją przeczytam. Pozdrawiam:)
-
2011/03/02 22:08:49
isabelle19 - Polecam również "Dziewczynę z piwnicy", obie bardzo się uzupełniają.:)

kasandra_85 - To przede wszystkim bardzo mądra książka, przemyślana, bo i autorka to bardzo inteligentna, dojrzała dziewczyna. Miedzy innymi te cechy, wyróżniające ją spośród rówieśników, pomogły jej przetrwać.:)
-
2011/03/03 00:10:48
Nie przeczytam. Nie dam rady.
Sama pracowalam kilkanascie lat w fundacji ratujacej kobiety maltretowane fizycznie i psychicznie i skonczylam te prace bo balam sie, ze jeszcze troche i zwariuje!
I to nawet nie ogrom tego co one przeszly byl najgorszy! Najgorsze bylo to, ze kiedy podejmowaly pierwsze proby wyrwania sie z tego koszmaru to nikt przypadkowo spotkany im nie pomogl. Czym roznia sie tacy ludzie od tych katow? Prawie niczym. Ich znieczulica jest rownie przerazajaca jak dzialanie tych, ktorzy maltretuja.
Brzydza mnie ludzie, ktorzy wola sie nie wtracac i jeszcze znajduja na to wygodne dla siebie wytlumaczenie.
-
2011/03/03 14:58:27
Muszę to przeczytać !
-
2011/03/03 20:57:59
bookfa - Książka na szczęście pomaga przede wszystkim zrozumieć dlaczego wszystko tak przebiegało, były jednak dwa momenty, które mnie wytrąciły z równowagi.

Viconia - Jeśli czujesz się na siłach, polecam.:)
-
2011/03/03 22:13:52
Jak zwykle Twoja recenzja jest świetna, ale ksiązki bym nie zmogła...
-
2011/03/04 16:24:41
Polecam również "Dziewczyna z piwnicy" Natasza w 3096 dni nie powiedziała wszystkiego ..np tego ze prawdopodobnie była molestowana w domu i ze znaleziono jej zdjęcia jako 10 letnia dziewczynka była fotografowana nago np w samym szalu z piór to nie jest normalne .... cała ta sprawa ma drugie dno ...całą tajemnicę zna tylko Natasz i Wolfgang zabrał ją do grobu...ale po przeczytaniu Dziewczyny z piwnicy myślę że Wolfganga znał kochanek matki Nataszy ....reszty można się tylko domyślać
-
2011/03/04 20:52:53
mary - *) nie należy do łatwych i lekkich emocjonalnie.

women-inred - Czytałam i polecam je czytać obie, ponieważ się dobrze uzupełniają. Tego czego Natasza nie mówi w swoich wspomnieniach, można znaleźć w "Dziewczynie z piwnicy" i na odwrót. Miedzy innymi o jej skomplikowanej sytuacji rodzinnej.:)
-
2011/03/08 14:17:09
Myślę, że to temat na tyle ważny (choć i trudny), że warto po te książki sięgnąć. Może niekoniecznie teraz, natychmiast, ale kiedyś...
-
2011/03/08 20:47:07
agnes_plus - Jeśli zobaczysz kiedyś, gdzieś tę okładkę, skuś się. To nie jest zwykła relacja osoby maltretowanej, to przede wszystkim opowieść o dumie, godności i nadziei.:)
-
2011/03/14 16:49:01
Muszę przeczytać tę książkę.
-
2011/03/14 17:42:07
hadzia - Polecam.:)