Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Szkarłat północy – Lara Adrian

Szkarłat północy – Lara Adrian
Przełożyła Monika Wyrwas-Wiśniewska
Wydawnictwo Amber , 2010 , 343 stron
Cykl Rasa Środka Nocy ; Tom 2
Literatura amerykańska


Wtopiłam się w mroczny czas północy dopiero po raz drugi, a już się martwię, dokąd będę chadzać ciemną porą, kiedy cykl Rasy Środka Nocy zakończy się? Wprawdzie do końca jeszcze kilka tomów, a w sierpniu w księgarniach pojawi się już tom szósty, na który bardzo się cieszę, to zastanawiam się, co będę później pochłaniać na deser czytelniczy? Bo tak traktuję te paranormalne romanse. Właśnie jak desery, które wprawdzie witamin (wiedzy poważnej) nie mają, ale za to ile przyjemności dostarczają! I właśnie dla tej czystej, zwykłej rozrywki co kilka treściwych, a czasami ciężkostrawnych, ale pożywnych książek, wchodzę w świat wyobraźni tej autorki.
W noc, pod osłoną której współistnieje z ludźmi pasożytnicza rasa wampirów. Tych złych zwanych Szkarłatnymi, ogarniętych krwistym nałogiem, niepohamowanym pragnieniem krwi oraz tych dobrych, tworzących Zakon wojowników do walki z tymi pierwszymi. Ale to ci drudzy są tą wisienką na moim deserze. W każdym tomie inną tak, jak inny jest bohater prowadzący fabułę w kolejnej historii. W części pierwszej (Pocałunek o północy) był nim Lucan. W tej - Dante. Nie muszę dodawać, że jedyną jego wadą w wyglądzie był lekko skrzywiony nos, chociaż dla mnie to wcale, absolutnie i niekoniecznie było wadą. I żeby nie było, że skupiałam się tylko na atutach fizycznych (a było na czym, zwłaszcza, gdy nie dopiął koszuli i przypominał robotnika z piłą z reklamy Husqvarny), to wspomnę, że zalety osobowościowe też posiadał. Ale o nich nie opowiem, bo one u mężczyzn bardzo szybko ewoluują w wady, pozostawiając po sobie tylko piękne wspomnienia. Szkoda więc czasu, ołówka i prądu na szkice in blanco. Ważne że podobał się Tess (mnie się ona mniej podobała, no ale co ja mogę), która pracowała jako weterynarz w klinice dla zwierząt. Dodam – na swoje nieszczęście lubiła pracować tam do bardzo późnej nocy. Nie wiedziała, że wokół toczy się wojna na śmierć i życie między Szkarłatnymi i Zakonem wojowników. Ta niewiedza kosztowała ją kilka mililitrów krwi, które musiał, w stanie agonalnym, wyssać z niej śmiertelnie ranny Dante, trafiający przez przypadek do rozświetlonej w nocnym mroku, kliniki.
Tak się kończy nadgorliwość w pracy, zwłaszcza w nocy!
Na również swoje nieszczęście Dante nie zauważył, że pożywił się krwią Dawczyni Życia, oddając nieświadomie swój niezależny i kawalerski styl bycia w kruche, kobiece ręce. Nie muszę dodawać co, jak i gdzie takie ręce z nim robiły i ostatecznie zrobiły. Zdradzę tylko, że było słodko, bardzo słodko i przebrzydle słodko, aż do zemdlenia i dyskoteki endorfin w mózgu czyli tak jak lubię – on chce, ona również, ale mówi "nie", w dowolnej kolejności i konfiguracji, żeby był powód do narzekania na złożoność psychiki kobiety.
Ale to nie jedyny atut tej powieści.
Drugim była bogata w wydarzenia fabuła pełna napięcia, zwrotów akcji, zaskakujących rozwiązań, w których śmierć zbierała swoje żniwo, a krew lała się litrami, trzymająca do końca moją uwagę na granicy wytrzymałości. A trzecim był tworzony przez bohaterów męski świat prostych, czytelnych zasad, w którym lojalność, odwaga, poświęcenie, zaufanie i solidarność w dążeniu do wspólnego, oczywiście szlachetnego celu dzieliła świat na dwie proste wartości – dobra i zła.
I za to uwielbiam ten cykl.
To ten prosty świat pozwala mi na oddech od niuansów szarości świata rzeczywistego, w którym czasami się gubię. Przynosi ulgę i odrobinę odpoczynku od stałej analizy zawiłości moralnych, wśród których żyję. Przywraca pierwotne, podstawowe, ogólne spojrzenie na skomplikowanie ludzkiej psychiki. Po takiej dawce relaksu mogę dalej brać się za bary z życiem lub chwytać szczęście za rogi i dusić jak cytrynę.
Oczywiście do następnej części, w której główną rolę przejmie mój ulubiony Tegan.

 A tutaj obejrzałam zwiastun tej powieści, ale im bardziej się im przyglądam, bo każdy tom ma swój filmik, to dostrzegam z rozczarowaniem, że są to składanki filmów już istniejących.

środa, 13 lipca 2011, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
-
2011/07/13 00:26:44
smiters - Zajrzałam co tam masz.;D
-
2011/07/13 08:04:24
Piękna recenzja. Z chęcią tę książkę przeczytam, jak tylko uporam się z moimi zaległościami czytelniczymi.
-
2011/07/13 22:00:44
cyrysia - Musiałabyś zacząć od tomu pierwszego, chociaż na upartego, można każdy czytać osobno. Nie gubi się wątku, ale traci na niuansach.:)
-
2011/07/14 09:16:47
No właśnie. Bez sensu zaczynać od drugiego tomu, jak pierwszy uciekł;)
-
2011/07/14 11:47:13
sarenkasarna - Książki nie zające, zawsze można je dogonić i przeczytać.;D
Blogi