Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Detektyw Murdoch. Biedny Tom już wystygł – Maureen Jennings

Detektyw Murdoch. Biedny Tom już wystygł – Maureen Jennings
Przełożyła Anna Sawicka-Chrapkowicz
Wydawnictwo Oficynka , 2011 , 358 stron
Cykl Detektyw Murdoch ; Tom 3
Literatura kanadyjska


Nie wiem, czy taki był zamysł autorki, by na dwudziestej drugiej stronie umieścić zdanie, a właściwie jeden, drobny w nim szczegół, który wskazał mi zabójcę i ofiarę, zanim zagłębiłam się w historię morderstwa konstabla Wickena na dobre. A może chciała mnie tylko zaintrygować, może rzucić delikatny cień podejrzenia, który potem łatwo byłoby jej podważyć, a może chciała, abym poznała mordercę, bym potem w to odkrycie zwątpiła? Jakkolwiek by nie było, ta zaszczepiona początkowa wiedza, której później nie zdołała mi podważyć do końca powieści, mimo usilnych starań i sprytnych zawirowań fabuły, w niczym, ale to absolutnie w niczym mi nie przeszkadzała, a zwłaszcza w przyjemności czytania tej trzeciej odsłony z życia zawodowego (prywatnego i osobistego też!) detektywa Murdocha.
Wręcz przeciwnie.
Moja pewność sprawcy pozwoliła mi na fascynującą obserwację prowadzonego śledztwa, jego kierunków rozwoju, zastojów i przyśpieszonego tempa w obliczu pojawiających się nowych dowodów, świadków mówiących półprawdę, natury ludzkiej skłonnej do kłamstw w imię własnych interesów lub zwykłego „świętego spokoju”, toku myślenia śledczego i jego rozważań oraz przyjmowanej logiki, dystyngowanych dialogów pełnych zawoalowanych sugestii i niedomówień oraz coraz bardziej gęstej atmosfery, dusznej od niewypowiedzianych myśli, nieujawnionych emocji i trzymanych na krótkiej smyczy norm społecznych, niewygodnych faktów. Dusiłam się od życia na pokaz bohaterów opowieści i jednocześnie czułam się, jak ryba w wodzie jako obserwatorka tego zjawiska.
Ale śledztwo, które dostarczyło mi wiele skrajnych emocji od irytacji po ulgę, nie było jedynym wątkiem powieści, który pochłonął moją uwagę. Cichym bohaterem, ale bardzo ważnym, był niezwykle sugestywnie odmalowany przekrój społeczeństwa kanadyjskiego żyjącego w Toronto pod koniec XIX wieku. Obraz mentalności mieszkańców zasiedziałych z dziada pradziada i nowych imigrantów szukających w Kanadzie lepszego życia, podzielonych nie tylko ze względu na status materialny, od żebraków i prostytutek począwszy, a na majętnych matronach i przedsiębiorcach skończywszy, ale i wyznawaną wiarę lub jej brak w pojęciu katolików i protestantów, od której zależał awans zawodowy. Społeczeństwa kierującym się surowymi zasadami moralnymi, w którym pozycja i rola kobiety była całkowicie podporządkowana mężczyźnie i rodzinie. Nie zawsze mającej na celu jej dobro. Rodzina Nathaniela Eakina opisana przez autorkę to skrajność, a jej patchworkowa struktura sprzyjała ukazaniu braku więzi rodzinnych i chciwości jej członków, zdolnych dla pieniędzy zrobić wszystko. Rodzina, którą określiła Augusta, córka Nathaniela, w dwóch zdaniach – Złe uczucia nikogo nie zabijają, skarbie. Gdyby tak było, nikt w tym domu już by nie żył.
Ta podwójna moralność, rygorystyczne normy społeczne, zwłaszcza dotyczące kobiet, stanowiły bardzo jaskrawy kontrast w stosunku do postępu w nauce, rozwoju techniczno-przemysłowego i początków ruchów feministycznych ówczesnej epoki, o czym nie zapomniała w swojej powieści autorka. Pokazała nie tylko heroiczną wręcz walkę osamotnionej Peg, żony Nathaniela, o swoją przyszłość, a nawet życie, ale i kobiet w ogóle o swoje prawa. Zaprowadziła mnie do gabinetu dentystycznego, zapoznając z najnowszymi technikami ekstrakcji zęba. Pokazała również zasady i metody pracy z pacjentkami stosowane w ówczesnym zakładzie dla chorych psychicznie.
Miałam wrażenie, ze ta pani, której pasją jest oprowadzanie miłośników cyklu o detektywie Murdochu po Toronto w strojach z minionej epoki, jak przeczytałam na okładkowym skrzydełku,

 

 

była również i moją przewodniczką na kartkach tej książki, a intryga kryminalna tylko pretekstem do wycieczki w czas przeszły, by poczuć ducha epoki tak barwnej i jednocześnie kontrastowej w swoich przemianach społecznych, demograficznych i ekonomicznych.
Te walory docenili również producenci filmowi, tworząc na podstawie cyklu serial telewizyjny, który zdobył swoich wielbicieli. A polscy fani doczekali się blogu Sprawy detektywa Murdocha.

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

 

A tutaj obejrzałam początek ekranizacji trzeciego tomu cyklu. Najbardziej podoba mi się wstęp do filmu, dobrze oddającego klimat powieści.

wtorek, 27 grudnia 2011, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/12/27 13:42:34
czytałam dwie poprzednie książki, oglądała serial będący luźną ekranizacją, bo niestety nie znalazłam odwołań do książek ktore czytałam, to znaczy do spraw, bo oczywiście bohaterem jest Murdoch i to tak książkowo Murdochowaty :)
-
2011/12/27 17:06:03
Podobała mi się ta książka i mam nadzieję, że uda mi się zgromadzić też jej pierwsze części :)
-
2011/12/27 18:06:59
Biedny Tom czeka w kolejce :)
-
2011/12/27 20:16:49
Czytałam tylko pierwszą część serii, ale mam już ochotę na te kolejne :) Zachęcająca recenzja!
-
2011/12/27 20:18:56
Czytałam pierwszą część cyklu i bardzo mi się spodobała, ale jako że z zasady nie kupuję kryminałów, nie mogę się doczekać kiedy moja biblioteka zamówi kolejne części... A ja już chciałabym je przeczytać.

Serial widziałam i mi się podobał, choć filmy były lepsze, mroczniejsze i jednak lepiej zagrane.
-
2011/12/27 23:27:55
kasiekas - Nie oglądałam serialu, więc nie mam porównania, ale może kiedyś dowiem się ile w nim z książek.:)

toska1982 - Trzeba przyznać, że powieść może uzależnić.:)

tommyknocker - Ciekawa jestem, czy też odgadniesz tak szybko mordercę?:)

Z książką w wannie - Warto sięgnąć. Polecam:)

i.love.impala.67 - Jeśli zamówiła cześć pierwszą to i resztę dokupi. Powodzenia w polowaniu na pozostałe części.:)
-
2011/12/28 10:16:02
Serial i książki różnią się zasadniczo, zwłaszcza jedną postacią, której w książkach nie ma:) Toma wygrałam w konkursie, na razie tata przeczytał.
-
2011/12/28 16:06:35
I kolejna świetna recenzja. Nie wiem, jak to robisz, ale za każdym potrafisz doskonale wprowadzić mnie w klimat książki. Zafascynował mnie ten Murdoch dopiero teraz, po lekturze Twojej recenzji, chociaż wcześniej o nim tyle słyszałam.

Wpisałam szybko w katalog mojej biblioteki nazwisko Jennings i... wyskoczyła mi tylko cała seria o niejakim Franklinie, jak mniemam bohaterze dziecięcych książeczek. Więc chyba z lekturą będę musiała troszeczkę poczekać. No chyba, że złamię zasadę nie kupowania kryminałów, jako książek na jeden raz... ale o tym ciii... ;)

Pozdrawiam!
-
2011/12/28 18:18:33
claudete - Dla mnie ważne jest tło spraw pierwszoplanowych. Z niego można wiele wyczytać, czasami nawet więcej niż ze spraw wprost opisywanych. A na skrzydełku okładki wyczytałam, że autorka "opublikowała również kryminalną serię o Christine Morris oraz wiele innych książek, w tym również niebeletrystycznych". O Franklinie nic nie ma, wiec to chyba nie jej autorstwa.
Rozejrzyj się w bibliotekach, seria cieszy się powodzeniem, wiec być może i w twojej zakupią, ale zacznij od pierwszego tomu.:)

zorija - Z jednej strony szkoda, bo tło jest ważne, ale z drugiej reżyser ma do tego prawo. Dlatego staram się czytać książkę przed jej ekranizacją. Podobał się "Biedny Tom..." tacie?:)
Blogi