Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Letarg – Thomas Enger



Letarg – Thomas Enger
Przełożyła Iwona Zimnicka
Wydawnictwo Czarne , 2012 , 363 strony
Seria Ze Strachem ; Cykl z Henningiem Juulem ; Tom 1
Literatura norweska


Kamienowanie w Norwegii? – zapytał mężczyzna, który znalazł martwe, zmasakrowane ciało dziewczyny do połowy zakopane w dole, by zaraz dodać pełne uprzedzeń zdanie – To na pewno sprawka tych cholernych imigrantów.
Ale dla Henninga Juula, dziennikarza śledczego pracującego dla jednej z internetowych gazet, sposób dokonania egzekucji oraz wybór ofiary nie miał nic wspólnego z honorowym zabójstwem, szariatem i karami hudud. Jego czuła intuicja niczym węch psa gończego, otwarty umysł na wszelkie objawy niekonwencjonalizmu i lata pracy w zawodzie, gdzie liczył się przede wszystkim research i najdrobniejszy, najbardziej nieistotny w nim szczegół, podpowiadały mu, że pozornie logiczne elementy zbrodni, jednak do siebie nie pasują. Zaczyna więc śledztwo na miarę swoich sił fizycznych człowieka po tragicznym wypadku, możliwości technicznych, kontaktów z informatorem i powoli budzącej się w nim chęci do podjęcia nowej gry. Bardzo niebezpiecznej i ryzykownej, w miarę rozwoju której stawał się świadkiem morderstw kolejnych osób w nią zaplątanych. Relacjonowanej przez narratora zewnętrznego naprzemiennie z oficjalnym śledztwem prowadzonym przez miejscową policję.
Jednak płaszczyzna kryminalna wprowadzająca dynamikę i napięcie, które skutecznie dostarczały mi adrenaliny w coraz większych dawkach, w miarę zbliżania się do końca książki, nie była jedyną w tej powieści. Drugą, równie ważną, a może nawet ważniejszą, było jej przesłanie społeczne, dostarczające mi ciekawego i bardzo aktualnego materiału do przemyślenia – systematyczny wzrost odsetek imigrantów, w tym z krajów o bardzo odmiennej kulturze, nie tylko w Norwegii, ale w ogóle w krajach europejskich. Również w Polsce. Poruszony w tym kryminale temat praw szariatu i obyczajów arabskich, zwraca uwagę na zbyt małą wiedzę Norwegów na jej temat. Pełna uprzedzeń postawa mężczyzny, który znalazł zwłoki ukamienowanej dziewczyny, wyrażona w poglądzie – Nie mam nic przeciwko pomaganiu ludziom, którzy cierpią tam skąd pochodzą, ale jeśli chcą być tutaj, to muszą, do diabła, przestrzegać norweskiego prawa, szanować naszą kulturę i sposób życia, które tworzyliśmy przez tyle lat. – może obrócić się przeciwko wszystkim mieszkańcom Norwegii. Narzucanie tylko i wyłącznie własnych warunków, bez poznania kultury imigrantów, w ostateczności może zranić rykoszetem również gospodarzy. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykorzysta tę ignorancję, niewiedzę, uprzedzenia i izolację do osiągnięcia własnych, egoistycznych celów – władzy i wpływów. Ta książka obrazowo to udowadnia, a w kontekście ekstremalnych wydarzeń, jakie świat obserwował na wyspie Utoya, powieść jest próbą wyciągnięcia społeczeństwa z letargu błogiej nieświadomości, w przystępniej formie literackiej, nie tylko Norwegów, ale wszystkich mieszkańców Europy, do których ona trafi.
Właśnie trafiła do Polaków.
Ale tytułowy letarg to nie tylko uśpiona czujność i krótkowzroczność społeczeństw przyjmujących do siebie egzotycznych cudzoziemców. To również symboliczne określenie trzeciej płaszczyzny, sprytnie ukrytej pod warstwami dwóch pierwszych – psychologicznej. Główny bohater, Henning, był człowiekiem, który wrócił do pracy po traumatycznym wydarzeniu, w którym zginął jego syn Jonas, a on sam został ciężko ranny. Praca była czynnikiem, który wyprowadził go z psychicznego odrętwienia i otępienia. Nie ma jednak w tej powieści rozmyślań filozoficznych czy wewnętrznych monologów na temat dalszego sensu życia. Autoprzemiana bohatera z depresyjnego, wycofanego, pełnego bólu i lęku mężczyzny w cyniczne, przebiegłe i skłonne do manipulacji zwierzę śledcze, które zwietrzyło krew i musi znaleźć tego, który ją przelał, obserwowałam w trakcie rozwoju fabuły rozpoznając jego aktualny stan psychiczny po czynach, kierunkach działania, lekceważonych nawykach obronnych, przezwyciężanych lękach i ostatecznie w decyzji, która stała się jednocześnie otwartym zakończeniem tej pierwszej z sześciu części cyklu o dziennikarzu śledczym Henningu Juulu.
To dobry przykład literackiego bohatera ilustrującego znane powiedzenie – Co nas nie złamie, to nas wzmocni.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece. A dla miłośników kryminałów skandynawskich portal przygotował konkurs trwający do 20 marca 2012 roku, w którym można wygrać właśnie ten tytuł. I nie tylko!
piątek, 02 marca 2012, clevera

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/03/02 15:40:08
Debiut Engera udany, podobał mi się ten kryminał i czytając ostatnie zdania książki, zapowiada się interesujący cykl, jeśli autor nie zmieni pisarskich planów:).
-
2012/03/02 18:30:33
Przeczytam niebawem, tym bardziej, że powieść zbiera dobre opinie.
-
2012/03/02 23:56:22
jane_doe_blog - Bardzo udany. Ciekawa jestem jego nowych tematów. :)

tommyknocker - Polecam i czekam na wrażenia. :)

-
2012/03/04 10:57:52
Ja tylko tak na szybko, zanim znowu net mi padnie.
Niestety, nie zdążyłam przeczytać recenzji (nadrobię, obiecuję), ale chciałam się zapytać o jedną rzecz, a mianowicie: kiedy napiszesz recenzję "Świtu Zmierzchu" Bishop? Bo czekam i czekam i się doczekac nie mogę. XDD
Ciepło,
Ew
-
2012/03/04 20:33:25
Ew. - O, to pech z tym komputerem. :( A wrażeniami się podzielę, na pewno, doczekasz się. ;))