Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Wiza do Nowego Jorku – Anna Strzelec

Wiza do Nowego Jorku – Anna Strzelec
Wydawnictwo Sonar Literacki , 2011 , 168 stron
Literatura polska


Gdybym wcześniej nie czytała dwóch poprzednich powieści autorki: Tylko nie życz mi spełnienia marzeń i Druga pora życia, opartych na smutnych faktach z jej biografii, najnowszą powieść przyjęłabym z lekkim niedowierzaniem w realność kreślonej fabuły, a główna bohaterka, wprawiłaby mnie w sporą irytację.
Leonia, bo tak miała na imię, żyła we własnym, trochę idealizowanym przez nią świecie, co może nie dziwić, biorąc pod uwagę jej zawód poetki i pisarki, w którym miłość zdarza się kobiecie nawet w późnych latach życia i to zaraz po odejściu dotychczasowego partnera, Wiktora. Wrażliwa, krucha kobieta, utrwalająca widziany świat na swój sposób w podręcznym notesiku, z którym się nie rozstawała, bo zawsze można było zanotować jakąś cenną myśl, skojarzenie lub własny aforyzm, przypominała mentalnie bardziej elfa niż człowieka. Wieczna optymistka, silna w chęci i radości życia nawet na przekór i wbrew niemu, ulepiona z ciepła i dobroci, o bogatym wnętrzu, wypełnionym spokojem, nawet gdy dotykają cię trudne sprawy – jak pisał do niej w liście Wiktor. Wierząca w miłość, którą opisała wierszem:

Odnajdujemy się jak po latach –
w ciemności dotykiem poznając
tak – to Ty
to ja
chcę poznać każdy zakątek
Twojego ciała...
Już wyszeptane –
jeszcze niespełnione
ciepłem naszych oczu
drżeniem twoich rąk...
A może rozbiję moją skarbonkę
i za wszystkie pieniążki –
poproszę landrynek żeby było
kolorowo,
gwiazdek – z nimi będzie jasno,
i śmietankowych chmurek poproszę,
by letnim rankiem
gdy w ramionach Twoich się obudzę
stało się nam kremowo – biszkoptowo – słodko

Różowy, cukierkowy, słodki świat!
Nie wiadomo tylko dlaczego takie istoty niemalże nie z tego świata, spotyka zdrada ze strony takich podłych mężczyzn, jak Wiktor! Ale Leonia nie potrafiła się załamać, popaść w depresję czy choćby rozpacz. Nie potrafiła się nawet porządnie wściec. Ona w desperacji i jawnym afroncie, zalana łzami, potrafiła wypowiedzieć jedno słowo – drań! Po czym rzuciła się w wir życia wierząc, że spotka ją jeszcze miłość.
I spotkała!
Bo dlaczego by nie? – jak powiedziałaby w przekorze Leonia.
Tak odebrałabym tę opowieść o kobiecie, którą zdradził mężczyzna, a na jego miejscu pojawił się od razu nowy, gdybym zaczęła poznawać twórczość autorki od tej właśnie pozycji. Ale w kontekście dwóch poprzednich, ta opowieść nabiera innego wymiaru. Jest obrazem kobiety, każdej kobiety, nawet tej, ukrywającej swoją wrażliwość i nieprzyznającej się do niej, która nie pragnie koniecznie z kimś być lub kogoś mieć, ale być szczęśliwym z kimś, komu można bezgranicznie wierzyć. Kobiety zmęczonej niewiernością, zdradą, zawodem ze strony partnera, ale, mimo to, mającej nadzieję, że wygra los na loterii, wygra swoją wizę do serca mężczyzny, który jej nigdy nie zawiedzie. Można zadać pytanie - czy to możliwe? A dlaczego nie? – odpowiedziałaby Leonia, dodając zaraz – Wszystko jest możliwe, wystarczy w to wierzyć i chcieć! Leonia daje nadzieję, rozświetla mroczną przyszłość, pomaga dźwignąć ciężar popiołów przeszłości, pokazuje optymistyczny wariant otaczających realiów, wnosi spokój, ukojenie i światło. Świat widziany oczami poetyckiej duszy Leonii nabiera kolorów, wyrazistości kształtów, spójności w dotychczas luźnych jego elementach, nowych odsłon pospolitych rzeczy, innych znaczeń powszednich zjawisk, przekładając je na niedostrzegane piękno pejzaży zatrzymanych w kadrze aparatu fotograficznego lub na język poezji, w którym banalna prośba o powszednie pocałunki, zamienia się w wysublimowane wyznanie,

...a Ty pocałunki, jak koraliki drobne
na mych piersiach rozsyp...

a oczekiwania kobiety stają się poezją:

Prawie każda twierdza ma wieżę
- A na wieży czekała
nie księżniczka, lecz dziewczyna
w sukience z tęsknoty
i nadziei utkanej
On rozpiął jak sieć swoje ramiona –

 

W dół skacząc
w nich się zatrzymała

I jeśli nie wiem, ile razy zapierałabym się, że w życiu realnym tak się nie dzieje i nie zdarza, to nie wyprę się tego, że w głębi duszy prawie wszystkie kobiety są takie jak Leonia i pragną tego, co ona. Tylko że ona ma odwagę pisać o tym, posiadając umiejętność ubierania oczekiwań w słowa. A że to marzenia? A któż nie marzy (podejrzewam nawet o to mężczyzn) wygrać milion w totolotku miłości?
Trzeba tylko dać szczęściu szansę, by znowu było kremowo – biszkoptowo – słodko. Po tej powieści zaczyna się chcieć, a to już bardzo dużo dla osoby w skorupce niewiary.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Wiza do Nowego Jorku [Anna Strzelec]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

czwartek, 15 marca 2012, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/03/15 19:11:14
Romansów w ogóle nie lubię, a jak jeszcze mam czytać dwie inne, żeby dobrze zrozumieć tę, to dziękuję pięknie ;)
-
2012/03/15 20:36:57
Książkozaur - Można zacząć i od tej, ale troszkę może zemdlić od tych słodkości. To taka kontrreakcja na poprzednie dwie pesymistyczne. Przy czym nie jest to tak do końca romans. Miałam nawet problem z jej określeniem, bo właściwie jest o życiu, a to oznacza, że o wszystkim (łącznie z wątkiem metafizycznym), co się może w nim bohaterce przytrafić, ale ponieważ najważniejsza w nim jest miłość to decyzja zapadła. Polecam czytelnikom doceniającym słowo poetyckie w prozie. :)
-
2012/03/17 09:43:00
Słowo od autorki:) Na jednym z moich ostatnich spotkań autorskich, pewna starsza pani -polonistka określiła moją Wizę do NY jako interesujący, literacki collage, który już w swoim dramacie " Kartoteka " zastosował Tadeusz Różewicz.
Blogi