Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Uzasadniona wątpliwość – Chris Tvedt

Uzasadniona wątpliwość – Chris Tvedt
Przełożyła Katarzyna Tunkiel
Wydawnictwo Nasza Księgarnia , 2012 , 414 strony
Cykl z Mikaelem Brennem ; Tom 1
Literatura norweska


Mikael Brenne był adwokatem w jednym z tych norweskich, spokojnych, starych miasteczek przyczajonych między dwoma odnogami fiordu, które tworzą idealne porty, a przed otwartym morzem osłaniają je setki mniejszych i większych wysepek. Według jednych – Obrońca uciśnionych. Biały rycerz sali sądowej, chwilowo o złamanej lancy i wgniecionej zbroi. Według innych opinii, zwłaszcza wygłaszanych po kilku piwach, bez werwy, dostający nieciekawe sprawy, a ostatnio przegrywający ich zbyt wiele. Sam Mikael pragnął jedynie wygrywać i nie widział związku swojego nastawienia wyłącznie na ten cel, z klientem czy sprawą. Liczyła się tylko wygrana. W swojej długoletniej praktyce adwokackiej zapomniał, że sprawiedliwość oraz sądzenie winnych i uwalnianie niewinnych jest jedyną ochroną przed złem. Złem, które rykoszetem wróciło do niego i upomniało się o swoją daninę wykorzystując do tego człowieczą żądzę pieniądza i seksu.
Najpierw przyszło w postaci dwóch Serbów – Mike’a i Slavo, oficjalnie przejmujących sieć restauracji, a nieformalnie rynek narkotykowy w mieście, proponując dobrze płatną pracę. Zgodził się, nie chcąc słyszeć o szemranym biznesie. Potem zło skorumpowało go ciałem Evy, dziewczyny Mike’a i jego klientki, z którą uprawiał, jak sam go określił, dziki seks wbrew etyce zawodowej i normom moralnym. W krótkim czasie miał wszystko to, co chciał mieć od zawsze – duże dochody, brak trosk materialnych, dwie kobiety - dziewczynę i kochankę.
Ale oprócz tego coś jeszcze, co nie dawało mu spokoju, gryzło sumienie i nie pozwalało uśmiechać się do życia.
Wrażenie, że wszedł do niebezpiecznego labiryntu bez wyjścia. Próba odzyskania wolności zakończyła się pouczeniem przez Slavo – Nikt nas nie zdradza. I nikt nie kończy współpracy z nami, Mikael. Nikt. Dopóki tego sami nie zechcemy.
A to dopiero początek historii, człowieka osaczonego i uczącego się od nowa, w bolesny sposób, zapomnianych pojęć dobra, sprawiedliwości oraz niewinności, którym służy cały system, cała skomplikowana aparatura wprawiana w ruch po popełnieniu przestępstwa, praca policjantów i urzędników, sędziów i adwokatów, wszystkich nas zarabiających na życie na przemocy, zabójstwach i nieszczęściach tego świata. Historii, która rozpoczęła się jak stopniujący napięcie thriller, a zakończyła jak powieść kryminalna – morderstwem. To dlatego książka podzielona jest na dwie odpowiadające im części, a morderstwo staje się bazą dochodzenia rozgrywanego na sali sądowej, w którym nieformalnym śledczym i jednocześnie obrońcą podejrzanego o zabójstwo, staje się Mikael Brenne.
Autorowi, prawnikowi z wykształcenia, wiele lat praktykującemu w norweskim wymiarze sprawiedliwości, udało się stworzyć trzymający w napięciu i niepewności do ostatniej strony, do zapadnięcia wyroku, wiarygodny w procedurach (bez zanudzania aspektami, językiem czy pojęciami prawniczymi) i specyficznej atmosferze pracy prawników, kryminał sądowniczy z elementami thrillera, w którym nie ma jednoznacznych postaci, a zło odcina kupony od uczynków ludzi, w które zainwestowało kusząc pieniędzmi i seksem. Powiem więcej – napisał powieść niepoprawną dydaktycznie. Wygrywają w niej nie sprawiedliwość, a dowody i metoda powtarzana przez obrońców jak mantra, wyciągana w ostateczności, gdy zabraknie innych środków - „uzasadniona wątpliwość”. Narzędzie jak drzwi otwierające drogę ku wolności każdemu, i winnemu, i niewinnemu, w imię wygranej.
Ale to nie wszystko.
Ta pierwsza część cyklu jest na tyle odważna w deptaniu powszechnie uznanych wartości moralnych, pozostawiając mnie w ogromnym dylemacie, a nawet w poczuciu winy, że z ogromną ciekawością sięgnę po kolejne części po to, by zobaczyć, jak daleko posunie się autor w ukazywaniu otaczającego mnie zła, z premedytacją wykorzystującego ślepotę Temidy.

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

 

Na końcu książki umieszczono fragment kolejnego tomu, pod wiele mi mówiącym tytułem ( a przynajmniej mam podstawy tego się domyślać) - Na własną rękę.

 

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

wtorek, 26 czerwca 2012, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi