Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Śledztwo Decjusza – John Maddox Roberts

Śledztwo Decjusza – John Maddox Roberts
Przełożyła Ewa Wierzbicka
Wydawnictwo Bellona , 2012 , 334 strony
Cykl Imperialny Rzym – SPQR ; Tom 1
Literatura amerykańska


Polubiłam głównego bohatera, tytułowego Decjusza od rozbrajająco szczerego zdania – mam smykałkę do węszenia. Zwłaszcza w tych sprawach, które inni woleliby pozostawić w ukryciu. A w Rzymie 70 lat p.n.e. było za czym węszyć. Społeczeństwo trawiły od dwóch pokoleń intrygi, walki wewnętrzne oraz łapówki stawały się regułą niż wyjątkiem, a senat pozostawał kloaką egoizmu i przestępczej działalności. Wiedziałam, że w takim miejscu, w takim czasie i z tą zdolnością , silniejszą niż własny rozum i ambicje ojca o karierze syna w wojsku, nie będę się nudziła. To dlatego Decjusz został z wyboru komisarzem w Komisji Dwudziestu Sześciu, którego nie zadowalała działalność dochodzeniowa wśród wysoko urodzonych, finalizowana na papierze. Był człowiekiem czynu grzebiącym, zaglądającym, dostrzegającym wszystko i wszędzie osobiście. Również tam, gdzie jego ojcu się nie podobało – wśród nisko urodzonych, niewolników, wyzwoleńców i szemranego towarzystwa. Nie zważając na szanowane nazwisko swojego rodu Cecyliuszów Metellów, nawiązywał podejrzane kontakty z każdym, bez wyjątku. Był człowiekiem ponad podziałami społecznymi dla dobra śledztwa, licząc na jakąkolwiek podpowiedź w serii trzech po sobie następujących, mocno podejrzanych morderstw ludzi na pozór bez znaczenia.
Mało tego.
W swoim perspektywicznym spojrzeniu na badaną zagadkę kryminalną, stosował nowe metody śledcze, nie zawsze aprobowane przez ojca. Wchodzenie na dach w celu osobistych oględzin śladów włamania, senior uważał za głupotę, skoro winą można było natychmiast obarczyć niewolnika. Dodatkowo, czego ówcześnie się nie praktykowało, swoimi sprzymierzeńcami uczynił osoby dobrze poinformowane albo ekspertów w dziedzinach mu pomocnych w budowaniu obrazu zbrodni. Dostrzegał ogromny potencjał informacji w konsultacjach medycznych z greckim medykiem gladiatorów, Asklepiodesem, który stał się jego nieformalnym biegłym.
Na swoje nieszczęście, dostrzegał również wdzięki kobiet, które niekoniecznie pomagały mu w dochodzeniu. Zwłaszcza jednej, niebezpiecznie odciągającej jego myśli od prowadzonej sprawy, ale jak sam autokrytycznie zauważył – W naturze młodych mężczyzn leży oskarżanie kobiet o własne błędy. To poczucie humoru, to druga charakterystyczna cecha młodego śledczego. Wędrując ulicami Rzymu (do książki była dołączona mapka miasta), zaglądając do domów jego obywateli wszystkich stanów, uczestnicząc w rozwiązłych, patrycjuszowskich przyjęciach, widział świat sobie współczesnych przez pryzmat ironii, a nawet lekkiej złośliwości. Podkreślał przy tym wady Rzymian mające wpływ na wierzenia, obyczaje, politykę, a tym samym na przyszłość imperium. A robił to z ogromnym poczuciem humoru, czyniąc swój świat bliskim mi emocjonalnie, a przez to najzwyczajniej ludzkim.
Ale jeszcze bardziej niż Decjusza polubiłam bohatera drugoplanowego, tak atrakcyjnie przedstawionego przez komisarza, że on sam, jak się przyznał, żałował przy nim swojej heteroseksualnej orientacji. To Tytus Milo. Jeden z szemranego towarzystwa przywódcy rzymskiego, przestępczego gangu, Makrona. Zawsze pod ręką, natychmiast do usług, często ratujący z opresji, wieczny luzak z uśmiechem mówiącym wszystko i nic.
A gdzie w tym wszystkim intryga?
Była i wiodła prym przez całą opowieść, ale równie atrakcyjni bohaterowie, miejsce, jak i czasy, w których przyszło im żyć, skutecznie odciągały mnie od logicznego myślenia i podążania torem zagadki. Z przyjemnością łaziłam jak drugi pies za węszącym Decjuszem, czując tyle atrakcyjniejszych zapachów, widoków, informacji, obrazów, wplecionych postaci historycznych (Gajusz Juliusz Cezar, Cycero), szczegółów i detali, niż odór śmierci kolejnego nieboszczyka prowadzący do zgnilizny moralnej na najwyższych szczeblach władzy. To jedna z tych opowieści, która w atrakcyjny, rozrywkowy sposób przekazuje ciekawą wiedzę na temat nie tyle historii Rzymu, co życia kulturalno-obyczajowego jego mieszkańców. Pełnego łamanych norm i zasad przez intrygi, dążenia, marzenia, namiętności, zbrodnie, u podstaw których leżą emocje. Całego ich wachlarza, będącego siłą napędową ich życia, kwitowanego bezlitośnie złośliwymi uwagami Decjusza, wywołującymi mój nieustanny uśmiech. Musiałam ciekawie wyglądać dla postronnych z tym nieschodzącym uśmiechem z twarzy, ale kiedy widzę podobny u innych czytających, wiem, w jakim dobrym nastroju są w danej chwili. Dla mnie to jedna z ważniejszych rekomendacji książki.
To pierwsza część cyklu Imperialny Rzym – SPQR i pierwsze wspomnienie Decjusza z czasów, kiedy był początkującym, dwudziestokilkuletnim detektywem, a które będą ujęte docelowo w kolejnych dwunastu odsłonach, jak przeczytałam na wewnętrznej stronie okładki tytułowej. Na razie ukazały się jeszcze dwie z nich:

 

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
sobota, 11 sierpnia 2012, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/08/11 17:53:42
Witaj. Piszę, aby zaprosić Ciebie i Twoich czytelników na losowanie książki "Dziedzictwo mroku" - Bree Despa, które odbywa się na moim blogu: wielka-biblioteka-ossus.blogspot.com. Zapraszam!
-
2012/08/11 20:47:00
ledina011 - Dziękuję za zaproszenie, bardzo chętnie. :)
-
2012/08/12 00:27:35
Mam nadzieję, że to osadzenie kryminału w I w.p.n.e. jest wiarygodne? Lubię powieści, które przenoszą czytelnika w świat historyczny...
-
2012/08/12 08:20:05
Mam w domu.
-
2012/08/12 09:15:28
zorija - Czekam zatem na twoje wrażenia. :)

dofifi - Na pewno w sferze obyczajowości, budowy miasta i niektórych faktów historycznych jest prawdziwa, natomiast główni bohaterowie, sama fabuła, intryga i dialogi to fikcja literacka. Całość czyta się bardzo dobrze. :)
Blogi