Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Delirium – Lauren Oliver



Delirium – Lauren Oliver
Przełożyła Monika Bukowska
Wydawnictwo Otwarte , 2012 , 357 stron
Seria Moon Drive ; Trylogia Delirium , tom 1
Literatura amerykańska


Nastolatkom, Lenie i Aleksowi, przydarzyła się miłość.
Zabójcza choroba nazywana w ich świecie delirium. Właśnie minęły sześćdziesiąt cztery lata, od kiedy prezydent i Konsorcjum zaklasyfikowali miłość jako chorobę, i czterdzieści trzy, od kiedy naukowcy udoskonalili sposób jej leczenia. A leczyć trzeba było ją koniecznie, niczym wściekłego psa, ponieważ była najbardziej podstępną i zaraźliwą chorobą niszczącą człowieka, a tym samym społeczność amerykańską. To dla dobra ludzkości wszyscy byli poddawani leczniczemu zabiegowi w dniu ukończenia osiemnastu lat. To dla bezpieczeństwa wszystkich ludzi pięćdziesiąt lat temu rząd Stanów Zjednoczonych zamknął granice kraju i od tamtej pory strzeże ich wojsko. Nikt nie może wjechać. Nikt nie może wyjechać. To dla zduszenia zarazy w środku, zanim się wykluje i rozprzestrzeni, rządowe urządzenia podsłuchowe, które na chybił trafił kontrolują rozmowy przez komórki, nagrywając je i monitorując w poszukiwaniu takich słów jak miłość, Odmieniec czy sympatyk.
A Lena w to wierzyła, dopóki nie spotkała Aleksa. Jednego z Odmieńców z Głuszy, których istnieniu zaprzeczał rząd. Ludzi żyjących poza terytorium rządowym i poza jego prawem, na których nie zdążono lub nie zdołano przeprowadzić zabiegu, bo nie uwierzyli w propagandę „zarażając się” miłością. W kłamstwo, które zobaczyła Lena, kiedy pokochała i ujrzała otaczającą ją rzeczywistość na nowo. Granice, które chroniły, stały się ograniczeniami. Eliminacja „zarażonych” – morderstwem. Opiekuńcze państwo – monitorowaną klatką. Stabilne życie – inwigilowaną egzystencją, a miłość, którą uważała za chorobę – wyzwoleniem w możliwości odczuwania emocji. Wszystkich. Od miłości po nienawiść.
Wraz z pierwszym pocałunkiem Lena znalazła się na krawędzi dwóch światów. Między przed i po. Przed piekielnie trudnym wyborem spokojnego życia bez emocji i życia z miłością w wiecznej niepewności. Wśród ludzi którzy odmówili zejścia na ziemię. Ludzi, którzy kochają w świecie bez murów, kochają aż po nienawiść, aż po bunt, wbrew nadziei i bez lęku. Do pełnego poświęcenia siebie dla drugiej osoby.
A to, JAK Alex pokazywał ten nowy świat Lenie, uczyniło z tej powieści przepiękną, wyjątkową powieść erotyczną, mimo że scen seksu w niej nie ma.
Nareszcie!
Doczekałam się pełnego, dogłębnego, wiernego portretu literackiego, który idealnie odzwierciedla obraz psychologiczny procesu zakochiwania się i kochania wraz z jego zaletami i wadami. Tutaj nie ma idealnej miłości. Tutaj jest uczucie, które może ocalić życie, jak i zabić.
Dosłownie!
Jest dwoista i zdradliwa niczym narkotyk, o którym mówi się wyłącznie źle, zapominając, że nie z tego powodu ludzie po niego sięgają. Ba, dokładnie wbrew temu! Jeśli przyłożyć tę sytuację do miłości i endorfin, które są niczym innym, jak samodzielnie produkowanymi przez organizm wewnętrznymi narkotykami, to otrzymamy obraz stanu emocjonalnego, o którym mówi się, pisze, opiewa, wielbi, wysławia zawsze dobrze, traktując skutki „uboczne” jako zupełnie oddzielne stany, zapominając, że cierpienie, poświecenie, zdrada, utrata, tęsknota przynależy do miłości. Ściśle się z nią wiąże i przylega do niej niczym druga skóra. I to nie z powodu tych odsuwanych emocji zakochujemy się, wierząc bezkrytycznie i ślepo w jej wyjątkowość, jedyność, wielkość, piękno czy dobro.
Bo cóż złego jest w miłości...?
Nie bez powodu stan zakochania jest jednostką chorobową wpisaną w wykaz Światowej Organizacji Zdrowia, która uznała go za niepoczytalny. I to właśnie tę wiedzę wykorzystała autorka do zbudowania tej emocjonującej fabuły powieści, która przypomina mi na nowo pisaną historię Romea i Julii o poświęceniu. Zbudowała przerażającą pustynię emocjonalną, by na jej tle pokazać miłość i jej smak odkrywany na nowo przez nieuświadomionych seksualnie nastolatków, czyniąc z niej doświadczanie tego uczucia na nowo, bezcieleśnie, ze zdwojoną siłą duchową i mocą psychiczną. Scena wyznania miłosnego Aleksa posługującego się poezją erotyczną utopiła mnie wewnętrznie, wkładając do ust niczym cukierek słowo „kocham”, który smakowałam na równi z Leną, doznając bólu i rozkoszy platonicznej w jednym. Przypomnienie literackiego smaku dziewiczości doznań w zalewie opowieści erotycznych przesiąkniętych ekshibicjonistycznym seksem, wprawiło mnie w osłupienie (potrafi pogodzić oczekiwania nastolatków i dorosłych) i zachwyt nad kunsztem narracji, przemyślaną fabułą, odmiennym spojrzeniem na zbanalizowane, jednostronnie traktowane uczucie i mistrzowskim sposobem ukazania dychotomii obrazu miłości w narastającej atmosferze zagrożenia.
I jeszcze jedna, może nawet najważniejsza rzecz, którą kryje w sobie ta historia.
Autorka nie zapomniała o cichej bohaterce w tej opowieści, która stojąc w cieniu jednego z najpotężniejszych uczuć, czyni go nieistniejącym bez jej towarzystwa. To miłość matczyna, która warunkuje zdolność kochania. Lena otrzymała od swojej matki ziarno, w postaci słów – Pamiętaj, kocham cię. Tego nie mogą nam odebrać. - które w odpowiednich warunkach wykiełkowało i obrodziło pięknymi owocami. Siejmy to ziarno bez umiaru, by nasze dzieci potrafiły nie tyle mądrze, co w ogóle kochać.
Najlepsza, najpiękniejsza i najmądrzejsza (bardzo rzadko spotykana kombinacja!) powieść dla młodzieży (i nie tylko!) jaką przeczytałam w tym roku.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.


A jak już się człowiek "zarazi" tą opowieścią, to robi takie do niej trailery. Na szczęście mam już drugi tom tej trylogii - Pandemonium i nie ma mnie dla nikogo w ten weekend.
sobota, 29 września 2012, clevera

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/09/29 13:58:37
Aż mi ciary przechodziły przy czytaniu recenzji, ciekawe jak mam teraz sama cokolwiek napisać. Bo też skończyłam czytać "Delirium" wczoraj i uryczałam się na koniec jak małe dziecko...
-
2012/09/29 14:10:38
izusur - Popłyń z sercem, ono nie skłamie, bo te książkę czyta się sercem. Całym!
Zaczęłam czytać część drugą i cała jestem rozdarta totalnie! Emocje mnie zjadają, a wcale ich nie ubywa, idąc w głąb powieści. Co ja zrobię, jak skończę czytać w oczekiwaniu na część trzecią!?! Wolę nie myśleć. :)
Czytałam tej autorki "7 razy dziś", które bardzo mi się podobało, ale tutaj przeskoczyła siebie samą o jakieś 1000% :)
-
2012/09/29 14:15:31
Właśnie moje serce jest tak rozdarte, że nie wiem czy gdziekolwiek damy radę popłynąć ;)). Też czytam "Pandemonium" i właśnie, ja też od razu zaczęłam nad tym myśleć, jak ja wytrzymam do premiery trzeciej części?! Przecież nie dam rady :/
No "7 razy dziś" też bardzo mi się podobało, ale "Delirium" zafundowało zdecydowanie dużo większą dawkę emocji ;)
-
2012/09/29 15:29:52
Jestem niesamowicie ciekawa i jak dobrze, że nie jest tylko dla nastolatków...
-
2012/09/29 15:33:16
To ciekawe, że tak wysoko oceniacie tę powieść. Ja po pochlebnych recenzjach sięgnęłam po nią i... nie wciągnęła mnie, przeczytałam tylko początek. Nie ten styl, nie wiem, nie dla mnie.
-
2012/09/29 15:53:30
felicja79 No bo na początku jest trochę nudno, dopiero potem się rozkręca ;))
-
2012/09/29 18:03:08
izusr - Musimy wytrzymać, nie mamy wyjścia. Może to i dobrze troszkę odetchnąć pod natłokiem tylu emocji. :)

Anna Strzelec - Polecam, jest przede wszystkim mądra. :)

felicja79 - Może i nie dla ciebie, a może nie dałaś jej szansy czytając tylko początek. To opowieść, której ciężar emocji narasta w miarę czytania, żeby pojąć jej sens trzeba czasu, tak potrzebnego na rozwój uczucia, podana zbyt szybko spłyciłaby się do powieści przygodowej. A znaczenie początku opowiadającego o rzeczywistości otaczającą Lenę widzi się potem. Tutaj wszystko ma swój czas i miejsce, a pośpiech przy zakochiwaniu się jest niewskazany. :)
-
2012/09/30 13:55:18
Może kiedyś jeszcze do niej wrócę :-).
-
2012/10/13 06:20:05
Czytam, bardzo mnie wciągnęła... :)
-
2012/10/13 10:07:33
Anna Strzelec - Jeśli początek wciągnął, to gwarantuję, że emocji będzie przybywać, a koniec... słów brakuje. Nie byłam pewna, ale z dużym prawdopodobieństwem podejrzewałam, że się spodoba. :)