Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Rantis – Aida Amer

Rantis – Aida Amer
Wydawnictwo Amea , 2012 , 252 strony
Seria Proza Spoza
Literatura polska


Już pierwsza scena, pełna rozpaczy i bólu aż do krwi, zagarnęła całą moją uwagę. Zaciekawiła, wciągając w głąb miasteczka Rantis położonego gdzieś w Palestynie niedaleko Ramallah. W czasach, gdy jeszcze bomby nie spadały na jego mieszkańców, gdy rodzinne stoły nie łamały się pod naporem walących się ścian burzonych i wysadzanych domów, a każdy gość był witany z otwartym sercem. Bywało, że przygarniany do społeczności na zawsze. Skądkolwiek przybył, kimkolwiek był i od kogokolwiek pochodził. Gdzie jeszcze na środku rynku znajdowała się głęboka studnia osłonięta murkiem i cieniem starego drzewka oliwnego. Niemi świadkowie wielu wydarzeń, które się przy nich omawiało, a potem długo wspominało mnożąc w nieskończoność wielość ich wersji. Z czasem obrastało w legendy i cudowne opowieści, snute przez Miriam, miejscową Szeherezadę, aksamitnym głosem, ciepłym jak wspomnienie domu. Biedną, wychowywaną przez ciotkę, dziewczynę, w którą wpatrzony był milczący Wael, a którego śmierć ukochanej siostry Laili i szpetota zamknęła go w jego własnym świecie. Nie pomogła Fatima, która była akuszerką, zielarką, cyrulikiem, weterynarzem i swatką w jednej osobie, będąca z kolei...
I tak mogłabym opowiadać jeszcze długo, długo zauroczona osobowościami mieszkańców miasteczka.
Zupełnie jak narrator, który prowadził mnie od jednej postaci do drugiej, zapoznając z ich przeszłością, marzeniami, rodziną, pragnieniami, namiętnościami, tragediami i radościami. Mój przewodnik, opowiadając historie ich życia – sklepikarza Jasera, rantiskiego ślepca i żebraka Hassana, opłakującą stratę córeczki Ranię, szanowanego dziedzica rodu Amer Khalaf Hafeza, jednorękiego służącego Jusufa Odiego, a nawet z pogranicza jawy i wyobraźni tajemniczego Ahmeda – tak naprawdę opowiadał o historii narodu palestyńskiego przez pryzmat jednostki. Konkretnego człowieka. O jego pochodzeniu, miłości do ziemi, na której żył od wieków, obyczajach, wierze i o powoli zmieniających się czasach, które, poprzez prowadzoną politykę dalekich, europejskich krajów w pierwszej połowie XX wieku, niepostrzeżenie zaczęły wpływać na życie ówczesnych mieszkańców, a w konsekwencji na obecną sytuację współczesnych Palestyńczyków. Na przyszłość nieuchronnie zmieniającego się miasteczka, które niegdyś z położonego na dwóch wzgórzach z meczetem, sklepikami i rynkiem ze studnią, do której szło się wąskimi, stromymi uliczkami wypełnionymi wonią palonej kawy, mydlin, kardamonu, piżma i uryny, stało się wzgórzami ruin, przypominającymi szczękę człowieka chorego na paradentozę i oddychającymi odorem śmierci. Miasteczko, które stało się widmem, ułudą, mirażem, bolesnym wspomnieniem i żyło już tylko w umysłach jego dawnych mieszkańców.
Również w opowieściach rodzinnych autorki, która przepięknie ubrała w słowa to, co dyktowało jej serce, pełne miłości do swoich przodków i pamięci o nich. Odtworzyła świat przeszły, obudowując rodzinne historie, legendy i przekazy w świat fikcji, bardzo bogatym stylistycznie językiem, kreślącym wizualnie krajobrazy i pejzaże, klimat orientu, egzotykę obcej kultury, ale jednocześnie nie gubiąc w tym przepięknym, nostalgicznym, momentami magicznym obrazie zwykłego człowieka z tak dobrze znanymi i bliskimi każdemu pragnieniami, emocjami i namiętnościami. Ponadczasowymi i na wskroś ludzkimi, bez względu na położenie geograficzne, kulturę, narodowość czy wyznawaną wiarę.
Było mi mało!
Dla mnie to nie powieść, bo cóż to jest być w takim świecie przez czas 250 stron? To zaledwie dłuższe opowiadanie. Zaczyn i szkic tego, co można byłoby jeszcze dopisać, dopowiedzieć, rozwinąć i wzbogacić czerpiąc z przebogatej wyobraźni autorki. I gdyby tak się stało, mielibyśmy polskiego Nadżiba Mahfuza z jego Opowieściami starego Kairu. Autorka dokonała tego samego, choć w bardzo skróconej formie, nie tylko umiejętnie malując świat przeszły Palestyńczyków, ich miłość do ziemi przodków, źródło i przyczynę ich obecnego położenia geopolitycznego na mapie świata, ale i szaloną radość na palestyńskich ulicach wsi, miast i miasteczek, z tak małego/wielkiego kroku, jakim było uznanie pełnego członkostwa Palestyny przez UNESCO.
Jak dobrze ich rozumiałam!
Nie znam lepszej opowieści o Palestyńczykach pisanej językiem serca i nie ma lepszego momentu do sięgnięcia po tę pozycję niż właśnie teraz, kiedy znowu na ich domy spadają bomby.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Rantis [Aida Amer]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

 W książce nie brakuje polskiego akcentu. Do Rantis zawitała znana, polska, przedwojenna piosenkarka, o występie której narrator opowiada tak: Gdy artystka zaczęła śpiewać, przez tłum przebiegł cichy szmer. Jej głos wibrował. Dolina chłonęła muzykę. Kobieta śpiewała niskim, aksamitnym głosem. Smutno, przejmująco, tajemniczo. Mimo że dziwnie brzmiący język pieśni był dla mieszkańców Rantis zupełnie niezrozumiały, od razu poznali, że artystka śpiewa o miłości. Tych, którzy jeszcze nie zgadli o kim mowa, zachęcam do odtworzenia powyższego fragmentu z jej filmu biograficznego, a wszystko stanie się jasne.

sobota, 08 grudnia 2012, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/12/12 20:25:30
Ta lektura może teraz przybliżyć człowiekowi współczesne problemy tamtego regionu. Dobrze, że pokazuje jednostki z ich problemami, namiętnościami, pragnieniami... Przez to widać, jak różna jest ta kultura od zachodnioeuropejskiej, a jednoczesnie pociagająca.
-
2012/12/12 22:33:33
dofifi - Dla mnie egzotyka zawsze jest intrygująca, a jak jeszcze dobrze opowiedziana to tym bardziej. Ale samo przesłanie tej opowieści jest smutne.
Blogi