Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Zagubieni w czasie – Melissa de la Cruz

Zagubieni w czasie – Melissa de la Cruz
Przełożyła Małgorzata Żbikowska
Wydawnictwo Jaguar , 2012 , 343 strony
Cykl Błękitnokrwiści , Tom 6
Literatura amerykańska


Nie pamiętałam, kiedy czytałam piąty, dla mnie ostatni, tom Błękitnokrwistych. Ale od czego jest archiwum blogu? W końcu, między innymi, dlatego go prowadzę. Zdumiałam się, jak ten czas szybko biegnie. Ponad półtora roku temu!? W zalewie nowości, które koniecznie muszę przeczytać, można zapomnieć o rozpoczętym cyklu z kretesem. Zwłaszcza że dotyczy to również paru innych serii, nad którymi od czasu do czasu kiwam głową i solennie zapewniam siebie, że kiedyś na pewno. Nie muszę dodawać, że zapewnienie to ma właściwości gumy – rozciąga się w czasie. Jednak o tym cyklu nie dała mi zapomnieć moja zaprzyjaźniona młodzież. Jedni go zaczynają, inni kończą na piątym tomie, bo tylko tyloma dysponuję. Resztę kombinują na własną rękę, tylko sobie znanymi ścieżkami. Czy to bibliotecznymi, czy wśród czytających znajomych. Ale trafiła mi się dziewczyna mniej zaradna i... licząca na mnie. I chyba wiedziała, co robi, bo dla siebie tak nie wykopię książki spod ziemi, jak dla potrzebującego czytelnika. To po pierwsze, a po drugie, traf chciał, a może tak miało być, że przy okazji oddawania książki do biblioteki, w cudowny sposób na półce pojawił się tom szósty. Wzięłam, zwłaszcza że biblioteka znajdowała się w innym mieście, do której specjalnie jeżdżę. Nie mogłam powiedzieć – jedź i sobie wypożycz. Mogłam ją tylko wziąć ze sobą i przy okazji przeczytać sama. No i wyszedł zza altruizmu mój stary, dobry egoizm czytelniczy.
Troszkę obawiałam się, czy pamiętam, może nie głównych bohaterów, bo na tyle byli charakterystyczni, że zapadli mi w pamięć, ale łączące ich więzi i koligacje rodzinne. Na szczęście autorka pisząc kolejny tom i znając realia czasowe procesu wydawniczego, w dyskretny sposób wplotła najważniejsze informacje z przeszłości, przytaczając echa najważniejszych i najbardziej znaczących wydarzeń z poprzednich części. Poznając nowe przygody głównej pary bohaterów, Schuyler i Jacka, powolutku przypominałam sobie, co wydarzyło się wcześniej. A właściwie przygody trzech par, które prowadziły, a dokładniej wywoływały, prowokowały i z premedytacją kreowały kolejne zdarzenia, w większości bardzo niebezpieczne, w tej części – wspomnianych wcześniej Schuyler i Jacka, będących już formalnym małżeństwem, jej matki Allegry naprzemiennie z Benem i Charlesem oraz oczywiście czarnych charakterów, których nie mogło zabraknąć i tutaj, Mimi i Kingsleya. Każda z tych postaci miała osobisty cel do osiągnięcia. Niestety, a może stety dla zawrotnego tempa akcji, inny i na dodatek sprzeczny z pozostałymi. Często doprowadzający do ekstremalnych sytuacji i bardzo trudnych wyborów i tych zgodnych z normami moralnymi, i tych daleko od nich odbiegających.
Chociaż nie do końca.
Za wiele nie zdradzę, ale wspomnę tylko, że czarne charaktery bardzo mnie zaskoczyły. No, ale w powieści dla młodzieży trochę przemyconego dydaktyzmu musi być. Ale to dzięki tym wahaniom między różnorodnymi postawami dane mi było wstąpić do piekła i ujrzeć pierwotne twarze aniołów wygnanych z raju, ukrytych dotychczas w ludzkiej postaci. To mroczne miejsce akcji cuchnące rozkładem i przytłaczające nastrojem oraz szybkie tempo zmieniających się scen sprawiało, że rzadziej widywałam ludzkie twarze błękitnokrwistych. To najbardziej baśniowa część cyklu sięgająca do motywów biblijnych. Prapoczątków pojawienia się wampirów na Ziemi. Chociaż tradycyjnie utrzymana w atmosferze sensacji, toczącej się poza granicami Manhattanu, bo również w Egipcie. To tam prawdopodobnie miały znajdować się Mityczne Wrota wraz z kluczem do nich, dające szansę na przetrwanie ginącego świata błękitnokrwistych, zmuszonych tymczasem do zejścia do podziemi.
Autorka pozostawiła jeden niezamknięty wątek, którego kontynuację widać już w tytule tomu siódmego – Bramy raju. Ale więcej nie zdradzę. Dodam tylko, że nie mogłam sobie odmówić umieszczenia zdjęcia paginacji książki. Jej ozdobna grafika jest charakterystyczną cechą cyklu. Tym razem wygląda tak:

A tutaj obejrzałam zwiastun szóstej części Błękitnokrwistych.

sobota, 26 października 2013, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi