Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Dom tęsknot – Piotr Adamczyk

Dom tęsknot – Piotr Adamczyk
Wydawca Agora , 2014 , 511 stron
Seria Biblioteka Gazety Wyborczej
Literatura polska

Tęsknię...
Mogę tylko powtórzyć za głównym bohaterem Piotrem – Ściany naszej kamienicy zbudowane były z tęsknot. (...) Zrozumiałem, że teraz po prostu przyszła kolej na mnie. Przyszedł czas i na mnie, zatęsknić za światem ukrytym między okładkami tej książki. Za dozorcą Smokiem z parteru zionącym ogniem, Wiecznie Potępioną żyjącą ze słabości mężczyzn do jej ponętnych kształtów, panną Julianną wyczekującą powrotu narzeczonego z wojny, siostrą Immakulatą zbiegłą z zakonu, ale nadal noszącą habit, doktorem Szorstkim przeprowadzającym podejrzane eksperymenty w piwnicy, panem Henryczkiem żyjącym z przemian światopoglądowych państwa, panią Emanuelą haftującą i prującą napisy na sztandarach w zależności od słuszności polityki państwa, panem Teofilem podkochującym się w pannie Juliannie, Rozalką przywożącą z każdej pielgrzymki święty obraz, a nawet za Money Lizą odpłatnie pokazującą swoje wdzięki chętnym chłopcom.
Jak to możliwe, zatęsknić za cudzymi wspomnieniami?
Jaki wyjątkowy dar opowieści i przekazu emocji trzeba mieć, by tę tęsknotę wzbudzić we mnie? Pozostawić na tyle głęboko i tak silną, by zacząć sobie przypominać własną przeszłość z czasów dorastania i dojrzewania. Doszukiwać się wspólnych lub podobnych doświadczeń, i najciekawsze, spojrzeć za siebie oczami głównego bohatera. Ale zanim ten woal nostalgii otulił moje serce, zanim pożegnałam się ze światem minionym i z jego bohaterami, musiałam przeżyć historię mieszkańców wrocławskiej kamienicy opowiedziany przez kilkuletniego chłopca, potem nastolatka, następnie studenta i w końcu dojrzałego mężczyzny. Na każdym etapie opowieść niby była ta sama, bo miejsce akcji i jej bohaterowie byli niezmienni, a jednak inna. Wynikała ona ze zmienności Piotra – dorastającego i dojrzewającego. A tym samym ze stopnia rozumienia przez niego trudnych, niebezpiecznych i bolesnych problemów świata dorosłych.
Najpierw przez chłopca w wieku szkolnym, który, opisując codzienne życie mieszkańców kamienicy, do której wprowadzili się tuż po wojnie, ich wzajemne, formalne i nieformalne stosunki i układy, sposób życia i przeszłość determinującą ich zachowania, postawy i reakcje, widzi to wszystko poprzez pryzmat przygody i wielkiej tajemnicy do wytropienia. Każdy coś ukrywa, knuje, kolaboruje, kręci, a sam dom jest pełen skarbów do odkrycia w ścianach, oknach, a nawet w przedmiotach pozostawionych przez poprzednich lokatorów i właścicieli – niemiecką rodzinę Freytagów. Tłumaczenie świata dorosłych i jego trudnych spraw z polityką w tle, w których potrzeba denazyfikacji ze strony ojca Polaka mocno ścierała się z jej brakiem ze strony matki Niemki, swoim dziecięcym rozumem, budowało obraz uproszczony lub nadinterpretowany, a przez to pełen humoru, komicznych sytuacji i genialnych dialogów, które kończyłam czytać z głośnym śmiechem. To najpogodniejsza, najbardziej humorystyczna część opowieści, przy której po prostu dobrze się bawiłam razem z Piotrusiem. Chłopcem, który jednak dorastał i zaczynał powoli rozumieć więcej, niż dorosłym wydawałoby się, a przez to dostrzegać sytuacje i wydarzenia bardziej krytycznie. Świat polityki, który do tej pory istniał w tle, i o którym główny bohater myślał, że to bardzo szkodliwa rzecz godna zakazania, zaczął wysuwać się na plan pierwszy.
Bo tak naprawdę to opowieść o nas.
O Polakach zaplątanych w wir wojny i wyrzuconych przed bramę jednej kamienicy, zmuszonych do egzystencji pod wspólnym dachem, utrudnionej dziedzictwem przeszłości materialnej i niematerialnej swoich poprzedników. Tych ze wschodu, tych z zachodu, autochtonów, Żydów, Polaków, Niemców, komunistów, żołnierzy AK, inteligencji i chłopów. To również próba innego spojrzenia na tych, którzy nie wyjechali do Niemiec. Autochtonów zostających w miejscu ich urodzenia. Walczących z piętnem Niemca-nazisty i z uporem powtarzających, że są stąd, z Wrocławia. To również próba opowiedzenia fenomenu bezkrytycznej wiary i jej bolesnej utraty w Hitlera od strony jednostki, konkretnego człowieka. To tutaj mogłam zrozumieć, dlaczego Holocaust był możliwy.
Ale to także opowieść o miłości.
Takiej na całe życie. Tej jedynej, która podobno zdarza się raz w życiu, bo reszta to zauroczenia. Takiej trwającej od dzieciństwa do śmierci, bez względu na stopień jej skomplikowania. Pięknej nie tylko dlatego, że byłam świadkiem jej narodzin, delikatnego rozwoju, pierwszych doświadczeń erotycznych, porażek i zawodu, ale i powolnego zakorzeniania się w sferze psychicznej. Takiej przebaczającej wszystko. Wyznaczającej miejsce na Ziemi, której istotę tak pięknie ujął Piotr – Moje miejsce na ziemi nie ma stałych współrzędnych geograficznych, przesuwa się wraz z tobą i leży dokładnie między twoim lewym ramieniem i uchem. O miłości, która jako jedyna posiada cudowną moc burzenia murów między ludźmi. Tych rzeczywistych, dosłownych, budowanych z cegły i tych abstrakcyjnych, na fundamencie uprzedzeń i podziałów światopoglądowych czy narodowościowych.
Bo ostatecznie to powieść o budowaniu nowej kultury współistnienia na tak zwanych Ziemiach Odzyskanych na bazie tych wyniesionych z domu rodzinnego. Sukces zależy od tego, czego użyjemy do budowy. Tego, co w nas najlepsze, czy tego, co w nas najgorsze.

Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2014 roku.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

A tak rekomenduje swoją książkę autor. Nie dajcie się zwieść tej miłości. Tak naprawdę to wielowątkowa i wielopłaszczyznowa powieść, w której miłość, choć ważna, jest jedną z wielu historii. Do 14 listopada można jej posłuchać na antenie Polskiego Radia Jedynka

środa, 05 listopada 2014, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Telimena, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/11/13 13:10:02
Hejka, fajnego bloga prowadzisz. Dużo masz w nich ciekawych pozycji do przeczytania. Chyba zabiorę się za Dom tęsknot, ale to jak już dokończę sprzedaż spółki, bo teraz to nie bardzo po proacy mam siły na cokolwiek. Ogólnie chyba sobie wezmę listę zrobię ksiażek, które polecałaś bo chyba mamy podobny gust literacki.
Blogi