Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Ślepe posłuszeństwo – Debra Ginsberg

Ślepe posłuszeństwo – Debra Ginsberg
Przełożyła Katarzyna Waller-Pach
Dom Wydawniczy Rebis , 2010 , 470 stron
Literatura amerykańska

Ciężar nowego tomu w ręce wywoływał we mnie oszałamiającą przyjemność, a zapach i kruchość kartek przynosiły mi zmysłową radość. Uwielbiałam ich gładkie i barwne obwoluty. Dla mnie spiętrzona piramida nieprzeczytanych książek była jednym z najseksowniejszych kształtów architektonicznych.
Taki i jemu podobne fragmenty, wypowiadane przez główną bohaterkę Angel, skojarzyły się mojej koleżance ze mną. Zna mnie bardzo dobrze i wie, co lubię najbardziej na świecie. Uznała więc, że koniecznie muszę tę powieść przeczytać przede wszystkim ku przyjemności rozkoszowania się chociażby takimi cytatami. Zwłaszcza że to książka o książce.
A właściwie o wielu książkach i agencji literackiej.
Do niej to właśnie trafiła dziewczyna o anielskim imieniu. Ze spokojnej księgarni wkroczyła w środek absorbującej czasowo i dynamicznie funkcjonującej agencji, której tempo intensywnej pracy narzucała ekscentryczna szefowa Lucy Fiamma. Wymagająca, nieznosząca sprzeciwu, dyktująca bezkompromisowe warunki, znacząca i szanowana w świecie wydawniczym, co nie było równoznaczne z sympatią wobec niej. Uosobienie mocy z zaletami (w zdecydowanej mniejszości) i mnóstwem wad, z których największą była sadystyczna szczerość do bólu, a jednym z jej wyjątkowych talentów było podawanie lodowatych uwag w otoczce ciepłej prawdy. Jeśli ktoś był ukrytym anorektykiem, to prędzej czy później, wszyscy dowiadywali się o tym od niej na forum publicznym tak, jak Nora. Jedna z pracownic. A mimo to, uwielbiałam ją właśnie taką, bo jej wyrazista osobowość bardzo ożywiała historię. Ale nie Angel, która musiała dokonywać ekwilibrystycznych sztuczek, by spełniać życzenia Lucy. Nawet niewypowiedziane, a tylko pomyślane! Świat agencji literackiej z surową i nieprzewidywalną szefową, nową pracownicą, nieformalnymi układami personalnymi, pracą nastawioną na wypromowanie hitu przynoszącego maksymalny zysk, presja wymagań i stałej dyspozycyjności niszczącej prywatne życie i ambicje pracowników wykluczające przyjaźń do złudzenia przypominały fabułę powieści Diabeł ubiera się u Prady.
Ale to jedyne podobieństwo.
Oprócz biurowego survivalu w świecie książek ze ścierającymi się osobowościami szefowej z obiecującą pracownicą, w której ta pierwsza widziała w tej drugiej siebie sprzed lat, pojawił się wątek detektywistyczny.
A nawet kryminalny!
Angel wśród wielu propozycji utworów do recenzji, jakimi zasypywali ją pisarze, otrzymała intrygujący tekst od anonimowego nadawcy. Już sam fakt, że autor nie chciał się ujawnić, wzbudzało zaciekawienie, które rosło w miarę otrzymywania kolejnych rozdziałów nomen omen Ślepego posłuszeństwa. Ta identyczność tytułów z książką czytaną przeze mnie nie była przypadkowa, bo w kolejnych przysyłanych częściach, fabuła zaczynała bardzo przypominać życie prywatne i pracę Angel w agencji, które wiodła ona, a o którym czytałam ja. Zmienione były tylko imiona bohaterów. Nieformalne, potajemne śledztwo, próbujące odpowiedzieć na nurtujące pytanie - kto kryje się za tą powieścią, zaczynało absorbować zarówno Angel, jak i mnie. Nasze podejrzenia wobec po kolei analizowanych postaci, okazywały się jednak nietrafione, a zdemaskowanie anonima coraz bardziej palące, bo powieść tajemniczego autora kończyła się morderstwem bliskiej osoby dziewczyny!
Czy początek zabawnej powieści obyczajowej miał się zakończyć kryminałem?
Nie odpowiem na to pytanie. Zdradzę tylko, że rozwiązanie zagadki zaskoczyło wszystkich. Także i mnie, co spodobało mi się najbardziej!
To bardzo udany debiut autorki, który w Polsce, tak podejrzewam, znalazł się na fali poczytności wspomnianej wcześniej powieści Diabeł ubiera się u Prady. I na tym, stwierdzając po moich poszukiwaniach innych tytułów, zakończyło się wydawanie jej innych powieści. A szkoda, bo autorka rozwinęła swoją skłonność do inteligentnych intryg, pisząc thrillery.
Jeden z nich chętnie przeczytałabym – Sąsiedzi patrzą.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

 Po takim zwiastunie, aż chce się sięgnąć po kolejną powieść tej autorki.

piątek, 24 lipca 2015, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi