Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Łzy księżniczki – Jean Sasson

Łzy księżniczki: moje życie w najbogatszym i najbardziej opresyjnym królestwie świata – Jean Sasson
Przełożył Mateusz Borowski
Wydawnictwo Znak Literanova , 2015 , 428 stron
Literatura amerykańska

We Francji trwa oburzenie i wściekłość na króla Arabii Saudyjskiej, dla którego zamknięto ogólnodostępną plażę i na rząd, który na to pozwolił pomimo zdecydowanych protestów obywateli, a w Polsce właśnie ukazała się na rynku wydawniczym kolejna książka jego krewniaczki, saudyjskiej księżniczki Sułtany, która ten fenomen pośrednio tłumaczy.
Jej pierwszą opowieść o rodzinie królewskiej, do której należy, spisaną w Księżniczce,

 

czytałam dawno temu (w Polsce jej pierwsze wydanie ukazało się w 1994 roku) kierowana ciekawością egzotyki, odmiennych obyczajów i atmosfery dworu królewskiego. Chciałam ujrzeć „od kuchni” niedostępne dla mnie, codzienne życie współczesnych książąt i księżniczek. Poznałam bardzo osobisty świat małej dziewczynki, nastolatki, a potem mężatki i młodej matki, który nie był tak szczęśliwy, jak mogłoby mi się wydawać. Skrajny system patriarchalny wyraźnie piętnował rolę kobiety i ściśle naznaczał oraz precyzyjnie wyznaczał jej niskie miejsce w rodzinie i społeczeństwie. Potem ukazały się jeszcze dwie książki – Córki księżniczki Sułtany i W kręgu księżniczki Sułtany, których już nie czytałam. Sięgnęłam za to po najnowszą, czwartą pozycję, będąc ciekawą, co zmieniło się w Arabii Saudyjskiej i w życiu księżniczki przez te dwadzieścia minionych lat.
I tu byłam bardzo zaskoczona!
Księżniczka Sułtana okazała się zupełnie inną osobą, która przestała skupiać się tylko na sobie i swoim nieszczęśliwym położeniu. To nie tylko kochająca i kochana żona, spełniona matka trójki dzieci, szczęśliwa babcia kilkorga wnucząt, ale również społecznica i altruistka. Kobieta świadoma problemów społecznych swojego kraju i walcząca o prawa kobiet w nim.
Miałam przed sobą jedno z narzędzi służące jej do walki z rodzimym patriarchatem – siłę międzynarodowego rozgłosu.
Co nie oznaczało, że nie było w tej książce opowieści o rodzinie królewskiej. Były i to w wielu różnych odsłonach – tych radosnych i tych smutnych. Opowiadanych przez narratorkę osobiście, chociaż piórem jej amerykańskiej przyjaciółki i pisarki. Ten pomysłowy zabieg sprawił, że mogłam poznać styl wypowiedzi bohaterki, jej egzaltowany sposób wysławiania się, charakterystyczne zwroty grzecznościowe i sposób rozmowy z innymi ludźmi, w której dominował szacunek wobec rozmówcy. To była dojrzała, świadoma i odważna kobieta, która swój bunt wobec ojca i egoistycznego brata skierowała przeciw opresyjnemu systemowi wobec kobiet. Mogła wybrać inną drogę, skupiając się wyłącznie na celebrowaniu szczęścia rodzinnego, na gromadzeniu pieniędzy, kupowaniu ubrań i biżuterii oraz pielęgnacji urody tak, jak inne księżniczki z jej rodziny. Jednak zdecydowanie odrzuciła ten styl życia, angażując się w działalność charytatywną na rzecz Saudyjek oraz cudzoziemek i wykorzystując do tego swoje ogromne możliwości finansowe oraz przychylność męża. Nie potrafiła pogodzić się z tym, że jedno z najbogatszych państw świata jest w pierwszej dziesiątce najostrzejszej nierówności płci połączonej z przemocą, sporządzoną przez ONZ, gdzie kobiety traktowane są przez całe życie jak dzieci, gdyż nad każdą z nich czuwa opiekun. Księżniczka znała to z doświadczenia. Żyła w złotej klatce. Miała wszystko oprócz wolności osobistej i społecznej.
By pokazać, jak ważny to problem, przytoczyła dziesięć, tragicznych w swojej wymowie, historii zniewolonych kobiet.
Przypadków drastycznych, sztandarowych i wcale nie tak rzadkich, ukazujących najważniejsze problemy kobiet – utrudniony dostęp do edukacji, obrzezanie, przemoc oraz gwałty w małżeństwie i rodzinie, kara śmierci za „magię” i sadystyczne traktowanie dzieci również na tle seksualnym, także przez własnych ojców, bezkarność mężczyzn-morderców żon i córek. Stąd przejmujące dedykacja w książce:

 

I stąd też rozpaczliwy tytuł, którego sens wyjaśnia jedno z ostatnich zdań narratorki – Pozostaje jeszcze mnóstwo do zrobienia, a ja, księżniczka, wyleję jeszcze wiele łez. To dlatego krótka i przyśpieszona historia Arabii Saudyjskiej umieszczona na końcu książki, brzmiała, jak kronika kryminalna. Bo właśnie od tych końcowych rozdziałów zaczęłam czytać tę swoistą formę walki księżniczki. Uważałam, że, aby dobrze zrozumieć opisywany kraj, trzeba posiadać podstawowe informacje o nim, by trafnie zrozumieć kontekst przekazu i ułatwić sobie kojarzenie koligacji rodzinnych.
Dzięki księżniczce Sułtanie, ujrzałam współczesną Arabię Saudyjską ukrytą pod kobiecym welonem (zakrywanie twarzy to wymysł mężczyzn, bo Koran mówi tylko o zakrywaniu włosów) i widzianą oczami kobiety. Przez ostatnie dwadzieścia lat wiele się zmieniło, chociaż zmiany zachodzą bardzo powoli i z silnym oporem mężczyzn. Po pierwsze dlatego, że ich inicjatorkami są kobiety (na szczęście silne, mądre i odważne ze wszystkich warstw społecznych), a po drugie dlatego, że porywają się na tysiącletnie zasady ustanowione przez ich ojców i dziadków, próbując, zakwestionować tradycję, która liczy sobie dwa tysiące lat opartą na silnym patriarchacie, w którym nie istnieją żadne ustalone reguły obowiązujące kobiety. Wszystkie decyzje dotyczące ich zachowania wciąż pozostają w gestii mężczyzn stojących na czele rodziny. Jeśli są oni wykształceni i przychylnie nastawieni, kobiety mają okazję, by żyć szczęśliwie. Jeśli zaś są niewykształceni i okrutni , kobiety cierpią z powodu ich ignorancji. Ci ostatni dodatkowo wykorzystują do tego celu religię, wypaczając jej przesłanie, a duchowni pomagają im w tym opacznie interpretując słowa naszej najświętszej księgi, żeby zmusić kobiety do uległości – z goryczą zauważa księżniczka Sułtana. Tę przejściowość zmian najlepiej tłumaczy absurdalny kontrast zdań, jakimi opisuje swój kraj – Mieszkam w kraju, w którym kobiety mogą wspiąć się na szczyty kariery zawodowej i żyć w szczęśliwym związku małżeńskim. i Mieszkam w kraju, w którym wiele kobiet spędza całe życie za murami domu i nie może podjąć najprostszej osobistej decyzji. Mieszka w w kraju, którego król przyjeżdża na Riwierę Francuską, odgradzając się betonem od protestujących Francuzów, a ich rząd odkłada na bok zasady demokracji i jednocześnie krewny króla rozdaje 32 mld dolarów na cele dobroczynne, w tym na Francuzów. Dzięki tej opowieści wiem, że takie absurdy są możliwe.
Podejrzewam, że księżniczka Sułtana za następne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, u schyłku swojego życia, zda kolejną relację ze swoich poczynań i ich skutków.
Życzę jej siły, wytrwałości i determinacji!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Łzy księżniczki. Opowieść o życiu w najbogatszym i najbardziej opresyjnym królestwie świata [Jean Sasson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

 A tutaj obejrzałam film dokumentalny o Arabii Saudyjskiej i rodzinie królewskiej, który, w porównaniu do książki, jest bardzo "poprawny".

wtorek, 18 sierpnia 2015, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/08/19 09:24:24
Mieszkałam dość przez pewien czas w Arabii Saudyjskiej i mimo, iż książka istotnie pozwala lepiej zrozumieć ten kraj, to należy pamiętać, że Arabia bardzo szybko się zmienia i wiele zawartych w książce informacji szybko się dezaktualizuje.
-
2015/08/19 14:53:17
Saudyjski Wielbłąd - Myślę, że to zależy, w jakich dziedzinach, bo w tych, o których pisała bohaterka wspomnień, wyraźnie podkreślała ich powolność. Technika zmienia się najszybciej, najwolniej świadomość, a tym samym poglądy i postawy. Bardzo bym chciała, żeby informacje w książce zdezaktualizowały się jak najszybciej. :)
-
2015/08/21 21:10:56
clevera - pisząc o zmianach, miałam na myśli przede wszystkim te, które zachodzą społeczeństwie i przepisach prawnych. Na przykład trzy lata temu Saudyjki nie pracowały w sklepach, w chwili obecnej praktycznie w każdym markecie przy kasie pracują Saudyjki.
Weź też pod uwagę, że wiele Saudyjek wcale zmian nie chce
-
2015/08/21 23:45:24
Saudyjski Wielbłąd - To prawda, że wiele Saudyjek nie chce zmian i o tym też autorka wspomina, podkreślając, że same kobiety hamują postęp. :)
-
2015/08/23 07:24:12
Słowo "wiele" w tym przypadku oznacza około 70% kobiet
-
2015/08/23 09:11:28
Saudyjski Wielbłąd - Aż! To zbyt dużo, a to oznacza, że Saudyjki tak szybko nie będą mogły same prowadzić samochodów. Napisz proszę, jak tobie żyło się w Arabii i czy jako cudzoziemka miałaś "łatwiej"?
-
2015/08/23 11:02:51
clevera - większość informacji znajdziesz na naszym blogu <a href="arabiasaudyjska-ksa.blogspot.com/><B>W pustyni bez puszczy czyli Arabia Saudyjska oczami Polaka</B></a> :)
Tylko po co mają prowadzić samochód, skoro..... mają swoich kierowców z Indii lub Pakistanu. Takie życie jest dla kobiet bardzo wygodne. Ponadto obowiązek zapewnienia "bytu" rodzinie spoczywa na mężczyźnie, więc i ten problem kobiet nie dotyczy.
Jako ekspatka nosiłam abayę (to ten długi czarny płaszcz), ale nie nosiłam niqabu, nigdy też nie paliłam papierosów na ulicy i nie prowadziłam samochodu. Abaya tylko z pozoru jest niewygodna, przy temperaturze sięgającej 50 stopni w cieniu lepiej mieć zakryte wszystkie części ciała :D Coraz częściej widzi się kolorowe abaye o dość zróżnicowanych fasonach. Tam też moda jest ważna dla kobiet :)
-
2015/08/23 20:04:30
Saudyjski Wielbłąd - Dokładnie tych argumentów używał jeden z mężczyzn w filmie o Arabii Saudyjskiej. Dziękuję za link, będzie cennym uzupełnieniem. :)
-
2015/08/24 07:26:13
I takie też jest podejście wielu kobiet.
Jeśli uda Ci się znaleźć to obejrzyj film "Czarne złoto" - o tym jak powstała Arabia. Film ma całkiem niezłą obsadę m.in. Antonio Banderas
-
2015/08/24 09:20:34
Saudyjski Wielbłąd - Uwielbiam takie filmowe podpowiedzi! Film już znalazłam, jest w całości dostępny na YouTube i rezerwuję sobie dzisiaj wieczór dla niego. Dziękuję!
Blogi