Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Waffen-SS – Christopher Ailsby

Waffen-SS: piekło na froncie wschodnim – Christopher Ailsby
Przełożył Maciej Antosiewicz
Wydawnictwo Bellona , 2015 , 240 strony
Seria Zbrodnicze Formacje
Literatura angielska

To byli Polacy w Waffen-SS, czy nie?
Powyższe pytanie niedawno ożyło ponownie, a reaktywuje się co jakiś czas, po głośnej burzy w mediach donoszących o skandalu wydawniczym w Kanadzie. Jedno z jej wydawnictw w swojej publikacji użyło zwrotu „polskie SS”. Trochę mnie to zastanowiło, bo czytałam o Polakach w Wermachcie w Wasserpolacken Joachima Cerafickiego i w służbie pomocniczej armii niemieckiej w Uciekinierze Józefa Makowskiego, ale w SS? Jednak takich informacji nie neguję z góry, wiedząc, że historia lubi się zmieniać, a absurdy czasami stają się faktami niepodważalnymi.
Nie mnie jedną to zaintrygowało.
Na forach internetowych rozgorzały dyskusje. Często bardzo emocjonalne i nieprzynoszące jednoznacznej odpowiedzi. Sięgnęłam więc po tę pozycję, która jest opracowaniem historycznym poświęconym temu tematowi. W tak ważnych kwestiach raczej omijam wydawnictwa niespecjalizujące się w historii. Nieraz natknęłam się na brak opieki nad merytoryczną zawartością treści publikacji, w której spotykałam nieścisłości i błędy. Wspomnę tylko o Skrzypcach z Auschwitz Marii Ángeles Anglady, w których zirytował mnie brak rozróżnienia między łagrem a lagrem czy o Dziewczynie komendanta Pam Jenoff, po której o mało nie dostałam apopleksji. Takie pozycje wprowadzają w błąd czytelników i niepotrzebny szum, którego skutkiem są właśnie takie doniesienia o zamachach na prawdę historyczną. Dlatego w takich niejasnych przypadkach sięgam po pozycje wydawnictw specjalizujących się w tematyce (nie bez powodu Bellona otrzymała tytuł Wydawcy Roku 2015 przyznany przez Magazyn Literacki Książki) i stąd wybór przeze mnie właśnie tego tytułu.
W mojej ocenie podstawowe kompendium wiedzy o Waffen-SS.
Autor drobiazgowo i rzeczowo omówił początki powstania tej zbrodniczej formacji, która za taką została uznana przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze. Opisał dokładnie podłoże ideologiczne jej powstania, pobudki osobiste Adolfa Hitlera do jej utworzenia, rolę i zadania, sylwetki najważniejszych dowódców i przełożonych, normy selekcji rasowej, indoktrynację szkolenia politycznego, zasady rekrutacji i ostatecznie przeznaczenie. Przy okazji uporządkował nomenklaturę z nią związaną. W kolejnych rozdziałach relacjonował przebieg II wojny światowej od jej wypowiedzenia przez Adolfa Hitlera poprzez sojusz z ZSRR po klęskę w Berlinie, ukazując często niezastąpioną rolę Waffen-SS w poszczególnych starciach na froncie i w bitwach. Tym ostatnim poświęca całe rozdziały (wojna pod Kurskiem, powstanie warszawskie i wiele innych), drobiazgowo podając militarne dane statystyczne, położenie i pozycjonowanie, uzbrojenie, warunki socjalne i kierunki przemieszczania się. Podkreślał przy tym dynamiczny rozwój jednostek Waffen-SS, ich przenoszenie, przemianowywanie, łagodzenie zasad rekrutacji, z czasem odejście od surowych zasad rasowych i w efekcie powstanie formacji cudzoziemskich. Wszystkie omówił w osobnym, obszernym rozdziale, a ich pełną listę dołączył na końcu książki:

Przez cały czas tego wykładu uważnie śledziłam wątek polski i nie doszukałam się w nim jakiejkolwiek wzmianki o jakimkolwiek istniejącym „polskim SS”. Tym samym autor zdecydowanie odpowiedział mi na postawione na początku pytanie kategorycznym – nie. Ale to nie znaczy, że nie istniały takie plany (Góralski Legion Waffen-SS) i że nie było w tych formacjach jednostkowych przypadków Polaków. Pisze o nich autor blogu W znienawidzonym mundurze, powołując się na wspomnienia przymusem wcielonych właśnie do SS. Najczęściej Ślązaków. Chętnie poczytałabym wspomnienia takiego żołnierza. Tylko, który z nich się na to odważy? Może w dalekiej przyszłości. Pośmiertnie.
Ale wracając do książki!
Autor nie skupia się w niej tylko na militarnej działalności Waffen-SS. Opisuje również jej drugą rolę - eksterminację ludności żydowskiej, polskiej i innych narodowości na okupowanych terenach. Ale nie tylko. Einsatzgruppen, w skład których wchodziło również Waffen-SS, w zorganizowany i metodyczny sposób zabijały wszystkich, którzy wpadli im w ręce: komisarzy i działaczy politycznych, członków partii, szabrowników, sabotażystów, agentów NKWD, nieprzychylnie nastawionych etnicznych Niemców, elementy „niepożądane”, roznosicieli epidemii, członków rosyjskich oddziałów partyzanckich i osoby udzielające im pomocy, agitatorów, włóczęgów i oczywiście Żydów. Uprawnienia przyznane Einsatzgruppen w dziedzinie ludobójstwa zdawały się nie podlegać żadnym ograniczeniom.
Było jeszcze coś.
Pomimo wiedzy o zbrodniczym charakterze formacji niemieckiej, uważnie śledząc jej działania na froncie, nie mogłam oprzeć się rosnącemu podziwowi dla jej karności i bitności. Jeśli odsunie się na bok emocje i spojrzy na nią obiektywnym okiem historyka, to z opracowania wyłania się silna, zorganizowana, zdyscyplinowana, wierna, posłuszna, wręcz fanatycznie oddana armia od spraw beznadziejnych na poszczególnych frontach, ratująca niejedną bitwę, a nawet kampanię. Nic więc dziwnego, że była faworyzowana przez Adolfa Hitlera. Tajemnica jej niezłomności, fanatyzmu oddania zasadom SS, leżała w ideologicznym szkoleniu, elitarności i osobistemu patronatowi wodza III Rzeszy. W mniejszym już stopniu dotyczyło to cudzoziemskich oddziałów. Zwłaszcza w końcowej fazie wojny.
Całość jest ilustrowana licznymi fotografiami.

Jest ich tutaj mnóstwo, nadając jej, wraz z twardą oprawą, charakter książki albumowej. Niektóre ze zdjęć mają status unikatu, jak choćby to z 1925 roku ukazujące pierwszych ochotników SS.

To drugie wydanie tej pozycji. Wcześniej ukazała się w 2001 roku pod tytułem, które w najnowszym wydaniu stało się podtytułem.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
sobota, 20 lutego 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi