Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Stojąc pod tęczą – Dorota Schrammek

Stojąc pod tęczą – Dorota Schrammek
Wydawnictwo Świat Książki , 2015 , 200 stron
Seria Leniwa Niedziela
Literatura polska

Otrzymałam zaproszenie!

Tym razem na spotkanie z autorką książek dla kobiet czyli literatury kobiecej.

Tak myślałam przed spotkaniem. W jego trakcie zapytałam autorkę o trafność tego określenia – czy jest adekwatne do jej opowieści? Nie zgodziła się z nim. Woli używać określenia - literatura obyczajowa. Dla mnie to zbyt obszerne pojęcie, ale przynajmniej rozwiązała mój odwieczny problem segregacji literatury na męską i kobiecą. Broniłam się przed tym seksizmem i starałam się nie używać tego podziału. I chociażby dla takich drobiazgów, ale istotnych, warto chodzić na spotkania autorskie. Nawet jeśli nie jest się sympatykiem tego rodzaju literatury.
Bo ja nią nie jestem.
Po literaturę, w której współczesne kobiety i ich światy przeniesione są na karty książek, sięgam rzadko. Ostatnio dwa lata temu, kiedy przeżyłam przygodę z powieściami Katarzyny Michalak – Bezdomna , Ogród Kamili, Zacisze Gosi i Przystań Julii. Może dlatego, że takich kobiet mam mnóstwo wokół siebie i czytam je jak książki. Dlatego znana pisarka trzech powieści i czwartej w drodze, uznane za najlepsze w rankingach portali Granice i Książka zamiast kwiatka, była mi zupełnie nieznana. Mimo że mieszka w Pobierowie, niedaleko mojego miasta. Wypożyczyłam więc w mojej bibliotece jej debiut, bo lubię być przygotowana na autorskie spotkania i rozmowy.
Chcąc nie chcąc poznałam losy czterech kobiet pracujących w szczecińskiej agencji nieruchomości. Przyjaciółek tworzących czworokąt wzajemnego wsparcia w życiu, które je nie rozpieszczało.
Magdę, długowłosą blondynkę o urodzie modelki. Księżniczkę czekającą na swojego księcia. Patrycję, rudowłosą singielkę surowo wychowywaną przez ojca, który powtarzał jej, że księżniczką nigdy nie będzie i za mąż za prawdziwego mężczyznę nie wyjdzie. Miała za to psa. Jagodę, która od zawsze żyła w świecie fantazji. Mężatkę romansującą z Francuzem, niespełnioną w żadnym związku. I Anetę, matkę trójki dzieci i żonę niedocenianą przez egoistycznego męża.
Każda na swój sposób wartościowa, interesująca i osiągająca w życiu to, o czym inne kobiety mogą pomarzyć, a mimo to samotne wśród bliskich, z poczuciem niespełnienia i braku najważniejszego – miłości. To jej szukały albo w dzieciństwie, albo w życiu dorosłym. Z różnym skutkiem. Najczęściej rozczarowującym. Nie wiedziały, a może nie miały świadomości, że trzeba sobie na nią ciężko zapracować albo po prostu ją zauważyć, albo stracić, by docenić. Były w tych poszukiwaniach i chwile radosne, ale i smutne. A nawet tragiczne.
Samo życie!
I to dosłownie, ponieważ pierwowzory bohaterek istnieją naprawdę. Autorka podpatrywała swoje przyszłe bohaterki w firmie swojego męża. Cała opowieść to efekt uważnej, empatycznej obserwacji z odrobiną fantazji. To, co mnie wydawało się nierealnością, było jak najbardziej rzeczywiste. Chociażby tak rzadko spotykane imiona jak Jeremi i Dorian. A autorka pożyczyła je od osób, które poznała w swoim otoczeniu. To czerpanie opisów z realiów wymagało od autorki odwagi, ponieważ mieszkańcy Pobierowa również czytają jej książki i pilnie porównują, odnajdując siebie lub znajomych na kartach książek. Nie zawsze zadowoleni z efektu. I to jest ten minus pisania realistycznego. Ale i czytelnicy spoza miejsca zamieszkania potrafią wprawić autorkę w stan konsternacji. Dokładnie to ją spotkało po telefonie, w którym rozmówca, nawiązując do tytułowej tęczy, sprawdzał orientację seksualną autorki. Z takimi to ciekawymi anegdotami, historiami okołoksiążkowymi i zaskakującymi inspiracjami, autorka dzieliła się z nami, czytelnikami. Posiada dar pięknego wypowiadania się, dlatego z przyjemnością słuchałam o początkach przygody ze słowem, o odwadze zaistnienia, o drogach do spełniania marzeń, zamierzeń i planów, o dawaniu sobie szansy, by zacząć się spełniać i realizować cele. By ostatecznie móc spotkać się z innymi ludźmi, podpisywać im swoje książki, które są tylko pretekstem do rozmów o wszystkim.

Bo i nasze rozmowy zeszły na tak dalekie tory, jak lokalny patriotyzm i duma z pochodzenia z tak maleńkiej miejscowości, jak Pobierowo.
Zarówno powieść, jak i spotkanie, mogę podsumować bardzo pozytywną myślą, którą słusznie umieszczono na tylnej okładce książki.

Może dlatego, tak wiele kobiet sięga po tego typu gorzko-słodkie, ale optymistyczne opowieści, by uwierzyć w siebie i w dobry los.
Czasami książka okazuje się do tego celu najlepszym przyjacielem.

Stojąc pod tęczą [Dorota Schrammek]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 08 maja 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi