Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Hirameki – Peng , Hu

Hirameki: olśnienie – Peng , Hu
Przełożyła Małgorzata Mirońska
Wydawnictwo Naukowe PWN , 2016 , 188 stron
Literatura niemiecka

Znasz hirameki!
Spójrz na ten widok,

i przypomnij sobie chwile, kiedy, leżąc na wznak, wpatrywałeś się w sufit albo w niebo, doznając olśnienia, gdy dostrzegałeś wśród przepływających obłoków wolno wyłaniający się statek pod pełnymi żaglami, który powooooli zamieniał się w pełznącego węża z rozwartą paszczą. To olśnienie, to właśnie hirameki. Ja takie hirameki przeżywam codziennie, kiedy otwieram rano oczy i widzę przez okno tę ścianę zieleni.

Moje hirameki wprawdzie nie zmienia się płynnie jak chmury, ale za to jest dynamiczne. Postacie i stwory ruszają się pod wpływem wiatru. Najfajniejsze jest to, że hirameki można tworzyć w każdej chwili, w każdym miejscu i ze wszystkiego – światłocienia, górskich pejzaży, plam i nierówności na suficie czy falujących łanów zbóż i traw.
Mają one jedną wadę – są nietrwałe, a tym samym odbierają szansę na stworzenie dzieła sztuki.

Dwaj artyści – Peng i Hu - doznali takiego olśnienia, patrząc na plamy na kartkach papieru do wycierania pędzli, na parkiecie swojego atelier, na ścianach i koszulach. Z tych olśnień i potrzeby szukania sensu w bezsensie, chaosie i nieładzie, powstała nowa forma sztuki – hirameki.
Jej zaletą jest trwałość.
Wystarczy wziąć pierwszy z brzegu kleks, długopis lub pisak w kolorze najlepiej czarnym lub niebieskim i utrwalać skojarzenia dowolnie lub według siedmiu kroków:

Każdy krok to mnóstwo kolorowych plamek do uzupełnienia, dorysowania, wyłonienia z niebytu z dyskretnymi podpowiedziami i komentarzami autorów:

Każdy, kolejny krok to również wyzwanie, bo w miarę przekładania kartek podnosi się poziom stopnia trudności od form prostych, wymagających kilku kresek do wolnego stylu budującego całe obrazy, w których kleksy wchodzą ze sobą w interakcje.

Jedynym ograniczeniem twórczego aktu jest wyobraźnia.
To książka, która może stać się intymną księgą olśnień, do której nikt nie będzie miał prawa wglądu. Posiada nie tylko właściwości terapeutyczne (wycisza, pomaga skupić uwagę, przekierowuje i uspokaja galop myśli, odpręża, angażuje umysł), ale i rozwojowe. To ostatnie ma ogromnie pożyteczne znaczenie szczególnie we wspieraniu psychofizycznego rozwoju dziecka, ponieważ inspiruje, uczy kreatywności i przełamywania schematów, precyzji manualnej, dostarczając mnóstwo radości, ale przede wszystkim uczy i pomaga:

Posiada też moc odkrywania siebie i swojej podświadomości, z której zasobów sami możemy sobie nie zdawać sprawy. Proces skojarzeń, wykorzystywany w psychologii w metodzie projekcji w teście plam atramentowych zwanej również testem Rorschacha od nazwiska jego twórcy (kontrowersyjną dla wielu psychologów), stosuje się w diagnozie klinicznej do określania cech osobowości i zaburzeń psychicznych badanego. Stąd moja sugestia o zastanowieniu się nad zakresem intymności tego zbiorku i dostępu do niego innych osób.
Tomik plam zaproponowany przez autorów można również wykorzystać do wspólnych zabaw rodzinnych. Jest w niej rozdział z identycznymi kleksami, które każdy z uczestników może zinterpretować niezależnie od innych, bo dwanaście takich samych widoków gór..., a ... w każdym mieszka inny stwór!

To propozycja wycieczki w świat wyobraźni dla osób unieruchomionych fizycznie. To także inspirująca pozycja na warsztaty z książką dla bibliotekarzy, wychowawców i opiekunów dzieci – w domu, w szkole, na koloniach i wycieczkach.
Ja już mam pomysł na wykorzystanie jej z moją zaprzyjaźnioną młodzieżą. Połączę go z konkursem na najbardziej odlotowe hirameki, w którym nagrodami będzie ta książka, torba z hirameki i naklejki.

Będzie szał!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

A tak o książce mówi, bardzo ciekawie uzupełniając plamki, prof. Jerzy Vetulani.

niedziela, 05 czerwca 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi