Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Okrutny maszynista – Pavel Vilikovský

Okrutny maszynista: zbiór opowiadań – Pavel Vilikovský
Przełożyli Justyna Wodzisławska , Tomasz Grabiński
Wydawnictwo Słowackie Klimaty , 2013 , 158 stron
Literatura słowacka

Siła w różnorodności!
Siedem różnych opowiadań. Każde z innymi bohaterami. Każde dziejące się w odmiennym miejscu akcji i w różnym czasie. Wszystkie w formie opowiadań, ale inaczej podane – jako wspomnienie, jako relacja detektywa ze śledztwa, list czy audycja radiowa. Każde z niepowtarzalnym tytułem, z których żadne nie dostąpiło zaszczytu patronowania reszcie w roli zbiorczego tytułu tej antologii.
A mimo to tworzyły jedność.
Poczułam ją dopiero po przeczytaniu całości, kiedy położyła mi się marazmem niczym kamieniem na duszy. Kiedy przelała się na mnie ołowianą niemocą działania, uprzedzona niechęcią do zmian, mrocznym lękiem przed nowym i obezwładniającą bezsilnością wobec zmiennego, płynnego, tętniącego, pędzącego do przodu życia wokół. Wokół klatki, w której żyliśmy, my postkomunistyczne społeczeństwa, a w której nagle otworzyły się drzwi, której ściany zostały zburzone, a której granice nadal boimy się przekroczyć, prowadząc do absurdalnej sytuacji. Celnie ukazanego purnonsensu!
Czy na to zjawisko składało się wszystko to, co określamy pojęciem środkowoeuropejskości?
Te opowiadania są próbą odpowiedzi na to pytanie. Bo czym tak naprawdę jest ta środkowoeuropejskość? Czym się objawia? Jakie ma cechy? Czy to jest niechęć do omawiania i analizowania socjalistycznej przeszłości, która była jak długo padający deszcz, a naród pamięta, lecz nie czuje potrzeby, by o tym mówić? A może to jest skłonność do zaspakajania silnej potrzeby poczucia pewności, w której środkowoeuropejski Syzyf podczas drogi w dół niósłby głaz na ramieniu, żeby, nie daj Boże, gdzieś mu się nie zapodział; bo cóż bez głazu z rozpoczętym życiem? A może to lęk przed nowym, które siłą rzeczy przewartościowuje świat i światopogląd, zaburzając poczucie tożsamości? A może bezsilność wobec pędzącego, niczym pociąg, życia, w którym nie ma czasu na rozmowę od serca, bo okrutny maszynista nie czeka i Kasanovský, już go dobrze znamy, skacze ze schodków prosto w słup!
Autor na różne sposoby próbował podsunąć mi odpowiedzi, angażując do tej misji samego Alberta Camusa, który, w poszukiwaniu sensu, odwiedził incognito Brno. Oddał głos Sígmánowi Fríjádowi (nie trudno domyślić się, kogo kryje to nazwisko), poszukującego Boga (czytaj – okrutnego maszynisty) i jego roli w życiu człowieczym. A także zwykłemu mężczyźnie, który nie potrafił dopasować do nowej rzeczywistości nawet własnego imienia, bo w świecie, który widział mu się dzisiaj, nic mu nie odpowiadało.
I w tym momencie przypomniałam sobie motto poprzedzające pierwsze opowiadanie.

To w nim była zawarta główna odpowiedź na gęsto stawiane w tych opowiadaniach pytania. Bo to wszystko takie słowackie, czeskie, węgierskie, polskie i wreszcie środokowoeuropejskie jest? Na pewno?
Otóż, nie!
To ludzkie jest! Takie człowiecze jest! Człowiek może mieszkać w Europie Środkowej całe życie, a mimo to nie musi być Środkowoeuropejczykiem. Ale to rodzi kolejne pytanie.
Czy jesteśmy w stanie zachować własną tożsamość i nie rozbić się o słup, wyskakując z pociągu życia okrutnego maszynisty?
Opowieści-zagadki z całkiem prostym rozwiązaniem – gordyjskim!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
sobota, 04 czerwca 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi