Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Beduinki na Instagramie – Aleksandra Chrobak

Beduinki na Instagramie: moje życie w Emiratah – Aleksandra Chrobak
Wydawnictwo Znak Literanova , 2016 , 287 stron
Literatura polska

Tytuł niezbyt zachęcający!
Skojarzył mi się z portalem, na który nie zaglądam i nie bardzo byłam ciekawa, czym dzielą się w nim Beduinki. Skłonił mnie jednak do poszukania więcej informacji na temat książki i oto, co znalazłam pod jej opisem umieszczonym na stronie księgarni Wydawcy:

Byłam w stanie zrozumieć pierwszy komentarz, ponieważ sama sobie zadałam na początku to pytanie. Nie dlatego, że mam przesyt publikacji o tematyce arabskiej (tego raczej nie będę miała dość, jak i o każdym innym kraju naszego świata), ale dlatego, że tytuł sugerował zupełnie inną treść niż faktyczna zawartość książki. Beduinki na Instagramie to tylko jeden z rozdziałów, który posłużył za tytuł główny. Domyślam się, że miał oddać tradycję połączoną z nowoczesnością charakterystyczną dla opisywanego w niej kraju. Jak widać, z różnym skutkiem w wywoływaniu skojarzeń u potencjalnego czytelnika. Lepszym zabiegiem byłoby umieszczenie w tytule głównym, podtytułu – Moje życie w Emiratach, który w pełni oddaje tematykę i bogactwo treści o Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W skrócie, którym będę się posługiwała, ZEA.
Autorka przebywała w nich kilka lat.
Jako absolwentka religioznawstwa i polonistyki (co widać w płynnej, swobodnej narracji), studiująca przez jakiś czas również iranistykę, posiadała wiedzę, ale i ciekawość Krajów Bliskiego Wschodu. Los zadecydował, że trafiła do ZEA. Najpierw pracowała jako stewardesa, potem jako pracownik w sektorze bankowym, by ostatecznie trafić do emirackiego odpowiednika polskiego NFZ. Praca na własny rachunek i niezależność umożliwiły jej poznanie kraju, w którym przyszło jej żyć, dając okazję do autentycznego poznania emirackiego społeczeństwa od wewnątrz i niemal stania się jego częścią.
Swoimi wrażeniami, wiedzą i doświadczeniami podzieliła się w tej książce.
Zupełnie innymi od tych zalewających nas ostatnio przez mass media. Nietłumaczących zjawisk, ale straszących i podtrzymujących nasz lęk przed wszystkim, co arabskie. Boimy się, bo w powszechnej świadomości religia Proroka to dzisiaj ładunki wybuchowe pod czadorem, dekapitacje średniowiecznymi szablami i antycywilizacyjne sceny, którymi raczy nas Państwo Islamskie, cynicznie wykorzystując przy tym symbol nowoczesności, jakim są media społecznościowe, do promowania idei całkowicie z nią sprzecznych, cofających nas do średniowiecza z całym jego entourage’em – niewolnicami i kalifatem – zauważa autorka. Wyraz tego lęku, braku wiedzy i frustracji widać w komentarzach pod artykułem Polka w Emiratach, którego ta książka jest bohaterką. To też jest dobre, bo zmusza do polemiki, dyskusji, wymiany informacji, do analizowania problemów, które są dla nas dzisiaj bardzo ważne, wskazując przy tym, jak bardzo potrzebne nam są takie publikacje. Jak dodaje autorka – Nie tylko terroryzm, ale i kobieta – dwa naczelne tematy islamofobii, i to jeszcze zmiksowane. Kobieta, broń, zasłona – trudno o bardziej skrajny i naładowany negatywnymi emocjami obraz. To prawdziwy ikonograficzny koktajl Mołotowa. Nikab jest już nie tylko symbolem uciemiężenia i dyskryminacji, ale i fundamentalistycznej furii. Jak tu się nie bać?
No właśnie – jak się nie bać?
Wystarczy poszerzyć wiedzę. To najlepszy lek na lęk. I dokładnie taką dawkę informacji podaje autorka, pisząc – chcę jednak trochę odsłonić te kobiety, opowiedzieć o osobach kryjących się pod zasłoną, zdemaskować nikab. To w dosłownym znaczeniu, bo faktycznie zagląda pod niego, ale w znaczeniu metaforycznym unosi zasłonę, która zasłania to, co haram - zakazane. To za nią kryje się prawdziwa twarz ZEA, a raczej jego druga, nieskrępowana zakazami, nieoficjalna i mało znana światu wersja. W dużej mierze powstała na bazie boomu naftowego, którego historię przybliża. Podkreśla jednak, że odkrycie bogatych złóż ropy naftowej, byłoby niczym, gdyby nie odpowiednia osoba, która potrafiła to wykorzystać i obrócić z korzyścią dla całego kraju – szejka Zajeda. To dzięki tym dwóm czynnikom, a nie tylko ropie, Emiraty przeszły transformację na bezprecedensową skalę, o czym niewielu wie albo nie chce pamiętać. Emiraty stały się bogatym krajem, w którym swobodnie praktykowane ekstrawagancja, luksus i próżność urosły do rangi symbolu narodowego.
Ale uwaga!
Wśród warstwy ludzi bogatych. Wbrew pozorom to kraj dużych rozwarstwień ekonomicznych. Autorka pokazuje je wszystkie. Nie tylko „grzeszny” Dubaj, Abu-Zabi, ale i prowincjonalne Ar-Rahba. Bo ZEA to w rzeczywistości księstwa z nepotycznymi władcami, a ustrój państwa w praktyce można określić jako federalną monarchię absolutną. Kraj, w którym społeczeństwo ZEA jest niedemokratyczne i tradycyjnie zhierarchizowane. Światy bogatych i biednych praktycznie się nie przecinają. To państwo podwójnych standardów, które zaczynają się od moralności jednostki, a kończą na szczeblu państwowym. Według autorki, to coś więcej niż tylko hipokryzja – to także reakcja na politykę państwa, stojącą w rozkroku pomiędzy rzeczywistą kulturą większości mieszkańców ZEA a sprzecznym z nią muzułmańskim profilem kraju. Jeśli zrozumie się to skomplikowane zjawisko społeczno-kulturowe, a autorka to umożliwia, nie będą dziwić opisy sprzeczności, burzące wyobrażenia bilbordowe przeciętnego odbiorcy wyniesione z tendencyjnych publikacji czy krwawych wiadomości. I warto dać sobie je zburzyć, chociażby po to, by nie dziwić się polskiemu rządowi promującemu wieprzowinę w islamskim kraju. By zacząć myśleć ekonomicznie, a nie uprzedzeniami i generalizacjami spowitymi w lęk. By jadąc do tego kraju, uniknąć przykrych konsekwencji wynikających z braku wiedzy, a których świadkiem była autorka. By zrozumieć również postępowanie emigrantów przybywających do Europy.
Nie po to, by usprawiedliwiać!
Nie po to, by nawoływać do miłości, ale rzetelnie informować. Autorka nie jest apologetką ZEA, chociaż, jak przyznała, pokochała ten kraj. Podzieliła się swoimi obserwacjami na tyle szczerze, że uniemożliwiają jej powrót do ZEA. Jej emigracja, to cena ich publikacji. Jak napisała o swoich doświadczeniach – od każdego przyjezdnego zależy, ile wyniesie z tego spotkania, a ja dopiszę parafrazę – od każdego czytelnika zależy, ile wyniesie z jej książki.
Doceniam to.
Jeśli chodzi o drugi komentarz, pokazany na początku wpisu, załamałam nad nim ręce. To ten typ „czytelnika”, który nie przeczytał książki, ale wszystko o niej wie! Dlatego pozostawię go bez komentarza.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Beduinki na Instagramie [Aleksandra Chrobak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

 Jest i feminizm w ZEA. Ten film powstały na bazie legendy, który poleciła autorka, stworzyli studenci z Szardży, by dać wyraz frustracji Emiratek mających dość mężowskich zdrad.

niedziela, 07 sierpnia 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi