Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Pijana wojna – Kamil Janicki



Pijana wojna: alkohol podczas II wojny światowej – Kamil Janicki
Instytut Wydawniczy Erica , 2012 , 331 stron
Literatura polska


Wolałbym mieć trzeźwego syna w niemieckim obozie koncentracyjnym, niż w bazie wojskowej w Ameryce, jeśli miałby paść ofiarą nałogu alkoholowego.
To bardzo mocne słowa jednego z liderów ruchu abstynenckiego i bardzo wymowny kontekst, które jednak celnie oddają skalę problemu opisanego w tej publikacji, bo w końcu, jak podsumował to zjawisko radiooperator amerykańskiego lotnictwa, jeśli jesteś dostatecznie dorosły, by umrzeć za swoją ojczyznę, to jesteś też dostatecznie dorosły, by pić alkohol. Dlatego alkohol to nieodłączny atrybut wojny, towarzyszący wojownikom, rycerzom i żołnierzom od zarania dziejów. To banalne stwierdzenie przeczytałam we wstępie autora tej pozycji. Faktycznie! Jakąkolwiek opowieść o wojnie nie wzięłabym do ręki czy jakikolwiek film o konflikcie zbrojnym nie obejrzałabym (ostatnio Karbalę – polecam!) – alkohol pojawiał się zawsze. W mniejszej lub większej ilości, pod różną postacią, ale był. Do tego stopnia wtopił się w krajobraz walk, bitew i codziennego życia walczących, że nie zwracałam na niego uwagi. Był tak powszechny, że aż niewidoczny.
Nie dla autora!
I nie dla historyków, którzy wprawdzie go zauważali, ale uporczywie omijali ten trochę trywialny, a trochę śliski temat. Jednym wydawał się on zbyt niepoważny i niekonstruktywny. Słowem, niewarty czasu prawdziwego naukowca. Inni obawiali się chyba, że podpadną weteranom i splamią pamięć o dzielnych wojakach, zupełnie niepotrzebnie trącając drażliwą strunę. – zauważył autor i tym sposobem wszedł na dziewicze pole historii II wojny światowej, z tak bogatym materiałem do opracowania, że musiał dobrze zastanowić się nad sposobem jego czytelnej i przystępnej syntezy.
Po pierwsze ograniczył się do tylko jednego rodzaju źródeł – wspomnień samych żołnierzy. Już ich sama ilość i objętość treści wymagały dużego nakładu czasu i pracy – 92 dłuższe publikacje wspomnieniowe w formie książek wydanych drukiem lub przeznaczonych do wydania. Do tego, nie mniej liczne, krótsze materiały wspomnieniowe, wywiady, listy, nieżołnierskie źródła uzupełniające oraz literatura przedmiotu. Wszystkie umieszczone w bibliografii załącznikowej dołączonej do książki, uzupełnionej indeksami nazwisk i geograficznym.
Po drugie wykorzystał niemal wyłącznie wspomnienia żołnierzy służących na europejskim i afrykańskim teatrze działań.
Po trzecie sięgnął tylko do pamiętników autorstwa żołnierzy sił lądowych i lotników, pomijając relacje marynarzy, ale poszerzone o historie piechurów, artylerzystów, lekarzy wojskowych, oficerów wywiadu, urzędników, korespondentów wojennych oraz kobiet z oddziałów pomocniczych.
Po czwarte skupił się tylko na czterech stronach konfliktu – Amerykanach, Brytyjczykach, Niemcach i Polakach, wyłączając Włochów, Francuzów i Rosjan. Dwie przedostatnie nacje z powodu bariery językowej i trudności dotarcia do źródeł, a Rosjan z powodu ich niepojętej skali pijaństwa, której nie można byłoby porównać kulturowo. Ogrom zjawiska alkoholowego w Armii Czerwonej, który najlepiej oddaje wypowiedź holenderskiego esesmana – Na szerokich przestrzeniach Rosji i Syberii 40 kilometrów to żadna odległość, 40° to żaden mróz, a 40% to nie alkohol, jest nieporównywalna i według autora te tematy zasługują na osobną, zupełnie inaczej pomyślaną książkę. Na pocieszenie ewentualnym zawiedzionym czytelnikom kilkadziesiąt stron przeznaczył jednak na opisy Sowietów, ale z punktu widzenia ich sojuszników lub wrogów.
Dzięki tym jasno obranym zasadom pracy z materiałem źródłowym, powstała nie klasyczna książka historyczna, ale opracowanie myśli co o piciu, pijaństwie i alkoholu myśleli sami żołnierze. Autor zabrał mnie na front wojny i na jej tyły, w podróż po świecie żołnierskich wyobrażeń, w którym rzeczywistość w wielu przypadkach będzie uproszczona, przemyślenia trywialne, a poglądy dalekie od poprawności politycznej. I właśnie to podejście było najciekawsze, bo szczere. Wiało grozą, ale i humorem. Zwłaszcza po alkoholu!
Obiecaną podróż rozpoczął od paru liczb i faktów.
To był konieczny zabieg, abym zrozumiała tło omawianego tematu, niekonsekwencję prawnych regulacji alkoholowych, powszechność stosowania podwójnych standardów i absurdalnych sytuacji. Dopiero potem przeszedł do omawiania „pijanej wojny” w sześciu tematycznych rozdziałach – roli alkoholu i jego konotacjom językowym w żołnierskiej codzienności, kulturze picia zamieniającej abstynentów w alkoholików, cienkiej granicy między pijaństwem a uzależnieniem, alkoholu jako nieodłącznego elementu sytuacji wyjątkowych, ważnych lub skrajnych, alkoholu w opinii sojuszników i wrogów oraz innym zastosowaniom alkoholu niż konsumpcja – jako waluta, lek lub materiał zbrojeniowy. Opisy i wnioski popierał licznymi cytatami z materiałów wspomnieniowych, ilustrując je fotografiami.

Kreślił przy tym obraz wzajemnych sympatii między narodami i obalał mity oraz uprzedzenia, rzucając światło między innymi na akceptację pijaństwa, stereotypy o obcokrajowcach, wypadki związane z piciem, handlową wartość alkoholu czy w końcu na bardzo ciekawy motyw wojennej sielanki.
My, Polacy, nie wyglądamy w tym świetle przyzwoicie i trzeźwo.
Dla niektórych czytelników, wychowanych w etosie Polaka-żołnierza-bohatera, przyjęcie tego zdania brytyjskiej kobiety – Polski dywizjon to były zwierzęta nie ludzie, a opinia Niemców – Polacy niemal zawsze grają drugie skrzypce po Rosjanach, jako ich równie pijani i barbarzyńscy pomagierzy, sługusi czy podkomendni, może być bardzo bolesne i trudne do zaakceptowania. Autor przekonał się o tym, publikując część materiałów w Internecie, które wywołały burzę sprzecznych komentarzy wśród internautów. Wartość tej pozycji kryje się w obiektywnym ukazaniu „pijanej wojny”, która wbrew naszym subiektywnym postawom życzeniowym, bezsprzecznie, co pokazał autor, wywierała niszczący wpływ na ludzi, a ciągły stres i tęsknota za domem skłaniały do nadmiernego sięgania do kieliszka. Przestępstwa po alkoholu zdarzały się w każdej armii i zdarzają się nadal, podczas dowolnego konfliktu zbrojnego. Polacy nie byli i nie są wyjątkiem.
Od siebie dodam – współcześnie rządzi nie tylko alkohol. Również narkotyki.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Pijana wojna. Alkohol podczas II wojny światowej [Kamil Janicki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

środa, 03 sierpnia 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi