Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944 – Agnieszka Cubała

Skazani na zagładę? 15 sierpnia 1944: sen o wolności a dramatyczne realia – Agnieszka Cubała
Wydawnictwo Bellona , 2016 , 357 strony
Literatura polska

15 sierpnia 1944 roku to ważna data w historii Polski.
Jednym tchem wymieniam obchodzone w tym dniu rocznice i święta – Cud nad Wisłą, Czyn Chłopski, Dzień Żołnierza Polskiego i Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny zwanej również Zielną.
Okazuje się, że to nie wszystko!
Piętnasty sierpnia 1944 roku to dla powstańczej Warszawy data wyjątkowa, choć paradoksalnie niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę - autorka tymi słowami otwiera mi oczy na nowe dla mnie fakty. Jak się okazuje, nie tylko dla samego miasta. Również dla przyszłości Polski. Dlaczego? – pyta i zaraz odpowiada – Tego dnia, jak w soczewce, skupiły się wszystkie wątki sprawy polskiej, co pozwoliło władzom przebywającym w stolicy po raz pierwszy zdać sobie sprawę z faktycznego położenia – zarówno dla Warszawy, jak i całego kraju. Wszystkie te wątki wymienia, drobiazgowo przedstawia, obszernie analizuje i omawia w osobnych rozdziałach.To 15 sierpnia docierają z Londynu do Warszawy informacje, które powinny być przekazane w momencie podejmowania decyzji o wybuchu Powstania. To 15 sierpnia napływają najważniejsze rozkazy, odezwy i konkretne działania. To dzień przed 15 sierpnia gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wydaje niesłychanie kontrowersyjny rozkaz wzywający do marszu na pomoc Warszawie wszystkie dobrze uzbrojone oddziały AK. To 15 sierpnia ukazuje się słynna odezwa Do Narodu Polskiego Rady Jedności Narodowej:

To 15 sierpnia przypada szczytowy moment pracy Biura Informacji i Propagandy KG AK, kiedy to przeprowadzono największą propagandową akcję w historii Podziemnego Państwa Polskiego, To w połowie sierpnia Niemcy wprowadzają do walk nową broń, tzw. Nebelwerfy, czyli sprężone miotacze min o działaniu burzącym lub zapalającym potocznie nazywane szafami , krowami lub wyjcami. To z 14 na 15 sierpnia odbywają się największe od wybuchu Powstania Warszawskiego zrzuty lotnicze, dające złudną nadzieję na długo oczekiwaną pomoc. To 15 sierpnia odpowiedzialny za nie marszałek John Slessor kategorycznie odwołuje dalsze loty. To 15 sierpnia staje się graniczną datą, kiedy jedni zaczęli zdawać sobie sprawę z beznadziejności sytuacji i bezsensowności dalszej walki, a drudzy są przekonani, że gra nie toczy się o samą stolicę. Postawa wobec walczącego miasta przynosiła odpowiedź na pytanie, jaki będzie dalszy los kraju. I wreszcie to 15 sierpnia gen. Tadeusz Komorowski „Bór” podejmuje decyzję o kontynuowaniu Powstania Warszawskiego.
Ogrom faktów, w tym wielu nowych, z opracowań dotychczas niepublikowanych lub mało znanych, jakie przytacza autorka, nie służy jednak do zaostrzenia i tak stale toczących się, delikatnie rzecz ujmując, gorących dyskusji o to, czy Powstanie miało sens czy nie i nawet nie do jednoznacznej odpowiedzi na postawione w tytule pytanie – Skazani na zagładę?, ale do dostarczenia materiału do refleksji nad tematem, jak również próba spojrzenia na Powstanie Warszawskie z nieco innej perspektywy. Z punktu widzenia wszystkich decydujących o losach Powstania Warszawskiego, przyszłości Polski i samych powstańców, pokazanym w jednym dniu – 15 sierpnia 1944 roku. Dlatego autorka to holistyczne podejście zaczyna od analizy sytuacji politycznej Polski na arenie międzynarodowej z perspektywy 15 sierpnia 1944 roku, znaczącej roli i niezwykłej oraz wszechstronnej działalności kulturalnej BIP KG AK, obchodom (nierzadko dramatycznym) Dnia Żołnierza Polskiego podczas Powstania w poszczególnych dzielnicach oraz swoistym prezentom z tej okazji dla Powstańców – odezwom, odsieczy oddziałów AK, pomocy lotniczej dostarczającej broń i amunicję, aprowizacji walczącego miasta z zewnątrz, by zakończyć rozdziałem przedstawiającym obraz codziennego życia powstańców i cywilów w tym dniu, a zbudowanym na podstawie wypowiedzi Powstańców zebranych przez autorkę w formie ankiety.
W zakończeniu autorka stawia bardzo ważne pytanie.
Nie o sens wybuchu Powstania 1 sierpnia, ale o słuszność decyzji jego kontynuacji podjętej przez gen. T. Komorowskiego „Bora” 15 sierpnia, kiedy wiadomo było, że alianci własny interes polityczny stawiali wyżej niż polski, Stalin konsekwentnie realizował politykę eliminacji polskiego rządu emigracyjnego i AK na rzecz marionetkowego TRJN i PKWN, a losy Polski zostały nakreślone już w 1943 roku w Teheranie linią Curzona i Odry.
W ten sposób przenosi ciężar pytania.
Autorka, dostarczając tak bogatego materiału, w dużej mierze dotychczas niepublikowanego lub zebranego osobiście od świadków tamtych dni, pozwoliła mi na samodzielną analizę, ocenę, wnioski i odpowiedź na tak odmiennie postawione pytanie. Umożliwiła zajęcie stanowiska wśród zwolenników lub przeciwników.
Zawsze należałam do zwolenników.
Na Powstanie Warszawskie patrzę, jak na sztafetę historii walki o niepodległość i wolność począwszy od powstania kościuszkowskiego, powstania listopadowego, powstania styczniowego, roku 1905, powstania wielkopolskiego, września 1939 roku, Powstania Warszawskiego, by tę pałeczkę mogli przejąć Polacy w 1956, 1968, 1970, 1976, 1981 i 1989 roku. Ci, którzy brali w niej udział i ginęli, mieli świadomość, że niepodległości nikt nie daje w prezencie. Ją się albo komuś zabiera, albo o nią walczy, o czym za każdym razem przypominamy sobie, śpiewając hymn narodowy – "co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy". Także w czasie pokoju. Bo, i tu przytoczę słowa jednego z uczestników powstania Żydów w getcie warszawskim, również z góry skazanego na klęskę - "Ale czy walka o wolność kiedykolwiek naprawdę się kończy?" - którymi zakończyłam wpis o książce Miła 18 Leona Urisa. W czasie pokoju to walka o świadomość współczesnych Polaków odpowiedzialnych za krwawo wywalczone dziedzictwo niepodległości okupione życiem przodków i obowiązku przekazywania go następnym pokoleniom. Przeciwników i ich argumenty zawsze będę uznawać za ofiary propagandy bolszewickiej siejącej defetyzm i skutecznie zarażającej umysły Polaków nawet dzisiaj. Niestety, udało im się to perfekcyjnie. Zawsze byli w tym bardzo dobrzy.
Nowe fakty przedstawione w tej publikacji nie zmieniły mojego stanowiska.
Wręcz utwierdziły w przekonaniu, że tak było trzeba i tak trzeba będzie, jeśli pojawi się kolejna graniczna data w tej sztafecie. Kolejnego egzaminu z lekcji miłości do Ojczyzny.
Oby nie!
Ta holistyczna monografia, w centrum której widnieje data 15 sierpnia 1944 roku, mimo obszernej treści merytorycznej i faktów historycznych, niesie ze sobą, wbrew pozorom, przeogromny ładunek emocjonalny. Czytanie rozdziału o hazardowych lotach nad Warszawą musiałam przerwać, by się pozbierać emocjonalnie. To tutaj, jak w żadnym innym, widziałam i przeżywałam największy tragizm Powstańców płonącej żywcem Warszawy, desperację lotników i ich niemoc, które podsumowuje wypowiedź jednego z nich, Janusza K. Zawodnego zgłaszającego się do każdej możliwej wyprawy, a nazwanych przez gen. Ludomira Rayskiego samobójczym wybijaniem lotników – Bo moja żona i córka były w Warszawie i walczyły, to był mój psi obowiązek. Tym większa chwała, wdzięczność i pamięć lotnikom południowoafrykańskim, brytyjskim, kanadyjskim, australijskim i argentyńskim, podejmującym wyzwanie i ginącym nad Warszawą. Ich śmierć mocno podsumował marszałek John Slessor – Z natury nie jestem mściwym człowiekiem, mam jednak nadzieję, że istnieje jakieś specjalne piekło zarezerwowane dla tych bydlaków z Kremla, którzy zdradzili armię Bora i doprowadzili do tego, że ofiara życia 200 lotników okazała się daremna. Ten efekt bycia tam, w Warszawie i przeżywania wyjątkowego dnia 15 sierpnia z 1944 roku, autorka osiągnęła przede wszystkim dzięki licznie cytowanym relacjom, wspomnieniom, odezwom, rozkazom, wierszom, piosenkom, artykułom z prasy powstańczej, pokazywanej często w formie fotografii,

a także bardzo licznym, ilustrującym tekst niemal na każdej stronie, zdjęciom historycznym.

Umieściła mnie emocjonalnie dokładnie między snem o wolności a dramatycznymi realiami, jak zasugerowała w podtytule. Między możliwościami a realiami, między sercem a rozumem, między powinnością a rezygnacją, między śmiercią a życiem, a ostatecznie między śmiercią na kolanach a śmiercią w walce.
Nie oceniam ówczesnych wyborów, bo nie mam do tego prawa, ale wiem, po której stronie stanęłabym.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 To, co zostało z miasta po Powstaniu Warszawskim, wyraziście pokazuje jego skalę i tragizm.

sobota, 20 sierpnia 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi