Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Nakarmić kamień – Bronka Nowicka



Nakarmić kamień – Bronka Nowicka
Wydawnictwo Biuro Literackie , 2016 , 53 strony , wydanie 2
Literatura polska


Otrzymałam zaproszenie!

Co za gość! Tegoroczna laureatka Literackiej Nagrody NIKE – Bronka Nowicka.

Byłam podekscytowana. Nie przypuszczałam, że w trakcie spotkania zamieni się ono w zachwyt osobowością, a raczej umysłem autorki. Dobrze, że wybrałam się na to spotkanie. Uzmysłowiło mi ono, jak można zarżnąć własną interpretacją wiersze. Nie!
Nie wiersze!
To nie są wiersze sensu stricto. Autorka wzbraniała się przed używaniem takiego określenia. Nawet nie etiudy, proza poetycka czy utwory. Wybrała dla nich zupełnie nieliterackie pojęcie – moduły. Jest ich 44 ręcznie wypisanych przez autorkę w Spisie rzeczy.

Dlatego nie rozmawialiśmy o tomiku wierszy, a o zbiorze modułów. Brzmi matematyczno-fizycznie. I coś w tym jest, bo oddaje styl przekazu autorki opowiadającej o swojej działalności artystycznej, jak i samych modułów. Te ostatnie to tylko literacka cząstka jej twórczego dorobku. Autorka jest reżyserką tworzącą między innymi, i tu pojawiają się dwa jej neologizmy, tomografiki i tomovidea. Medium do ich tworzenia uczyniła tomograf komputerowy. I już wykorzystanie takiego medycznego narzędzia do pracy, intryguje. Powstają z tego obrazy i wystawy, które można obejrzeć w galerii dołączonej do artykułu o niesamowicie przewrotnym, wieloznacznym i sugestywnym tytule Rzeczy istoty. Powstają z tych obrazów również obrazy ruchome – filmy. Prezentacja, którą pokazała na spotkaniu wzmogła mój apetyt na więcej, a który zaspokoiłam w Internecie. Przy tym używała bardzo nasyconego treścią języka – logicznego, skondensowanego, nabrzmiałego emocjami, a przy tym precyzyjnego i klarowanego w przekazie.
To było preludium do modułów.
Ciekawe, odkrywcze, ale i niezbędne uzupełnienie, komentarz i jednocześnie pomoc, by zrozumieć syntezę podejścia do tematyki modułów. By nie zarżnąć ich nadinterpretacją.
Do istoty rzeczy i jednocześnie rzeczy istoty.
Nie człowiek, nawet nie piękno rzeczy martwych, ale brzydkie, stare, powszechne lub zniszczone przedmioty tak, jak lalka na okładce książki. Ale to ona wbrew martwocie, żyje. Tętni emocjami, kłębi się wspomnieniami, boli pamięcią pozostawionymi w niej przez małą dziewczynkę tulącą się do niej w cmentarnym grobowcu w czasie wojny. Stąd tytułowy kamień i dziewczynka (niemalże główna bohaterka, jeśli mogę taką wskazać), która, wkładając go do buzi, próbuje go ożywić, nasączyć, napoić, nakarmić wrażeniami ludzkimi. Jest w tych modułach gęsto od rzeczy i duszno od emocji.
Boleśnie.
Okładkowa lalka to dla mnie nie zniszczona zabawka, ale obraz-wspomnienie w niej przechowywane. Lalka-strach. Każdy moduł to właśnie takie doświadczenie lub historia pełna i skończona, jednak w konfiguracji z pozostałymi tworzą kolejną całość. Nową jakość. Niemalże opowieść o rodzinie – matce, ojcu, prababci, dziewczynce i kamieniu z wątkami, które niczym nić fastrygują ze sobą moduły. Chociaż może powinnam użyć chemicznego określenia – wiązania.
To był dla mnie fascynujący nowym spojrzeniem świat.
Intrygujący też fascynacją autorki, którą potrafiła emocjonalnie i rozumowo podzielić się, przekazać. A nie jest mi łatwo polubić rzeczy, do których się nie przywiązuję, od których stronię, których nie gromadzę, na rzecz ciekawszych dla mnie ludzi. Moimi rzeczami-kamieniami są wpisy, które muszę co jakiś czas wypluć z umysłu, wystukać na klawiaturze, by zrobić miejsce następnym wytrącającym się chemicznie z moich myśli. Totalnie odmienne światy, mój i autorki, i może dlatego mistrzostwo pokazania swojego przez autorkę tak mnie poruszyło. Jego kreatywność i poetyckość. Zwłaszcza zbiór torebek herbacianych po wcześniej wypijanej herbacie z autorką, a potem gromadzonych ze zdjęciami osób ją pijących. O czym więcej w wywiadzie z autorką Chciałabym, żeby żywi ludzie byli mniej martwi.
Ale uwaga!
Można utopić się w bezmiarze tych rzeczy. Chroni nas przed tym nasza skóra. I dobrze! Nie do końca chciałam w nie wsiąkać. Bolała mnie „studia”, zawstydzała „szafa”, kaleczyło „mydło”, przerażały „nożyczki”, by wytchnienie znaleźć pod „stołem” dającym poczucie bezpieczeństwa.
Dobrze, że mam skórę.
Tylko, jakiej grubości trzeba ją mieć, by samemu nie zamienić się w kamień?

Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2016 roku.

Nakarmić kamień [Bronka Nowicka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Nie udało mi się uchwycić obrazu jakościowo, ale najważniejszy jest głos autorki, która czytała nam swoje moduły.
sobota, 19 listopada 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi