Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Umrzeć w deszczu – Aleksander Sowa

Umrzeć w deszczu – Aleksander Sowa
Wydawnictwo Poligraf , 2009 , 144 strony , wydanie 2
Literatura polska

Powieść konfesyjna.
Spowiedź, historia, los, dzieje, opowieść, a dla mnie monolog człowieka, który chce popełnić samobójstwo. Jest zdecydowany. Pewny swojego planu. Ma jedno, ostatnie życzenie przed śmiercią. Chce, by ktoś go wysłuchał. Wybiera dziennikarkę i proponuje jej ostatni wywiad, pozwalając zostać również świadkiem jego odchodzenia. Czyni z niej swoisty list pożegnalny. Stawia tylko jeden warunek – ma go nie oceniać. Dla mnie, świadka ich rozmowy i spotkania w cztery oczy w mieszkaniu mężczyzny, nie było to trudne. Zresztą Artur, bo tak miał na imię, nie dawał ku temu powodów. To raczej okoliczności czyniły jego życie nie do życia. Jednak jako czytelniczka muszę to zrobić. Może nie ocenić samo życie, ale jego sposób opowiedzenia.
Najlepiej pasuje tu określenie – depresyjny.
Nie powinno to dziwić. Jeśli ktoś chce popełnić samobójstwo, najprawdopodobniej jest w stanie depresji, więc sposób narracji nie może być optymistyczny. Jednak ta depresyjność jest potwornie defetystyczna, piętnująca los i z góry określająca kierunek rozwoju zdarzeń. Ta nużąca przewidywalność i pewność, że każde następne zdarzenie i okoliczność pojawiające się w życiu Artura, około czterdziestoletniego fotoreportera, zakończą się znowu tragicznie, wprowadzała monotonię i beznadzieję. Kolejne osoby pojawiające się w otoczeniu mężczyzny wywoływały we mnie tylko jedno pytanie – kiedy i jak umrą?
Śmierć.
To stała towarzyszka Artura. W życiu osobistym w Polsce, w Czechach czy w Holandii i w życiu zawodowym w wojennym Sarajewie, do którego uciekł z Europy, a w którym dowiedział się tylko, jak wojna pierze mózg, jak zmienia światopogląd i jak straszna jest zawsze. Straszna dlatego, że prowadzona jest przez kilkunastu, dotyczy milionów, niosąc ze sobą ból, cierpienie i tragedie jednostek, mnożonych i potęgowanych przez tysiące istnień, zabranych na zawsze. Nagromadzenie tej wszechobecnej i niemalże powszedniej śmierci w życiu mężczyzny, było tak przytłaczające w finale, że aż groteskowe i absurdalne.
Współczesny Hiob?
Żyją tacy ludzie, jak Artur? A może właśnie już nie żyją i dlatego o nich nie wiem? Makabryczne nagromadzenie nieszczęścia w życiu jednego człowieka budził we mnie sprzeciw. Ale, ok! Takie było życie Artura. To jego opowieść. Szczera do bólu w sferze psychicznej i ekshibicjonistyczna w sferze seksualnej. Śmiałe sceny pornograficzne miały tę zaletę, że były zmysłowe, odważne, realne i za każdym razem inne w przypadku każdej, następnej kobiety pojawiającej się w sercu i łóżku Artura. To trudny materiał dla wielu doświadczonych pisarzy, jednak debiutant sobie z nim poradził. To z powodu tych scen nazwałabym tę opowieść monologiem, w którym można posunąć się do naruszenia tabu własnego świata seksualnego. W opowieści drugiemu człowiekowi, twarzą w twarz, a zwłaszcza dziennikarce, raczej nie wnika się w szczegóły fizycznego seksu, w którym dolna warga wspinała się na maleńki, sterczący guziczek jej sutka. Chciałoby się raczej powiedzieć – ok, stary, daruj sobie szczegóły! Interesowałaby mnie raczej warstwa psychologiczna związków postaci.
Ale to opowieść Artura!
Tak chciał. Dokładnie w taki sposób. I mimo że nie do końca był idealny w płynności narracji i budowaniu zdań, na dodatek przewidywalny, smutny, nieszczęśliwy, depresyjny, monotematyczny, zniechęcający, to było coś, co nie pozwalało mi odejść od niego. Porzucić tę książkę. To silna potrzeba poznania odpowiedzi na pytanie, które towarzyszyło mi od pierwszej strony.
Dlaczego chciał umrzeć?
Dowiedziałam się tego, ale też zrozumiałam, że jednostkowe doświadczenie z Arturem można rozszerzyć na wszystkich samobójców. Mogą się różnić samym życiem, losami, zdarzeniami, przyczynami i powodami tkwiącymi w ich odmiennej i różnorodnej egzystencji, ale sfera emocjonalna pozostaje dokładnie ta sama. Osiągnięcie dna totalnego smutku pokazanego w historii Artura, to zrozumienie każdego samobójcy.
Nie jest to dla mnie równoznaczne z akceptacją.
Nie zgodzę się z autorem, który w wywiadzie do odsłuchania pod wpisem, twierdzi, że to książka dla kobiet. Biorę stronę męskich czytelników, którzy tak nie twierdzą, co sam przyznaje. W ogóle nie dzieliłabym tutaj czytelników ze względu na płeć. Nie wiem dla kogo jest ten rodzaj powieści. Za to wiem dla kogo nie jest.
Na pewno nie dla osób mających myśli samobójcze.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Umrzeć w deszczu [Aleksander Sowa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 

 Tutaj wysłuchałam wywiadu z autorem książki.

niedziela, 13 listopada 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi