Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Co nam zostało z tamtych lat: dziedzictwo PRL – Jerzy Eisler

Co nam zostało z tamtych lat: dziedzictwo PRL – Jerzy Eisler
Wydawnictwo Naukowe PWN , 2016 , 464 strony
Literatura polska

Czy niski poziom czytelnictwa w Polsce to dziedzictwo PRL?
Na to pytanie szukałam odpowiedzi w tej publikacji. Według ostatniego Raportu o stanie czytelnictwa w Polsce przeprowadzonego przez Bibliotekę Narodową, Polaków, którzy przeczytali w ciągu roku co najmniej 1 książkę jest 37%, a czytających intensywnie (co najmniej 7 książek w roku) 8%. W porównaniu z Czechami, którzy czytają w 84% (dane pochodzą z raportu) wypadamy bardzo blado. Są w tym raporcie próby wyjaśnienia tej różnicy. Jednak nie przemawiają one do mnie. Próbowałam sobie sama wytłumaczyć ten „fenomen”, dyskutując na ten temat z różnymi osobami. Również ze środowiska bibliotekarskiego. Doszłam do smutnego wniosku – współczesnym Polakom nie miał kto przekazać tradycji czytania. Gros inteligencji wymordowali nam Niemcy. Część rozstrzelali sowieci. Resztę dobili i spacyfikowali komuniści. W PRL do władzy doszli chłopi, robotnicy i chłoporobotnicy, wprowadzając cenzurę i socrealizm, między innymi w literaturze, skutecznie kneblując takich wielkich, jak na przykład Zbigniew Herbert. Nie było miejsca na kreatywność niezgodną z linią polityczną partii i inne „fanaberie”. Jak napisał autor tej publikacji – W Polsce Ludowej najpierw bowiem bardzo wiele zrobiono, żeby kulturę szlachecko-inteligencką ośmieszyć i zastąpić kulturą plebejsko-robotniczą. Co pojawiało się w ówczesnych księgarniach, co czytano i co polecano w prasie, prześledziłam w felietonach Wisławy Szymborskiej zebranych w jednej pozycji Wszystkie lektury nadobowiązkowe.
Nie afiszowałam się z moim wnioskiem.
Polacy są bardzo drażliwi na punkcie swoich wad. Przecież każdy szanuje książki, jest świadomy ich korzystnego wpływu na rozwój człowieka, a niektórzy wręcz je kochają, tylko... czasu brak. Bardzo częste i typowe usprawiedliwienie.
Dla mnie - wymówka!
Z jakąż ulgą, że nie jestem w tym myśleniu odosobniona, przeczytałam artykuł Między świetlaną przyszłością a obciachem, czyli rynek wydawniczy w Polsce w ostatnim numerze kwartalnika „Fanbook” (nr 4 2016).

Grzegorz Majerowicz, wiceprezes Polskiej Izby Książki, swoją wypowiedzią potwierdził mój wniosek, a przy okazji wyjaśnił ogromną różnicę poziomu czytelnictwa między Polakami a Czechami, mówiąc – „Kiedyś zadzwonił do radia Mariusz Szczygieł. Było to przy okazji dyskusji, dlaczego w Polsce czytamy mniej niż w Czechach. I on wskazał, że w Czechach jest mieszczańskie społeczeństwo z wielkimi tradycjami, gdzie w każdym domu pojawiała się półka z książkami. A my, z różnych powodów, jesteśmy bliżej społeczeństwa chłopskiego. Z innymi tradycjami.”
I o tych różnych powodach i innych tradycjach jest ten zbiór tekstów.
Niekoniecznie dobrych i pozytywnych. Autor wymienił je dopiero w ostatnim rozdziale. Dosyć przewrotnie, biorąc pod uwagę sugestię przewodniego tematu zawartego w tytule. Wbrew pozorom to mądry i przemyślany zabieg autora. Żeby spokojnie wysłuchać, jakie słabości, wady i przywary uniemożliwiające nam rozwój, odziedziczyliśmy po PRL głównie w sferze mentalnej (najwolniej i najoporniej poddającej się zmianom), nie można od nich zaczynać. Należy zacząć od ich źródła, poznać warunki je kształtujące. Prześledzić historię PRL i uwarunkowania kształtujące człowieka socjalistycznego. To dlatego tytułowy artykuł został poprzedzony 15 felietonami i esejami publikowanymi wcześniej w prasie lub księgach jubileuszowych w latach 1985-2015. Wyjątkiem są dwa teksty nigdzie niepublikowane, a będące pierwotnie odczytywanymi referatami. Wszystkie budowały obraz rzeczywistości PRL i jego społeczeństwa, na który składały się rola i funkcja wojska, Kościoła katolickiego, stalinizmu, radia, filmu, Milicji Obywatelskiej czy cenzury wszystkiego i wszystkich, a zwłaszcza wszelakiego druku. W tej pozycji pokazane na przykładzie wydań encyklopedycznych. Tę wszechstronną wiedzę wieńczył artykuł o codziennym życiu warszawiaków w okresie planu sześcioletniego oraz tekst o różnicach i podobieństwach PRL i III Rzeczpospolitej. Chociaż nie były one umieszczone na końcu książki. Autor w układzie rozdziałów nie przyjął logiki wątkowej. Przyjął kryterium chronologii czasowej – od końcowych miesięcy II wojny światowej po współczesność. Nie przeszkadzało mi to w stopniowym gromadzeniu wiedzy na temat dziedzictwa PRL, czego obawiał się autor, rezygnując z kryterium kolejności, w jakiej powstawały i ukazywały się w prasie.
Wręcz przeciwnie!
Wprowadzały ożywienie kolejnym, nowym tematem oraz to, czego nie spodziewałam się po historyku-badaczu o chłodnej, zdystansowanej, neutralnej postawie – zmienność emocji. Najsilniej odczułam je w artykule o powojennych losach żołnierzy Armii Krajowej. Jego treść mogłam porównać z wysłuchaną niedawno, trzygodzinną prelekcją Leszka Żebrowskiego, znawcą tematyki NSZ i podziemia antykomunistycznego. Merytorycznie i emocjonalnie były identyczne, choć w książkowej wersji mocno okrojone. Jedynie zasugerowane. To wniosek dla mnie, że wszystkie te artykuły nie wyczerpują tematu, a są sugestią do dalszych poszukiwań, dociekań i rozszerzeń tematu. Autor był przy tym odważny w udostępnianiu informacji (liczne cytaty źródłowe) nawet dzisiaj, a może zwłaszcza dzisiaj, niepoprawnych politycznie, burząc, między innymi, idealizm niezłomności Kościoła katolickiego i szlachetności Wojska Polskiego. Dopiero po otrzymaniu tak podstawowej i jednocześnie szerokiej wiedzy, można zrozumieć tytułowy rozdział o dziedzictwie PRL i na spokojnie, bez emocji, zrozumieć wady Polaków współczesnych.
A jest ich trochę!
Nie będę ich wymieniać, bo odbiorę przyjemność poznawania ich innym czytelnikom. Otrzymałam też odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, otwierające ten wpis, mimo że autor nie zrobił tego wprost. Zrozumiałam też, dlaczego jesteśmy tak odporni na zmiany. Zwłaszcza w sferze mentalnej, mimo że upłynęło od odzyskania niepodległości 27 lat. Biorąc pod uwagę myśl cytowanego w tej pozycji Zbigniewa Brzezińskiego, że wychodzenie Polski z systemu komunistycznego potrwa mniej więcej tak długo, jak długo system ten istniał, to znaczy ok. 45 lat, to długa droga przed nami do powszedniości półki książek w każdym domu. Zwłaszcza że, jak napisał autor, nie można bowiem w tak krótkim czasie zerwać z dziedzictwem komunizmu, który miał ambicję być jednocześnie i światopoglądem, i ideologią, i doktryną polityczną, i prądem filozoficznym, i systemem ekonomicznym, i Bóg raczy wiedzieć, czym jeszcze.
Jeśli mój początek wpisu zabrzmiał pesymistycznie, to zakończę go optymistycznie.
Po 25 latach pracy z książką i czytelnikiem doczekałam się korzystnych działań rządu, które nazwano Narodowym Programem Rozwoju Czytelnictwa na lata 2016-2020, wspartym, przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w polskich szkołach, priorytetem rozwoju czytelnictwa i kompetencji czytelniczych wśród dzieci i młodzieży. Ten ostatni już drugi rok z rzędu, mając nadzieję na kontynuację. To wiatr w żagle dla wszystkich bibliotekarzy. Może dzięki temu zmiany nabiorą tempa i nie zajmą prorokowanych, kolejnych 20 lat. Mam marzenie – zdążyć zobaczyć efekty mojej pracy.
Zobaczyć w statystykach 90% czytających Polaków.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Co nam zostało z tamtych lat. Dziedzictwo PRL [Jerzy Eisler]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

poniedziałek, 12 grudnia 2016, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi