Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Upór i przekora – Rachel Swaby



Upór i przekora: 52 kobiety, które odmieniły naukę i świat – Rachel Swaby
Przełożył Krzysztof Kurek
Wydawnictwo Agora , 2017 , 311 stron
Literatura amerykańska


52 kobiety, które odmieniły naukę i świat.
Taki podtytuł widnieje na okładce książki, po przeczytaniu którego od razu pomyślałam o Marii Skłodowskiej-Curie. Uznanej za życia dwukrotnej noblistce. Szybko przejrzałam spis treści podzielony na 7 rozdziałów odpowiadającym różnym dziedzinom nauki. Ku mojemu zaskoczeniu, nie znalazłam jej w nim.
Zrozumiałam, że nie o takich kobietach będzie tutaj mowa.
Autorka miała zupełnie inną koncepcję tej książki. Założyła, że jej głównym celem będzie oddanie tą publikacją sprawiedliwości dotychczas ignorowanej części historii świata, którą współtworzyły również kobiety, a o których historia głucho milczy. Nawet obecnie, w XXI wieku. Nie tylko milczy, ale nadal dyskryminuje. Rolą tej "wojującej” pozycji miało być nie tyle nawet przypomnienie czy wydobycie z mroku konkretnych kobiet, ile stałe przypominanie o nich z myślą o współczesnych naukowczyniach poszukujących wzorców postępowania w swojej dziedzinie. Dlatego głównym kryterium doboru kobiecych postaci były znaczące osiągnięcia naukowe, które miały decydujący lub rewolucyjny wpływ na rozwój nauki, ich nowatorskie idee, przełomowe odkrycia oraz punkty widzenia doprowadziły do wstrząsających – również w sejsmologicznym znaczeniu – zmian naszego postrzegania świata oraz to, że są zupełnie zapomniane. Chociaż do dzisiaj korzystamy z ich wynalazków, odkryć i teorii. Nierzadko ratujących życie milionom tak, jak osiągnięcia biochemiczki, noblistki w dziedzinie fizjologii lub medycyny, Gertrudy Belle Elion, o której jej przełożony powiedział – za pięćdziesiąt lat okaże się, że Trudy Elion uczyniła w sumie więcej dla polepszenia ludzkiej kondycji niż Matka Teresa. Tacy przełożeni niestety byli wyjątkami. W nauce trwała ostra rywalizacja, rzadziej współpraca, między naukowcami. Pisał o tym Bronisław Malinowski w swoich listach zebranych w Historii pewnego małżeństwa i widziałam wyraźnie ten problem w powieści biograficznej o twórcy teorii ewolucji - Opowieść o Darwinie. Kto przejmowałby się w tej walce kobietami!? Zwłaszcza w czasach, kiedy nie miały nawet prawa wyborczego i obowiązywał je zakaz studiowania lub pracowania na uczelniach wyższych, a o ewentualnych ich osiągnięciach opinię publiczną jeszcze w 1964 roku informowano na łamach czasopism w ten sposób – Nagroda Nobla dla brytyjskiej żony. Co autorka nie bez irytacji skomentowała – zupełnie jakby Crowfoot Hodgkin odkryła złożone struktury substancji biochemicznych przypadkiem podczas cerowania skarpet męża. Może dlatego grafika okładkowa tej książki przekornie „wyhaftowana” jest nitką.

Włącznie z odtworzeniem lewej strony „tkaniny” pełnej supełków , wystających nitek i z igłą wbitą w robótkę.

Właściwie, po przeczytaniu tych 52 krótkich, nierzadko tragicznych, biografii naukowych Brytyjek, Amerykanek, Francuzek, Niemek, Włoszek, Austriaczek, Dunki, Kanadyjki, Rosjanki, Czeszki i Chinki, to cud, że w ogóle otrzymywały nagrody za życia, a Nagrodę Nobla w szczególności. Fakt, że czasami na to uznanie musiały długo czekać. Genetyczka Barbara McClintock Nagrodę Nobla otrzymała trzydzieści dwa lata po wielkim odkryciu, acz początkowo powszechnie ignorowanym. Patrząc na przeszkody, jakie stwarzało im życie w społeczeństwach patriarchalnych, silnie zdominowanych przez mężczyzn, trzeba było być kobietą z niezwykłym samozaparciem, uporem, przekorą (jak w tytule), konsekwencją i poświęcającą się całkowicie nauce. Często kładącą życie osobiste i rodzinne, a nawet własne, na szali nauki. By być spełnioną. By pod koniec życia powiedzieć tak, jak wspomniana już Barbara McClintock – Miałam pasjonujące i ogromnie satysfakcjonujące życie.
Chciałam zrozumieć je.
Chciałam dowiedzieć się, dlaczego te kobiety, które niedojadały i nierzadko głodowały, ciężko pracowały w laboratoriach nawet w ostatnim stadium wyniszczającej je choroby, mieszkały w skrajnych warunkach, pomijano w nagrodach uznaniowych i awansach, okradano z dorobku naukowego, wykluczano z grona naukowców, bez pensji, godziły się na to wszystko? Odpowiedzi dostarczyła mi fizyczka Maria Goeppert – Jeśli naprawdę kocha się naukę – wyznała – to pragnie się jedynie kontynuować pracę oraz neurobiolożka Rita Levi-Montalcini – Moment, w którym przestajesz pracować – stwierdziła pewnego razu – to moment, w którym umierasz. Mocne słowa!
W tym tkwiła tajemnica ich tytanicznej siły.
To ona spychała na dalszy plan potrzebę uznania, dyskryminację, poniżenie, wykluczanie i warunki pracy. Liczyła się tylko nauka i możliwość jej uprawiania. Jeśli takiej nie miały – godziły się na uwłaczające warunki albo tworzyły laboratorium we własnej sypialni. Autorka, by uniknąć wrażenia encyklopedyczności w biografiach, wyposażyła je w elementy z życia osobistego i nieformalnego wychodzące poza ramy naukowe. Często cytowała wypowiedzi naukowczyń lub ludzi nauki o nich. Nadała w ten sposób szkicom naukowym charakteru miniopowieści o osobowościach niezłomnych, które momentami nabierały cech dramatu lub sensacji.
Dla mnie na pewno odkrywczymi.
Poszerzającymi nie tylko wiedzę (znałam tylko trzy osoby), nadającą konkretnym osiągnięciom twarz i nazwisko (których świadomie nie wymieniam, by pozostawić smak odkrywania i zadziwień innym czytelnikom), ale przede wszystkim optymizm i wiarę, że każdy może osiągnąć w życiu swój cel, który sobie postawił. Wystarczy do tego już połowa determinacji bohaterek tej publikacji, by udało spełnić się. Mamy przecież dużo łatwiej niż nasze poprzedniczki. A co najważniejsze – nie potrzeba do tego wyjątkowych uzdolnień. Według Annie Jupm Cannon, wybitnej uczonej w dziedzinie astronomii – To żaden geniusz ani nic podobnego, to jedynie cierpliwość.
Cierpliwość i praca.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

sobota, 18 lutego 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi