Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Przeszczepione życie – David Wagner



Przeszczepione życie – David Wagner
Przełożyła Agnieszka Walczy
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego , 2017 , 256 stron
Seria z Linią
Literatura niemiecka


Pełno krwi!
Krew w przełyku. Krew w łazience. Krew w karetce. Byłam tak samo zdezorientowana, jak bywa ten, u którego rozpoczyna się choroba, ale jeszcze o tym nie wie. W przypadku pacjenta W., bohatera i narratora tej retrospekcji, właśnie daje drastyczne objawy, bo wiedział, że choruje na przewlekłe agresywne autoimmunologiczne zapalenie wątroby od lat dziecięcych czyli od kilkudziesięciu już lat. To musiało skończyć się wreszcie koniecznością przeszczepienia wątroby. A mimo to, nawet z tak dużym doświadczeniem i wiedzą, choroba go zaskoczyła.
Dowiadywałam się o tym powoli.
Z odcinka na odcinek. Raz dłuższy, innym razem króciutki. Zaledwie na dwa zdania.

Ponumerowanych od 1 do 277, żeby w tym chaosie myśli, odnaleźć ciągłość wypadków życia przed przeszczepieniem i po przeszczepieniu. Oba oddzielone szarą strefą dwóch stron.

Ta pierwsza część bardzo mi bliska i znajoma, bo pokrywająca się z moimi doświadczeniami szpitalnymi, kiedy z ciekawością nowicjuszki poznawałam nowy świat środowiska szpitalnego, a z czasem rutynę codzienności lekarzy, pielęgniarek i pacjentów. W sposób realny. Jednocześnie bardzo mi odległy, ponieważ narrator ten mój realny odbiór widział totalnie odmiennie niż ja. Ubierał go w metafory i porównania, tworząc rzeczywistość fantastyczną, w której łóżko zamieniał na tratwę dryfującą po oceanie w rejsie przez szpital, w krainie Gdzieś Tam, ale i przez własne Ja. Leżąc na wyspie-łóżku wmyślał się w siebie i przemyśliwał na wylot. Gubił się w sobie. Nieśpiesznie błądził. Refleksyjnie zaglądał do najdalszych zakamarków ciała, duszy i umysłu, rozkładając myśli, odczucia fizyczne i emocje na czynniki pierwsze. Ta drobiazgowa autoanaliza służyła jednemu celowi – odnaleźć utraconą stabilizację i uporządkować świat w sobie i wokół siebie w obliczu zagrożenia życia, w którym zbrakło poczucia bezpieczeństwa, poprzez znalezienie odpowiedzi na podstawowe pytania egzystencjalne – ...jaki to wszystko ma sens, skoro i tak zaraz umrę? W takim razie po co w ogóle istnieję? Po co człowiek w ogóle istnieje?
A pytań tego rodzaju było mnóstwo!
Analizując swoją przeszłość i teraźniejszość, narrator nie pominął żadnego aspektu życia w swoich dociekaniach, by ten sens swojego wyjątkowego położenia odnaleźć.
Druga część życia po przeszczepieniu wątroby była mi zupełnie obca, ale przez to, że nowa, bardzo ciekawa. Poszerzona o doświadczenia człowieka po otrzymaniu nowego organu, a dla pacjenta W., tożsamym z nowym życiem. Przeszczepionym życiem, jak nazywał je bohater i jak brzmi tytuł książki. Nowa, zdrowa wątroba stała się trzecią, obok narratora i choroby, bohaterką kolejnych odcinków myślowych, przynoszącą mnóstwo kolejnych, tym razem innego rodzaju, pytań o procedury, ale przede wszystkim o etykę transplantacji. Prowadził nieustanny dialog ze sobą i z wątrobą, pytając natarczywie – A ty, organie, czy naprawdę należysz teraz do mnie? Do kogo należy przeszczepiony organ? Został mi podarowany czy nadal jest własnością Eurotransplantu, kliniki albo kasy chorych? A może jest tak, że mam cię tylko przechować, zaopatrywać, dostarczać ci krew, opiekować się tobą? Narrator, na te i im podobne pytania, próbował odpowiedzieć sobie, by określić swój nowy status i tożsamość – chimery?, hybrydy?, replikanta? czy może nowego, ulepszonego, uzupełnionego człowieka?
Pomimo niepodważalnego cierpienia fizycznego i psychicznego, nie ma w tych zwierzeniach cierpiętnictwa. Autor potrafił wyważyć środek między realizmem a fantazją, zaangażowaniem emocjonalnym a dystansem, powagą a humorem (bo jest!), rozpaczą a nadzieją, pragnieniami a realizmem i wreszcie między śmiercią a życiem. Nie obciążając mnie emocjonalnym bagażem choroby, przekazał wewnętrzny świat chorego, pomagając zrozumieć, co się z nim dzieje i co czuje. Był przy tym bardzo wiarygodny, ponieważ ten swoisty dziennik choroby oparł na własnych doświadczeniach, a pomiędzy rozdziałami umieścił jej profesjonalny, medyczny opis. To jedna z tych terapeutycznych książek, którą śmiało można podsunąć bardzo choremu człowiekowi. Swoim chłodnym dystansem i spokojnym przekazem tłumaczy, odpowiada, wyjaśnia i prowadzi za rękę przez obszar nurtujących, bo ważnych i trudnych pytań.
Pomaga znaleźć sens w jednej z najbardziej bezsensownej sytuacji, jaką jest choroba.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

niedziela, 09 kwietnia 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi