Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Wilt – Tom Sharpe

Wilt – Tom Sharpe
Przełożyła Zuzanna Naczyńska
Wydawnictwo Poradnia K , 2017 , 288 stron
Literatura angielska

Tę książkę należy czytać w odosobnionym miejscu!
Najlepiej w domu i to pustym. Może udusić, o czym przekonał się, na szczęście nadal żyjący Wojciech Malajkat, skoro zdołał podzielić się swoimi wrażeniami na okładce tytułowej.

Jestem mu wdzięczna za to uprzedzenie, bo ja nie musiałam się dusić, czytając ją z dala od ludzi. Dlatego również lojalnie uprzedzam, że historia zawarta w tej książce jest po prostu niebezpieczna.
Strzela humorem!
Na dodatek bardzo celnie. Prosto w dziesiątkę wesołości. Chociaż początkowo nie zanosiło się na fajerwerki nieokiełznanej radości. Było raczej ponuro, humorzasto i lekko depresyjnie z dominującym humorem noir, ironią i sarkazmem. Nie miałam odwagi śmiać się z głównym bohaterem, posępnym Henrym Wiltem wyglądającym mi na nieprzewidywalnego psychopatę, a już na pewno nie z niego, skoro jawił mi się... życiowym nieudacznikiem! Niespełnionym zawodowo wykładowcą Sekcji Przedmiotów Ogólnokształcących, uczącym praktycznie (tak uważali jego przełożeni) nieistniejącego przedmiotu czyli literatury, monterów, tynkarzy lub drukarzy, którzy nie widzieli sensu w chodzeniu do szkoły. A! Jeszcze rzeźników, których klasa pierwsza mięsna odegrała nieocenioną rolę w życiu Wilta. Trzydziestoczteroletnim mężczyzną, który burzliwe życie prowadził tylko w wyobraźni (czarnej!), bez widoku na jego urzeczywistnienie. Mężem ewidentnie (jego zdaniem) opóźnionej w rozwoju umysłowym żony Evy, która w przeciwieństwie do niego, całkowicie wyobraźni pozbawiona, prowadziła je w rzeczywistości. Był przekonany, że Eva była głupią krową, zatruwała mu życie zrzędzeniem i uprawianiem wschodniego mistycyzmu z obłąkanym entuzjazmem, który mógł doprowadzić do obłędu nawet najbardziej zrównoważonego męża. Czyli jego!
W tym obłędzie postanowił ją zamordować!
Zdecydowanie i szybko doszedł do wniosku, że będzie mógł rozwinąć swe ukryte talenty i stać się panem siebie, tylko jeśli jakieś nie do końca przypadkowe nieszczęście uwolni go od żony. Wilt przypadkowi postanowił pomóc. Od momentu wcielania zamiaru w życie przestało być ponuro i zaczęło być wesoło!
Bardzo wesoło!
Komizm szybko następujących po sobie zabawnych sytuacji wywoływał na mojej twarzy uśmiech. Nagromadzone początkowo fakty, skonfrontowane ze sobą, tworzyły absurdy powodujące rozbawienie. Komentarze (zwłaszcza obłędne doktora Boarda!) i dialogi bohaterów budowały humor inteligentnych skojarzeń. W przeciwieństwie do Wojciecha Malajkata nie zamierzałam dać się tej opowieści udusić. Wręcz przeciwnie.
Śmiałam się na głos!
Całą sobą! Trafiło mnie do tego stopnia, że do każdego kolejnego czytania, zaczęłam zabierać ze sobą chusteczkę. Potem zaopatrywałam się w całą paczkę, bo nie było sensu odrywać się od historii Henry’ego i Evy, by biegać tylko po kolejną. Płacząc ze śmiechu (do tego stopnia!), z zaskoczeniem obserwowałam przemianę małżeństwa - Evy w myślącą kobietę, a Henry’ego w inteligentnego logika. Nieudacznik powoli stawał się cholernym rajfurem słów, werbalnym akrobatą, pieprzonym zabójcą logiki, lingwistycznym Houdinim, encyklopedią niechcianych informacji, podnosząc ciśnienie śledczemu, a mi poziom rozbawienia.
Autor, niczym w dobrym kabarecie, ukazał przywary i wady brytyjskiego społeczeństwa oraz Amerykanów reprezentowanych przez zaprzyjaźnione z Evą małżeństwo ze USA. Wykorzystując stereotypy i humor, stworzył wybuchową mieszankę, nad którą pozostało mi tylko płakać ze śmiechu. Jeśli ktoś nie jest przekonany do angielskiego humoru, ta książka to zmieni.
Tak było w moim przypadku.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
piątek, 14 kwietnia 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi