Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Co nas drażni, co nas wkurza – Joe Palca , Flora Lichtman

Co nas drażni, co nas wkurza – Joe Palca , Flora Lichtman
Przełożyła Olga Siara
Przedmowy do polskiego wydania Artur Andrus , Tomasz Grzyb
Ilustracje Marcin Wicha
Wydawnictwo Naukowe PWN , 2017 , 253 strony
Literatura amerykańska

24 września 2010 roku istniało ponad 6,8 miliarda opinii na temat tego, co jest najbardziej irytującą rzeczą na świecie.
Tak stwierdzili autorzy tej publikacji - psycholog i dziennikarka naukowa. Można wysnuć wniosek, że porwali się z motyką na słońce, a jednak udało im się wyłuskać z oceanu opinii tę jedną, uniwersalną, powszechną i wkurzająca większość ludzkości. To...

Tak! To słuchanie obcej rozmowy przez komórkę. Oprócz tego przytoczyli ranking pozostałych, drażniących czynników, z których mnie najbardziej porusza dźwięk skrobania metalu, a zupełnie nie przeszkadza odgłos pocierania o siebie dwóch kawałków styropianu. Właściwe mój osobisty ranking mocno różni się od tego podanego przez autorów. Jednak nie o wyliczenie czynników skutecznie wyprowadzających człowieka z równowagi chodziło w tej publikacji.
Jej głównym celem było opisanie tego zjawiska z perspektywy naukowej.
Zadanie dosyć trudne, biorąc pod uwagę, że irytacja jest prawdopodobnie najczęściej doznawaną i zarazem najsłabiej zbadaną ludzką emocją. Dlatego autorzy w swoich rozważaniach powoływali się na wiedzę ze wszystkich dyscyplin naukowych, przytaczając najnowsze dane, odkrycia i ustalenia. Często cytując konkretnych badaczy. Dodatkowo tematykę komplikował fakt, że irytacja przez wielu naukowców była odmiennie definiowana z powodu jej subiektywności i zależności od kontekstu. Aby ułatwić sobie pracę, podzielili treść na rozdziały odpowiadające przyjętej klasyfikacji, której bazą był charakter źródła irytacji – dźwięk, woń czy łamanie norm społecznych. W każdym dociekali przyczyny, doszukując się drażliwości w genach, budowie fizycznej, procesach psychologicznych, właściwościach fizycznych i chemicznych czynnika, a nawet w uwarunkowaniach kulturowych.
Nie budowali jednak wniosków ostatecznych.
Raczej wytyczali nowe ścieżki dociekań. Stawiali nowe pytania. Otwierali kolejne drzwi do terenów badawczych. To co mnie najbardziej zaciekawiło, to rady dotyczące przynajmniej ograniczenia skali irytacji, bo aktywne ignorowanie czegoś, co nas irytuje, jest zwyczajnie niemożliwe. Autorzy proponują w miejsce tej najpowszechniejszej metody kilka innych. Dla mnie już sama treść tego opracowania przynosi ulgę. Uświadomienie sobie dzięki niej, dlaczego coś mnie irytuje, wyzwala we mnie większą dozę tolerancji. Zwolniła mnie też z katowania się bluesem, bo przecież, jak nie jest piękny, jak jest! Przynajmniej tak twierdzą jego miłośnicy. Otóż są tacy, jak ja, dla których ma czelność nie być i jest to udowodnione naukowo w tej publikacji. Stąd nasze sympatie i antypatie w wyborach muzycznych. Jednak autorzy ostrzegają – Możecie wypróbować te wszystkie strategie, ale z naszych szeroko zakrojonych badań wynika, że żadna z nich nie sprawdza się do końca. Przynoszą co najwyżej chwilową ulgę... Na pocieszenie dodaje – Ostatnią deską ratunku może być myśl, że złe uczucia – ogólnie rzecz biorąc – zwykle wcale nie są takie złe. Sygnalizują, że pojawił się jakiś problem... Są nieodłącznym elementem procesów psychologicznych na równi z innymi emocjami, jak niepokój, smutek czy złość – wszystkie te emocje są dobre, to znaczy użyteczne, jeśli zostają wyrażone we właściwym stopniu w odpowiedniej sytuacji.
Inaczej od irytacji prosta droga do furii.
Jak na temat przystało, sama oprawa graficzna książki z humorem próbowała mnie zirytować. Najpierw wściekle pomarańczowym kolorem okładki, której brązowy kolor w Internecie ma się nijak do tego w realu.

Potem wnerwiającym wszystkich użytkowników komputerów „wczytywaniem” tekstu,

 a następnie, odmierzającą czas rozpoczęcia kolejnego rozdziału, ikonką klepsydry.

Na szczęście narosłe „napięcie” rozładowują humorystyczne rysunki ilustrujące omawiane zagadnienia

oraz ostatnie zdanie autorów – Jeśli waszym największym zmartwieniem jest mimowolne podsłuchiwanie irytującego semilogu, to podziękujcie losowi i kupcie sobie zatyczki do uszu. Dlatego dziękuję z całego serca za takie problemy, a jeśli chodzi o zatyczki, to dam radę bez.
Po prostu – nirwana.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Co nas drażni, co nas wkurza [Flora Lichtman, Joe Palca]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 Paradoks - nie lubimy być poirytowani, ale najwyraźniej przyjemnie nam się myśli o tym, co nas irytuje. - twierdzą autorzy książki. Coś w tym jest, kiedy posłucha się najbardziej wkurzonego Polaka - Wojciecha Cejrowskiego. Mnie rozbawił!

niedziela, 11 czerwca 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi