Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Karta

Karta
Wydawnictwo Ośrodek Karta , nr 90 , 2017 , 160 stron
Literatura polska

 Powyższe hasło, umieszczone u góry strony tytułowej Karty, niezmiennie przewodzi temu kwartalnikowi historycznemu przez ostatnie 30 lat. Tym przesłaniem wyraźnie wyróżnia się wśród innych czasopism historycznych. Nie znajdzie się w nim gotowych analiz i interpretacji, a tym bardziej jedynych i słusznych opinii. Tę przyjemność obcowania z historią Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w XX wieku i samodzielnej analizy oraz wnioskowania zespół redaktorski pozostawia czytelnikowi.
Muszę przyznać – ogromną!
Otrzymałam dużą ilość źródeł składających się na artykuły w różnej formie – wspomnień, zapisów w dzienniku, relacji czy dialogów świadków opisywanych wydarzeń historycznych. Przez historyków nazywanych źródłami, a dla mnie żywą przeszłością opowiadaną przez osoby, które ją przeżyły, doświadczyły lub były jej obserwatorami. Jedynym cenzorem treści okazywał się ich umysł lub ułomność ludzkiej pamięci.

 W tym numerze miałam okazję zajrzeć do dzienników Michała Józefa Römera, których dwa tomy już się ukazały, a kolejne do końca 2018 roku.

Autorzy artykułu wyłuskali i przedstawili w nim fragmenty dziennika dotyczące skandalicznego wątku miłosnego autora, który śmiał kochać dziewczynę z lupanaru, jak dawniej określano domy publiczne. Dla jednych romantyczny związek, dla innych skandaliczny mezalians godny ostracyzmu, a dla mnie przeciekawie opisany stan uczuciowy czlowieka na stanowisku i wysokiego pochodzenia, który nie bał się kochać i żyć z prostytutką. Na dodatek potrafiący te uczucia opisać i oddać niczym w dobrym romansie.

Zaraz potem przeniosłam się do przedwojennego Biłgoraju tuż przed wybuchem i w pierwszych dniach II wojny światowej. Mogłam sama, czytając wspomnienia jego mieszkańców, przekonać się, jak funkcjonował mechanizm zmiennych stosunków polsko-żydowskich w mieście zamieszkanym w 60% przez Żydów.

Przeżyłam również tragiczne położenie szpitala zorganizowanego w hotelu Terminus przy ulicy Chmielnej 28 podczas Powstania Warszawskiego razem z relacjonującymi ten tragiczny czas dzień po dniu, pracującymi w nim pielęgniarkami.

Przyjrzałam się narodzinom opozycji węgierskiej lat 80. oczami jej działaczy.

Dowiedziałam się również, dokąd trafili powstańcy warszawscy, zapisując ciemną stronę zakładów we Frankfurcie nad Menem, znanych raczej z produkcji maszyn do pisania Adler niż z obozu Katzbach dla polskich więźniów. Co ciekawe, ten wstydliwy fakt dla zakładu ujawnili dwaj niemieccy nauczyciele historii. Historia obozu jest dostępna bezpłatnie w formie e-booka Katzbach – obóz widmo na stronie wydawnictwa wśród wielu innych, darmowych publikacji. Jednak najważniejszą dla mnie, bo zupełnie nową informacją tego numeru był temat wiodący i otwierający czasopismo.
Dąbrowszczacy!

 Pytając znajomych o tę polską formację Brygad Międzynarodowych, wywoływałam zaskoczenie, zdziwienie, a potem ciekawość. Nic dziwnego. To temat omijany szerokim łukiem i w dzisiejszej rzeczywistości politycznej bardzo niepoprawny i niepożądany. Około 5 tysięcy polskich ochotników walczących z faszyzmem w hiszpańskiej wojnie domowej w latach 1936-1939 jest bardziej wyklętych niż Żołnierze Wyklęci z AK. Tym ostatnim przywrócono honor i miejsce w historii. Tych pierwszych wymazuje się z jej kart, nazywając cynicznymi i naiwnymi „żołnierzami Stalina”. Po lekturze wspomnień tych młodych i bardzo młodych uczestników walk z faszystowskim reżimem gen. Francisco Franco ich postawa nie jest już tak czarno-biała, ale nabiera szarości. W dużej mierze byli mocno zindoktrynowani i kontrolowani przez komunistów, ale wśród nich byli i tacy, dla których liczyło się jedno – możliwość aktywnego udziału walce z faszyzmem. Którzy mieli świadomość, że od losów wojny hiszpańskiej zależą losy Europy. Przegrali wojnę, a w efekcie swój los i przyszłość. Obecnie wykreśla się ich istnienie, na fali walki z minionym ustrojem i wszystkim, co się kojarzyło z lewicą. Dziś w całej Polsce z tych samych powodów pozbawiani są ulic. Artykuł jest próbą zrozumienia wartości i motywacji, które zawiodły dąbrowszczaków do Hiszpanii, jest jednym z powodów, dla których się nimi zajęliśmy. W październiku 2016 minęło 80 lat od utworzenia Brygad Międzynarodowych. To najwyższy czas, by uratować dąbrowszczaków przed niepamięcią, a przede wszystkim – by ich zrozumieć. – tą myślą kończą autorzy tekst.
Właśnie za to lubię publikacje Ośrodka Karta.
Za danie mi szansy zrozumienia zawiłej historii Polski, nawet jeśli jest ona niewygodna, niepoprawna, a nawet wstydliwa. Ale jest moja i mam prawo znać ją w całości. Łącznie z jej ciemnymi stronami i niechlubnymi kartami. Zespół redaktorski nie pozostawił mnie jednak samą z tymi źródłami historycznymi. Wszystkie opatrzone są mniej lub bardziej obszerną informacja encyklopedyczną umiejscawiającą wydarzenie w czasie, przestrzeni geograficznej i sytuacji politycznej. Czasami przytaczając opinie historyków jako uzupełnienie zawartości tekstu. A wszystko bogato ilustrowane zdjęciami.

 Niezbędny tytuł wśród innych czasopism historycznych, zwłaszcza dla tych, którzy lubią myśleć samodzielnie i niezależnie.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
sobota, 03 czerwca 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi