Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Z góry widać tylko nic – Arek Borowik

Z góry widać tylko nic: mocna rzecz o namiętnościach – Arek Borowik
Wydawnictwo Dobra Literatura , 2017 , 400 stron
Literatura polska

Totalnie pozytywne zaskoczenie!
A początkowo nie zanosiło się na to! Nic nie wskazywało, że właśnie wchodzę do labiryntu nie tylko ludzkich namiętności w mocnym wydaniu, jak uprzedza podtytuł,

ale również w świat baśni. I to baśni w wydaniu hardkorowym czyli raczej brutalniejszych w przekazie braci Grimm niż łagodniejszego Hansa Christiana Andersena. Tematu, który w literaturze uwielbiam.
A wszystko zaczęło się od zmory każdego pracodawcy.
Dobiegającego czterdziestki Strawińskiego, który firmę traktował jak ZUS, miejsce odpoczynku, idealne warunki pielęgnowania uzależnienia alkoholowego i „kanapę” do spania. Każdy rozsądny prezes zwolniłby takiego „niebieskiego ptaka”, tyle że ten ostatni miał dobry bajer na przetrwanie w miejscu pracy. Za każdym razem, po donosie kolegi lub koleżanki z biura, „sprzedawał” swojemu przełożonemu, dosłownie i w przenośni, bajkę, którą ten „łykał” i godził się na jeszcze jedną szansę. Jeszcze jedną próbę przed ostatecznym wyrzuceniem z pracy.
A ja dałam się wodzić za nos razem z szefem!
Chciałam tego kolejnego zaufania, bo wiązało się ono z następną ciekawą opowieścią, a dla mnie również zabawą w zgaduj-zgadulę – jaką baśnią inspirował się autor? A było ich wszystkich cztery, obiecując na zakończenie kolejne napisane przez siebie, a może przez samo życie?

Nie zdradzę tytułów. Nie chcę odbierać przyjemności zabawy innym czytelnikom w kojarzeniu poszczególnych, mrocznych historii z tytułami znanych bajek. Zdradzę tylko, że wcale nie jest to takie proste, bo autor opierał się tylko na ogólnych schematach, od czasu do czasu wplatając naprowadzający, jednoznacznie kojarzący się cytat ze znaną bajką. Miałam z tym problem w przypadku pierwszej historii, a ostatniej byłam pewna, kiedy spojrzałam na całość, bo z góry było widać, wbrew tytułowi, może nie całkiem nic, ale na pewno lepiej. Na odwrocie książki znalazłam taką wypowiedź:

Nie miałam takiego problemu po jej przeczytaniu. Ta książka jest o życiu współcześnie odzwierciedlonym w znanych baśniach, dlatego jest o wszystkim i dla wszystkich lubiących kopać i grzebać w psychice ludzkiej. Poszukiwać odpowiedzi, czy baśnie ułatwiają tłumaczenie skomplikowanego życia, czy to raczej życie inspiruje twórców? Czy bohaterowie to wymyślone postacie, czy raczej ludzie z krwi i kości? A jeśli to ostatnie, to z kim mogę się utożsamiać? Która z nich jest mną, a może ja nią? Obalić mit, że baśnie łagodzą brutalność rzeczywistości, a może go podtrzymać, bo to rzeczywistość brutalizuje baśnie? Takich i wiele, wiele innych tematów do przemyśleń podsuwa ta powieść.
Zachwyciła mnie również forma przekazu.
Na podobny zabieg ukazujący obóz koncentracyjny zdecydowała się również Eliza Granville w powieści Gretel i ciemność zainspirowana bajką Jaś i Małgosia. Autor wykorzystał w swojej książce aż cztery bajki. Przy czym jedna z nich spina klamrą pozostałe trzy, tworząc opowieść w opowieści. Każda pełna skrajnych emocji, brutalności i uzasadnionych wulgaryzmów, co uwidoczniło się nawet w tytule jednego z rozdziałów:

Każda z morałem, który uwypuklał jedną, konkretną przywarę ludzką – zachłanność, zazdrość czy nienasycenie. A wszystko podane z dużą dawką inteligentnego humoru. Zwłaszcza w wykonaniu Strawińskiego. Typu z gatunku „wrzodów na tyłku”, ale gdyby nie ten sprawiany przez niego ból, człowiek nie wiedziałby, że żyje. Jego inne pojmowanie otaczającego go świata, odmienny system preferowanych wartości, nieakceptowanie realiów, nonkonformistyczny styl życia, przebiegłość w jego praktykowaniu i forsowaniu, irytował mnie, ale jednocześnie wzbudzał sympatię. Polubiłam tego lawiranta, może dlatego, że człowiek sam by tak chciał, ale nie ma w sobie tyle „predyspozycji”, co Strawiński, by przeżyć w społeczeństwie całkowicie na własnych warunkach. Nie każdy może być Piotrusiem Panem i musi wybierać między kotem w butach a wilkiem albo Śnieżką a złą królową.
Podobno jestem Kopciuszkiem (psychotest z przymrożeniem oka), a marzyłoby się być taką Szeherezadą!

Z góry widać tylko nic [Arek Borowik]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
czwartek, 15 czerwca 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi