Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Opowieść Podręcznej – Margaret Atwood

Opowieść Podręcznej – Margaret Atwood
Przełożyła Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo Wielka Litera , 2017 , 368 stron
Literatura kanadyjska

   „...dzisiaj zaczęłam i jestem w połowie Opowieści podręcznej, bardzo smutna i niestety aktualna powieść :(”

   To tej treści SMS, który otrzymałam, sprawił, że natychmiast wyjęłam ten tytuł z długiej kolejki oczekujących książek do przeczytania. Tak się szczęśliwie złożyło, że niedawno kupiłam ją pod wpływem reklam towarzyszących nie tyle samej książce, ile jej ekranizacji. W 2017 roku Bruce Miller wyreżyserował bardzo dobry serial pod tym samym tytułem (polecam!), którego siedem odcinków obejrzałam w jedno sobotnie popołudnie i wieczór. Nie mogłam się od niego oderwać.

   Z powieścią było podobnie.

   Narrację prowadziła kobieta o imieniu Freda nadanym od imienia jej właściciela. Komendanta, w domu którego pełniła rolę Podręcznej. Jej prawdziwego imienia nie poznałam. Było zakazane tak, jak wiele innych rzeczy. Właściwie wszystko to, co należało do starego świata. I tak miało być. Miałam odebrać główną bohaterkę, jako jedną z wielu jej podobnych. Jako tę, którą może być każda. Jako głos indywidualny,  a jednocześnie reprezentujący ogół kobiet żyjących w reżimie narzuconym przez ideologię jego twórców, budujących nowe państwo na terenie byłych Stanów Zjednoczonych. Republika Gilead, bo tak się nazywało, rządziła się prawami religijnymi zawartymi w Biblii, ale interpretowanymi przez elitę rządzących. Ich wykładnia zależała od celu, jaki chciała osiągnąć. Miała świadomość, że ”lepiej” nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich, bo zawsze dla niektórych jest gorzej. Problem w tym, że ci „niektórzy” stanowili większość społeczeństwa. Najważniejszym w niej celem, bezwzględnie obowiązującym wszystkich, była prokreacja, która osiągała bardzo niskie statystyki urodzeń z powodu zanieczyszczenia środowiska. Stworzenie kobietom  warunków do spełnienia swojego naturalnego powołania, jakim było rodzenie dzieci, tak naprawdę stworzyło im piekło na ziemi, w którym miłość była anomalią. Zabierając wolność czegoś, rządzący dali wolność od czegoś. A tak naprawdę, pokrętnie przedstawiana myśl o wolności podczas szkoleń indoktrynacyjnych oznaczała jedno – niewolę.

   Freda dokładnie opowiedziała o tej niewoli i procesie zniewolenia.

   O systemie represji i opresji, oprowadzając mnie po okupowanym mieście, robiąc zakupy na kartki z obrazkami zastępujące pismo (obowiązuje zakaz pisania i czytania), uczestnicząc w absurdalnych obrzędach, brutalnych zwyczajach i okrutnych rytuałach, które dla mnie były obrzydliwe i chore, ale dla ich uczestników – normą. Miałam dokładnie to zobaczyć. Proces „normalnienia” nienormalnego, które w czasach przed Gileadą było dziwne, nieakceptowalne i nie do przyjęcia. Miałam przekonać się, jak drobnymi, nieznacznymi, prawie niezauważalnymi posunięciami i decyzjami wprowadza się reguły, które powoli przestają szokować i dziwić, stając się akceptowanymi normami w myśl zasady, że człowiek do wszystkiego się przyzwyczai. Wędrówkę po Gileadzie Freda przerywała snem lub drzemką. To był jej czas, kiedy mogła wracać myślami do przeszłości, w której miała rodzinę – męża i córkę. To czas kontrastowych zestawień, które podkreślały groteskę, absurdy i wynaturzenia totalitarnego systemu. To też czas, w którym przypominała sobie, jak doszło do tego, że znalazła się w domu bezdzietnej pary, Komendanta i jego żony, jako niewolnica, „macica”, żywy inkubator, surogatka, by urodzić im dziecko, spełniając comiesięczny rytuał ceremonii, który dla mnie był po prostu gwałtem usankcjonowanym prawnie. A kiedy poznałam już nowy świat Fredy, w którym zabrano jej wszystko oprócz wewnętrznej wolności i wspomnień, doszłam do jednego wniosku – nic się nie zmieniło oprócz okoliczności. Jeśli dobrze się rozejrzę, to ta precyzyjnie przedstawiona antyutopia wydarzyła się już w historii powszechnej i wydarza w świecie współczesnym. Moje spostrzeżenie potwierdziło jedno zdanie – ...w Gileadzie niewiele było rzeczy oryginalnych czy miejscowych – jego geniusz polegał na syntezie. Tego, co już było. Co już się wydarzyło.

   Aktualność tej powieści totalnie mnie zaskoczyła!

   A książka nie jest „świeżynką” literacką i wydawniczą. Autorka opublikowała ją w 1985 roku. Według niektórych ówczesnych krytyków w odpowiedzi na próbę ograniczenia procesów emancypacyjnych przez rząd Ronalda Reagana.

W Polsce ukazała się po raz pierwszy w 1992 roku nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego w serii Klub Interesującej Książki. W 1998 roku wznowiło ją Wydawnictwo  Zysk i S-ka w serii Salamandra, a potem Wydawnictwo Znak w 2006 roku. Jeśli niczego nie przeoczyłam w tym śledztwie, to mój egzemplarz jest jej czwartą odsłoną. Od ukazania się oryginału upłynęło 32 lata, a jej przesłanie jest nadal obowiązujące! Paląco aktualne dla Polski!

   Źródłem tego fenomenu jest jej ponadczasowość.

   Jej przesłanie można rozpatrywać aż w siedmiu płaszczyznach (a może i nawet więcej!) – feministycznej, emancypacyjnej, biblijnej, politycznej, filozoficznej, psychologicznej i literackiej. W każdej z nich można doszukać się bieżącego problemu, z którym boryka się świat i zamieszkujące go narody. A może powinnam napisać – funkcjonujące w nim reżimy? Autorka, by uwiarygodnić przesłanie powieści, zastosowała znany trik, nadający jej charakter paradokumentu. Powstała na bazie odnalezionych 30 taśm magnetofonowych, nagranych przez Fredę post factum (historia kończy się, pozostając otwartą dla dalszych losów Fredy) czyni opowieść refleksyjną, zdystansowaną i bardzo prawdopodobną. A nawet realną. Proroctwem, jak może być, jeśli ludzie nie obudzą się z letargu i bierności wobec tego, co dzieje się wokół, uznając w zadufaniu, że ich to nie dotyczy. Nie czując podgrzewanej powoli wody, w której są zanurzeni, nawet nie zauważą momentu ugotowania się w niej. Ten wątek idealnie pasuje do obecnej sytuacji w Polsce. Zaczęło się od manipulacji przy Konstytucji RP.

   Panie i Panowie - proces gotowania rozpoczął się!

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2017 roku.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Opowieść Podręcznej [Margaret Atwood, Zofia Uhrynowska-Hanasz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Dla niezdecydowanych - zwiastun serialu.

niedziela, 01 października 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/10/01 13:59:43
Lektura za mną. Czytanie to chwila faktycznie.
-
2017/10/01 14:33:30
eldka - To teraz film. Ma wiele wątków rozbudowanych, chociaż niektóre pomija, O ile książka mnie przerażała, to film wyciskał łzy. Może dlatego, że silnie podkreślał więź dziecka z matka. :)
-
2017/10/01 14:41:41
Film/serial raczej również za mną:)
-
2017/10/01 14:52:36
książkę kupiłam w rozpoczęcie wakacji i ciągle czeka :(
-
2017/10/01 15:09:57
Eldka - Boje się, że z serialu stworzą tasiemiec, a przesłanie się gdzieś zagubi dla oglądalności. Dla mnie mogą zakończyć na odcinku 7.
Kasiek - Nie czekaj! Chociaż, kiedykolwiek ją przeczytasz, zawsze będziesz na czasie. :D
Blogi