Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Świerszcze wybielone na kość – Agnieszka Czachor

Świerszcze wybielone na kość – Agnieszka Czachor
Wydawca Kontrarianie , 2017 , 156 stron

Literatura polska

   Ta okładka... Ten tytuł...

   Skusiłam się, bo obiecywały stąpanie po granicy światła i mroku, przesuwaną słowem niczym lampą  z płonącą wiedzą rozświetlającą mrok. Strefą cienia, gdzie nic nie jest  jednoznaczne, którą odnalazłam w dziewięciu historiach. Każde było inne. Każde poprzedzone odmiennym tematycznie rysunkiem, nawiązującym do treści.

Każde z innymi bohaterami pochodzącymi z różnych warstw społecznych i środowisk. Każde osadzone w innym miejscu. Czasami w znajomym, polskim krajobrazie, a czasami gdzieś w obcym świecie. W konkretnym roku albo w czasach, gdy kobiety były hrabinami, a mężczyźni stajennymi.

   A mimo to!

   Pomimo tych różnic wpisywały się w jeden, wspólny dla nich nurt – opowieści grozy, tak dobrze znany mi z twórczości Howarda Philipsa Lovecrafta i Edgara Alana Poe’go. Każde z tych opowiadań budowało od pierwszego zdania, metaforami, porównaniami, nawiązaniami, napięcie, które nieuchronnie prowadziło do tkania tajemnicy niekoniecznie rozwiązywanej na końcu historii. Częściej pozostawiały mnie w niedopowiedzeniu, w domysłach, które jeszcze bardziej potęgowały echo przerażającego przesłania, wprawiającego w poczucie jeszcze większej niepewności. Lęku przed światem, w którym mnóstwo zabobonów, przesądów i dziedziczonych klątw determinujących człowieczy los. Demonów i niebezpiecznych istot czyhających na ludzkie ciało i duszę. Szeptuch i wróżów z mocą rzucania i odczyniania uroków, uruchamiających mechanizm przeznaczenia. Stref mroku, w które, chcąc czy nie chcąc, można być wciągniętym podstępem lub wtrąconym siłą, doświadczając rzeczy i zjawisk niepojętych i szokujących, wzbudzających jeszcze większe niemoc i strach przed życiem oraz lęk o los. Wszechobecne zło zniekształcające postacie ludzkie, które nie były ładne. Czasami wręcz okaleczone. Z którymi na pierwszy rzut oka zawsze było coś nie tak. Zło, którego  odór potu mieszał się ze smrodem cygar i swądem świeczek, z cuchnącym błotem ściekającym z obcasów i z wonią wódki, tworząc niemiłosierny zaduch, który dławił w gardle. Zło nieoszczędzające nawet zwierząt i natury porażającej straszydłami uschniętych drzew, których nagie, dziobate gałęzie chwiały się niczym kręgosłupy poskręcanych reumatyzmem starców. Kalecy ludzie, na niebezpiecznej ścieżce życia, dźwigający na plecach zdeformowany los.

   I tylko winnego brak! – chciałoby się krzyknąć.

   A winny tych nieszczęść jest! Wystarczy dobrze wczytać się w głębsze warstwy tych dziewięciu historii wiejących grozą czerpaną z przejaskrawionego turpizmu życia. To człowiek sam sobie zgotował ten los! A dokładnie cień, który w sobie nosi. Demony, które w sobie karmi zawiścią, zazdrością, pożądaniem, żądzą, lękiem, poczuciem winy, pragnieniami, ignorancją, uzależnieniami i obarczaniem wszystkich dookoła za ponoszone niepowodzenia. Maszkary, które gotowe są wypełznąć z nas w każdej chwili, w sprzyjających im okolicznościach. Pod ich dyktando, to my sami, własnymi palcami plączemy, zapętlamy, supłamy nić losu, przydając pracy „białym istotom” trudzącym się nad niedopuszczeniem do jeszcze większej katastrofy w człowieczym dążeniu do zagubienia się lub samodestrukcji. Ten mechanizm i jego złożoność autorka świetnie przedstawiła w opowiadaniu Kryształowe sekundy. To też jedyne opowiadanie, które daje nadzieję, że nie jesteśmy w tych zmaganiach sami. Że w tym mroku jest światełko czyjejś opieki. W tych dziewięciu historiach można przejrzeć się, jak w lustrze. Odnaleźć siebie w jednym z nich albo we wszystkich. Odkryć na nowo swoje emocje, które nami rządzą i zobaczyć ich skutki.

   Poznać swój wewnętrzny cień.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

niedziela, 29 października 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi