Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Co czytali sobie, kiedy byli mali? – Ewa Świerżewska , Jarosław Mikołajewski

Co czytali sobie, kiedy byli mali? – rozmawiali Ewa Świerżewska i Jarosław Mikołajewski
Wydawnictwo Agora , Wydawnictwo Egmont , 2014 , 320 stron
Literatura polska

   Czarodziejski album!

   Świadomie użyłam słowa album, bo miałam wrażenie, że taki czytam, oglądam i przeżywam, bo jak każdy album, posiadał moc przywoływania wspomnień z dzieciństwa. Różdżką rozświetlającą mrok pamięci była książka. Początkowo wydawało mi się bardzo prostym wrócić do książek z dzieciństwa. Miałam w głowie gotową listę tytułów. Kiedy jednak zaczęłam przysłuchiwać się rozmówcom, zaczynałam analizować ten spis i wysnuwać zupełnie inne wnioski. Podobnie było z 24 rozmówcami autorów.

Z różnych środowisk rodzinnych, różnorodnych profesji, odmiennych podejść do życia i zróżnicowanym wieku. Na propozycję wywiadu na temat książek czytanych w dzieciństwie, pojawiały się trzy reakcje z ich strony – Pierwszą reakcją rozmówców były zgoda i przekonanie, że to będzie łatwa rozmowa. Drugą: nie pamiętam. Trzecią: radość odkrycia, a nawet zdziwienie, że dotyczy ono tak bogatego obszaru. Bo książka nie była wyrwana z kontekstu ich przeszłości. Kojarzyła okoliczności czytania. Nasuwała wspomnienia szczęśliwe, radosne, ale i dramatyczne. Zawsze jednak otwierała rzeczywistość, do której lubili powracać. Każdy wywiad rozpoczynał króciutki scenariusz rozpoznawczo-zapoznawczy,

któremu obok towarzyszył rysunkowy portret.

Rozmowę ilustrowały liczne okładki książek

oraz rysunki nawiązujące do jej treści lub satyrycznie ją komentujące. Pozornie mogłoby się wydawać, że rozmowy będą monotematyczne, skoro wątkiem przewodnim miała być książka. Jednak każda z nich była inna tak, jak odmienne było życie bohatera. Wyraźnie widziałam to nie tylko w preferencjach czytelniczych, ale i w krytycznym lub bezkrytycznym podejściu do nich. Te same tytuły zbierały różnorodne, a czasem skrajne opinie.

Chłonęłam nie tylko interpretację i komentarze tego, co czytali, ale i humor, rozbawienie, radość odkrywania siebie na nowo, zadziwienia, zaskoczenia pamięcią, nostalgię za tym, co było i nie wróci, niecierpliwość odkrywania światów za okładką i niezapomniane doświadczenia organoleptyczne jak kształt książki czy jej zapach, który mogłam sobie powdychać w specjalnie przygotowanym do tego miejscu. Wdychałam!

   Utonęłam w tym świecie!

   Czytałam i przeglądałam ten album z dziecięcą ciekawością, w którym umieszczono zdjęcia z dzieciństwa rozmówców,

ich radosną twórczość własną, już wtedy sygnalizującą zdolności i talenty


oraz cytowane z pamięci po kilkudziesięciu latach fragmenty wierszyków. Bardzo angażowała mnie emocjonalnie. Otwierała przede mną również mój świat książek z dzieciństwa. Każda strona z kolejną okładką lub ilustracją wywoływała we mnie skojarzenia, emocje i zaskakujące odkrycia. Dzięki tym rozmowom zrozumiałam swoje obecne preferencje czytelnicze. Moją ulubioną książką, zaczytywaną i przeżywaną bez ustanku był zbiór baśni greckich O śpiącym królewiczu Ruth Manning-Saunders, którą niestety straciłam w zawierusze przeprowadzek.

Potem było mnóstwo książek, które przechodziły przeze mnie bez echa (nie lubiłam „przygodówki”), aż natknęłam się na literaturę obozową. I taka skrajność w preferencjach czytelniczych  pozostała mi do dziś.

   Bajki dla dorosłych i fakty.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Co czytali sobie, kiedy byli mali? [Jarosław Mikołajewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

poniedziałek, 20 listopada 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi