Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Zakręty losu – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Zakręty losu – Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo Novae Res , 2012 , 352 strony
Tetralogia Zakręty Losu , tom 1 
Literatura polska

   Otrzymałam zaproszenie!

   O tym, że Agnieszka Lingas-Łoniewska przyjedzie do nas, wiedziałam od czerwca. Wśród moich nastolatek była jej fanka, która swoimi kanałami informacyjnymi dowiedziała się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem o planach naszej biblioteki publicznej. Nazwisko pisarki znałam, ale nie sięgnęłam dotychczas po żadną jej powieść. A było z czego wybierać, bo, jak się okazało na spotkaniu, napisała ich już 26!

   Od czego zacząć?!

   Zapytałam o to jej fankę, bo lubię być przygotowana do spotkań autorskich. Poleciła mi Zakręty losu. Na pytanie – dlaczego właśnie tę tetralogię? – przymknęła oczy i zdołała wymruczeć tylko „mmmm”. Dla mnie to najlepsza rekomendacja dobrego. Tak dobrego, że natłok emocji blokuje słowa. Nie pomogły wyczerpujące rekomendacje bibliotekarki z biblioteki publicznej o każdym innym tytule stojącym na półce. Miałam więc z czego wybierać, ale to „mmmm” nastolatki było nie do przegadania. Intrygowało mnie, co takiego w typowych powieściach dla kobiet (bo dla mnie takimi one są) jest pociągającego również dla dziewcząt. Jak dowiedziałam się od autorki, rozpiętość wiekowa jej czytelniczek zaczyna się od gimnazjalistek, a kończy na starszych paniach, z których najstarsza ma ponad 90 lat!

   Tajemnicę powodzenia niwelującą granice wiekowe odkryłam już w tej pierwszej części cyklu!

   Tym nieodpartym magnesem jest miłość! Moje przypuszczenia potwierdziła autorka, mówiąc, że wszystkie jej powieści są przede wszystkim o miłości. Uczuciu, o którym lubi czytać i przeżywać razem z bohaterami, z większą lub mniejsza częstotliwością, prawie każda kobieta.

   Dokładnie o tym są również Zakręty losu.

   O miłości jedynej, która w bardzo silnym wymiarze zdarza się tylko raz w życiu. Na tyle trwałej i „nierdzewiejącej”, że autorka musiała skonstruować opowieść o jej narodzinach w czasach licealnych, a potem jej kontynuację trzynaście lat później, kiedy nastoletni bohaterowie osiągnęli wiek trzydziestolatków. Historia Kaśki i Krzyśka to wymarzona miłość licealna. Oboje bardzo atrakcyjni. Dziewczyna ładna, wysoka, szczupła i wysportowana, a chłopak wyższy od niej, a to już dużo, bo do maleńkich nie należała. Miał krótko ostrzyżone włosy wpadające w ciemny blond, niebieskie oczy i męską twarz z charakterystycznie zarysowanym podbródkiem. Typowy chłopiec z kalifornijskiej plaży. I typowa hollywoodzka miłość, z tą trzecią – Małgośką. Czarnym charakterem, który perfidnie i z premedytacją lubił mieszać w życiu innych. Jednak nie mogę powiedzieć, że sami bohaterowie byli, jak z amerykańskiego filmu. Pod względem psychologicznym wielowymiarowi i niejednoznaczni.

Autorka podkreślała na spotkaniu, że nie pozwala swoim czytelniczkom na łatwe osądy i proste szufladkowanie ludzi. Jej bohaterowie są skomplikowani osobowościowo. Zawierają w sobie i dobro, i zło, ale w różnych proporcjach. To odkrywanie drugiego dna charakterologicznego w postaciach, nadawało opowieści cechy nieprzewidywalności, a tym samym wprawiało w ruch karuzelę emocji. Ba! Doprowadzało mnie do stanu współczucia temu, kto krzywdził, wyrządzał zło i był katem dla innych, a także wprowadzało podejrzliwość wobec tych dobrych i prawych. Ta niejednoznaczność moralna bohaterów była idealnym czynnikiem równoważącym słodką, życzeniową ze strony czytelniczek, a przez to schematyczną w swoim scenariuszu, miłość. To nie wada, skoro to ten dokładnie czynnik zdobywa ogrom fanek twórczości pisarki. A jeśli dodam, że opowieści są pełne bezpruderyjnych, odważnych scen seksualnych (erotycznymi nie mogę ich nazwać), to pytanie nasuwało mi się samo. Co sprawia autorce największą trudność w pisaniu powieści – dialogi, sceny miłosne czy opisy? Okazało się, że autorka nie ma takich. Żadnych! Wszystko jest w stanie napisać. A bogata wyobraźnia i lekkość przekładania jej na słowa zapewniają jej plany na następne 20 tytułów!

   Co ciekawe, to pisanie o miłości nie nudzi czytelniczek po kilku powieściach!

   Sekret tego zjawiska tkwi w ogromnym zróżnicowaniu środowisk i rodzajach powieści, w których autorka osadza akcję. Okoliczności przydarzającej się bohaterom miłości, za każdym razem są inne. W przypadku Zakrętów losu to środowisko licealistów i dorosłych oraz prawników i ludzi mafii. Jeśli zbierzemy te wszystkie elementy razem, to okazuje się, że miłość i życie nie jest takie proste, a los nie zawsze usłużnie spełnia marzenia ludzi, którzy chcą nim kierować. Los idzie swoją drogą i często wpada w ostry zakręt, lecąc długą drogą w dół..., a czytelniczki z przyjemnością razem z nim!

   Spotkanie tradycyjnie zakończyło się zdobywaniem autografów, z czego i ja skorzystałam.

  Nietradycyjnie natomiast podziękowaniami. Kwiatek zastąpiła karma dla kotów. Autorka działa społecznie na rzecz zwierząt w ramach akcji #karmazamiastkwiatka, prosząc swoje czytelniczki o właśnie taki rodzaj podziękowań i dowodów sympatii.

   Piękny przykład – realizować się, żyć z pasją i pamiętać przy tym o słabszych, dzieląc się swoim sukcesem z innymi.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Zakręty losu [Agnieszka Lingas-Łoniewska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
sobota, 18 listopada 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Blogi