Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Jak przeżyć w szkole – Reinhold Miller

Jak przeżyć w szkole: poradnik dla nauczycieli i wychowawców – Reinhold Miller
Przełożyli Ewa Marszał i Jerzy Zakrzewski SJ
Wydawnictwo WAM , 2012 , 260 stron
Literatura niemiecka

   Miało być wesoło z tym dwuznacznym tytułem i humorystyczną grafiką okładkową!

   Miałam nadzieję, że trochę się pośmieję, a autor z przymrużeniem oka pozwoli mi na zdystansowanie się do szkolnej dżungli przetrwania. Poradzi, jak się odnaleźć w niej – jak sugerował podtytuł.

   Nic z tego!

   Było bardzo poważnie, rzeczowo i nowatorsko w porównaniu z poradnikami skupiającymi się na „leczeniu” objawów, a nie przyczyn. Autor na proces nauczania i wychowania spojrzał szerzej. Ba! Stworzył bardzo precyzyjną teorię na temat skutecznego odnalezienia się nauczyciela zrezygnowanego i zagubionego w szkolnej rzeczywistości. Nie miało dla mnie znaczenia, że był niemieckim dydaktykiem i metodykiem wychowania nawiązującym do stanu szkolnictwa w Niemczech, ponieważ to zdanie odnoszące się do nauczycieli upewniło mnie, że mamy ten sam, międzynarodowy problem – Czują się oni pozostawieni na lodzie przez społeczeństwo (brak pozytywnej oceny), przez polityków (nieudane próby reformy, chybione zmiany strukturalne, braki finansowe), przez władze kultury i oświaty (za dużo zarządzania, a za mało pomocy w kształtowaniu szkolnictwa) i przez rodziców (zbyt mało wsparcia i wychowawczej wspólnotowości). W końcu pozostają sami, jakby w szpagacie pomiędzy samotną walką przy zamkniętych drzwiach klasowych a otwartymi przestrzeniami szkolnymi, w kontekście rozwoju szkoły. Sami oko w oko ze współczesnym uczniem.

   W efekcie - bezradność!

   Jej skutki precyzyjnie wymieniał autor, podając konkretne przykłady scenek wziętych z życia szkolnego. Ustalił również tego przyczyny. Słabe punkty w systemie oświaty, których ofiarami są najpierw nauczyciele, a ostatecznie uczniowie. Oprócz propozycji zmian w kształceniu przyszłych nauczycieli i wychowawców oraz w selekcji przydatności kandydatów do zawodu, które uważam za bardzo trafne i wręcz konieczne, omówił również zmiany, które nauczyciel może wprowadzić sam, nie czekając na reakcję z zewnątrz, odgórną.

   Namawia do wypracowania w sobie autonomii.

   Do porzucenia bezradności na jej rzecz. Autor ten proces przemiany omawia bardzo szczegółowo. Jego schemat umieścił w grafice litery „U”.

Osiągnięcie autonomii wymaga niestety ogromnej pracy. Użyłam słowa „niestety”, ponieważ wiem, jak bardzo niewielu nauczycieli chętnie dokształca się z własnej woli w kompetencjach miękkich. A zmiana postawy bezradności na postawę autonomii wymaga bardzo wielu godzin warsztatów, ćwiczeń, pracy nad sobą, by ukształtować w sobie dwie, niezbędne kompetencje, w które nie wyposaża obecny system kształcenia – kompetencje w odniesieniu do samego siebie i kompetencje relacyjne. Autor omawianie swojej propozycji uzdrawiania procesu nauczania i wychowania kończy propozycją kilku warsztatów z modelu komunikowania się.

   Największą korzyść, jaką daje ta pozycja to uświadomienie przyczyn bezradności nauczycieli i obecnego stanu szkolnictwa. Drugą poznanie sposobów wyjścia z tego impasu. Trafnie to ujmuje przytoczona przez autora anegdota o drwalu, którą łatwo przełożyć na język pedagogiki i szkolną rzeczywistość.

   Książkę polecam minister Edukacji Narodowej pod choinkę.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

niedziela, 10 grudnia 2017, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/12/11 14:05:27
Książka wydaje się świetna! Ale nie dotrzedo do wielu czytelników z powodu infantylnej okładki... Pozdrawiam
-
2017/12/11 20:28:57
Inez - Dokładnie tak pomyślałam, kiedy przekonałam się, jaka jest rozbieżność między grafiką a treścią. Szkoda, bo świetnie diagnozuje i proponuje trafne rozwiązania. Zastanawiam się, dlaczego decydenci nie słuchają tak mądrych fachowców?
Blogi