Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Tamte dni, tamte noce – André Aciman

Tamte dni, tamte noce – André Aciman
Przełożył Tomasz Bieroń
Wydawnictwo Poradnia K , 2018 ,  332 strony
Literatura amerykańska

   Może to się zaczęło na plaży. Albo na korcie tenisowym. Albo podczas pierwszego wspólnego spaceru...

   Analizował Elio sytuację, narrator zwierzeń, po kilkudziesięciu latach od zauroczenia, które przeżył w połowie lat osiemdziesiątych w swoim letnim domu we Włoszech. Wystarczyło wypowiedzieć słowo-klucz często słyszane z ukochanych ust – „później”, by przenieść się do tamtego lata, tamtych wieczorów i poranków.

   Tamtych dni i tamtych nocy.

   Miał wtedy 17 lat, a on 24. Tak – ON. Nonszalancki, uparty, wyluzowany, niewzruszony i beztroski Oliver. Wykładowca uniwersytecki, któremu musiał odstąpić swój pokój na kilka tygodni pobytu na zaproszenie jego ojca. Więź, która zaczęła się między nimi rodzić, można było określić słowami cytowanego Paula Celana – Między zawsze i nigdy. Początkowe zauroczenie, które nastolatek próbował zanalizować i nadać temu filozoficzny wymiar, z czasem przerodziło się w pożądanie, któremu coraz trudniej było mu się przeciwstawić. Inteligentna gra w kotka i myszkę, którą toczyli między sobą mężczyźni, zaczynała przypominać tę Sokratesową - między ustami a brzegiem pucharu pełnym cykuty. Z jednej strony Elio chciał wiecznego czekania, ale z drugiej strony również spełnienia. Nie zdradzę, co wybrał, bo właściwie nie o erotykę w tej historii chodzi. Obaj nie mają żadnych problemów z seksem z kobietami, czyniąc z niego nawet element gry, mający wywołać wzajemną zazdrość. Autor czyniąc bohaterami dwóch mężczyzn, próbował pokazać uniwersalizm uczuć dalekich od orientacji seksualnych.

   Uczuć, które nie wybierają miejsca, czasu, wieku, pochodzenia i płci.

   Ukrył w tej opowieści także przesłanie, które w dokładnie takiej konfiguracji miało szansę zaistnieć najwyraźniej. Historię znajomości Elia i Olivera tak poprowadził, żeby ukazać nie tylko etapy rozwoju ich wzajemnej fascynacji, ale również trudnych wyborów i decyzji determinujących ich dalsze życie. Przede wszystkim do pielęgnowania tego, co im się przydarzyło. Czym zostali obdarzeni niczym wybrańcy. To z ust ojca Elia, człowieka starszego i doświadczonego, padła najważniejsza kwestia – Miałeś piękną przyjaźń. Może coś więcej niż przyjaźń. Zazdroszczę ci. Był zwolennikiem podsycania każdej emocji , przekonującym, że jeśli jest ból, pielęgnuj go, a jeśli jest płomień, nie zdmuchuj go. Nie ma nic bardziej błędnego i gorszego niż zaprzeczanie ich istnieniu, niszczenie, wyrywanie z siebie, zapominanie o nich, bo każdej następnej osobie mamy mniej do zaoferowania, a w wieku trzydziestu lat jesteśmy bankrutami. Szkoda życia na jałowość uczuć, na odczuwanie ich braku, na marnowanie ich. Mamy je przecież tylko jedno, chociaż ludzie żyją tak, jakby mieli ich kilka z nieograniczonością czasu, poddając się gorsetowi norm i zakazów społecznych, kulturowych i religijnych. Ojciec Elia wiedział, o czym mówił, bo był tej ułudy przykładem, więc - czuj i przeżywaj! Korzystaj z cudu, który się tobie przytrafił!

   Mam ambiwalentny stosunek do tej powieści.

   Z jednej strony autor finezyjnie ukazał rozedrganie emocji i niepewność uczuć towarzyszących zauroczeniu i pożądaniu. Przypisał poszczególnym ich fazom, według których podzielił fabułę na cztery części, przynależne im charakterystyczne cechy. Dominację rozmyślań sięgających filozofii na pierwszym etapie. Fizyczne objawy pożądania na drugim. Emocje euforii i radości na trzecim i emocje bólu i tęsknoty na czwartym, w którym siła emocji miejsc ułudnych, związanych ze wspomnieniami chwil wspólnych, wywoływała nostalgię. Ten ostatni etap odczułam najbardziej. Może dlatego, że znałam ich pełną historię, ich bolesne wybory skazujące na życie osobno, z dala od siebie i czułam ból, który towarzyszył retrospekcji Elia od początku, nadając wspomnieniom delikatności i sensualności.

   To było piękne!

   Z drugiej strony nie przekonywały mnie poglądy ojca Elia do pielęgnowania uczuć niepożądanych kulturowo lub religijnie. Ból spełnionej miłości zakazanej, potępianej i ból mordowanej miłości nie mającej szans na spełnienie, kaleczy psychikę tak samo. Różnicę widać tylko w konsekwencjach społecznych. Młodość się na nie zgodzi. Doświadczenie – nie. Ta warstwa przesłania czyni z tej powieści nie tylko powieść erotyczną wpisującą się w nurt literatury homoseksualnej, ale przede wszystkim filozoficzną, stawiającą bardzo ważne pytania egzystencjalne i domagającą się na nie odpowiedzi. Najciekawsze jest to, że ze wszystkich czynników mających wpływ na odpowiedź, największą będzie miał wiek odbiorcy. Ojciec Elia był wyjątkiem.

   Ale  może właśnie o łamanie schematów tutaj chodzi?

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Tamte dni, tamte noce [André Aciman]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Zwiastun filmu powstałego na podstawie powieści.

niedziela, 22 kwietnia 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/04/22 17:26:37
Dobra propozycja na wiosenne wieczory :)
-
2018/04/22 20:23:24
jardian - Bardzo dobra! Może uda mi się obejrzeć jej ekranizację. :)
Blogi